`

Dziś jest wielką gwiazdą. W latach 80. "płakał w kotłowni"

3 min. czytania
11.05.2026 14:41
Obserwuj nas na Google

Polacy pokochali go jako Tadeusza Norka z kultowych "Miodowych lat". Nie każdy wie jednak, że uwielbiany polski aktor przez pewien czas pracował w Stanach Zjednoczonych. Po latach przyznał, że wykonywane zajęcie wywołało u niego łzy. 

Na zdjęciu uśmiechnięty mężczyzna w okularach, w kwiecistej muszce, na ciemnym tle.
fot. VIPHOTO/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • W jakich kultowych produkcjach zagrał Artur Barciś. 
  • Czym w Stanach Zjednoczonych zajmował się ceniony aktor. 
  • Na co Barciś wydał pieniądze zarobione za oceanem. 
Nie przegap

Z jakich produkcji Polacy mogą kojarzyć Artura Barcisia?

Artur Barciś to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów filmowych, teatralnych i telewizyjnych, a także reżyser i scenarzysta. Aktor swoją edukację rozpoczął w liceum ogólnokształcącym w Rudnikach, a następnie kontynuował ją w prestiżowej Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi, którą ukończył w 1979 roku. Już na początku kariery związany był z warszawskimi scenami teatralnymi - występował między innymi w Teatrze na Targówku, Teatrze Narodowym, a od 1984 roku jest aktorem Teatr Ateneum w Warszawie. Przez lata z powodzeniem łączył role komediowe z dramatycznymi, pojawiając się również w licznych spektaklach Teatru Telewizji.

Rozwiąż quiz, w którym pytamy o serial "Ranczo". Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Quiz z serialu „Ranczo”. Tylko mistrz zdobędzie 100% punktów

Film Polski
1/15 Jak miała na imię włoska policjantka, ukochana Witebskiego?

Szeroką popularność przyniosły mu role w produkcjach telewizyjnych i filmowych. Widzowie zapamiętali go między innymi z programu dla dzieci "Okienko Pankracego”, a także z serialu "Tulipan” w reżyserii Janusza Dymka. Największą sympatię publiczności zdobył jednak jako Tadeusz Norek w serialu "Miodowe lata" oraz Arkadiusz Czerepach w kultowym "Ranczu", gdzie partnerował między innymi Cezaremu Żakowi. Na dużym ekranie pojawił się między innymi w filmie "Galerianki". Poza aktorstwem angażował się także w działalność medialną i publicystyczną - był felietonistą, brał udział w programach rozrywkowych, a obecnie prowadzi autorską audycję radiową "Jak najBarciś”.

W najnowszym wywiadzie aktor wrócił wspomnieniami do końcówki lat 80., kiedy wyjechał do Stanów Zjednoczonych i podjął się bardzo wymagającej pracy fizycznej. Podczas wizyty u Kuby Wojewódzkiego opowiedział, że przez sześć tygodni zajmował się usuwaniem azbestu - zajęciem nie tylko trudnym, ale i wyczerpującym. Jak podkreślił, mimo ogromnego wysiłku, finansowo było to dla niego bardzo opłacalne.

Redakcja poleca

Czym w Stanach Zjednoczonych zajmował się Artur Barciś?

Aktor zaznaczył, że choć praca wiązała się z niebezpiecznym materiałem, pracodawcy pilnowali zasad bezpieczeństwa i odpowiedniego zabezpieczenia pracowników. Wspominał: "To było bardzo rygorystycznie przestrzegane, żebyśmy byli w kombinezonach, mieli maski na twarzy. Natomiast to była bardzo ciężka, fizyczna praca, że tego nigdy nie zapomnę. I pamiętam, jak płakałem sam w kotłowni jakiegoś drapacza chmur."

Barciś zdradził też, dlaczego w ogóle dostał tę pracę. Jak się okazuje, jego warunki fizyczne okazały się kluczowe: "Zatrudnili mnie tylko dlatego, że byłem malutki i potrafiłem wejść między rury w kotłowniach i zdzierać azbest - najpierw go sikawką zmoczyć, a później zdzierać szpachelką do worków. To była strasznie ciężka praca, po 16 godzin na dobę. (...) Rury klimatyzacyjne kiedyś były otoczone azbestem, a później kazali im ten azbest zlikwidować. I trzeba było ten azbest zedrzeć"

W dalszej części rozmowy aktor podkreślił, że było to doświadczenie obciążające nie tylko fizycznie, ale i emocjonalnie. Tuż przed wyjazdem wziął ślub i bardzo przeżywał rozłąkę z żoną: "Byłem miesiąc po ślubie i tak strasznie tęskniłem za domem. Byłem w Nowym Jorku wśród zupełnie obcych ludzi, ale była jedyna nadzieja: wiedziałem, że jestem tam tylko na wakacje i że wrócę. Każda godzina tej pracy przeliczała mi się na złotówki, a każda godzina to było mniej więcej tydzień pracy w Polsce. To była bardzo ciężka praca, w związku z czym dużo mi płacili za to. I jak przyjechałem po sześciu tygodniach, (...) to wykupiliśmy mieszkanie komunalne z żoną, które odziedziczyła po babci. I jeszcze kupiłem sobie malucha. Za sześć tygodni pracy!"

Źródło: Radio ZET/Jastrząb Post/Wikipedia