Cenzura chciała wyciąć tę scenę z hitu PRL. Przed filmem pojawił się specjalny zapis
„Barwy ochronne” to nie tylko jeden z najlepszych filmów Krzysztofa Zanussiego, ale i jeden z najważniejszych obrazów „kina moralnego niepokoju”. Produkcja, która skupiała się na zdemoralizowanym środowisku naukowym, portretowała jednocześnie całe społeczeństwo. I nie był to portret, który mógłby spodobać się ówczesnym władzom. Nic więc dziwnego, że ekipa filmowa miała spore problemy z cenzurą. Zanussiemu i jego współpracownikom na pomoc niespodziewanie przybył jednak… minister kultury.
„Barwy ochronne”. Na pomysł nakręcenia filmu wpadł podczas lotu samolotem
Był 28 stycznia 1977 roku, kiedy w kinach pojawił się nowy film Krzysztofa Zanussiego – „Barwy ochronne”. Widzów przed ekrany przyciągała nie tylko doborowa obsada (Zapasiewicz, Garlicki, Dmochowski, Podleski, Zawadzka), ale przede wszystkim fabuła. Akcja produkcji toczy się na terenie uniwersyteckiego ośrodka wczasowego w trakcie trwającego obozu naukowego. Młody asystent Jarosław Kruszyński, mimo niechęci prorektora wobec uczelni toruńskiej, przyjmuje do konkursu spóźnioną pracę studenta z Torunia. To daje początek szeregowi dziwnych wydarzeń, o których prawidłowości próbuje przekonać Jarosława cyniczny docent Jakub Szelestowski. Kruszyński szybko i boleśnie przekonuje się, jakie zasady panują w środowisku naukowym. Liczą się układy, znajomości i interesy. Nie godząc się na taki stan rzeczy, podejmuje polemikę z docentem.
Quiz: Musisz mieć wielką wiedzę, aby zdobyć w naszym quizie filmowym 100%
Zanussi na pomysł nakręcenia filmu miał wpaść podczas podróży samolotem. Działał błyskawicznie – naszkicował projekt, który następnie przekazał do Zespołu Filmowego „Tor” i niemal z marszu otrzymał zgodę na realizację od ówczesnego kierownika instytucji – Stanisława Różewicza. Okres zdjęciowy produkcji, jak ujawniono później, trwał zaledwie 20 dni. Zanussi, choć przygotowywał film w pośpiechu, nie unikał improwizacji. Ten zabieg wyszedł mu na dobre, bo film zebrał w większości pozytywne recenzje i został nagrodzony Grand Prix na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.
Cenzura chciała wyciąć część scen
Zanim jednak film trafił na ekrany, Zanussi musiał zmierzyć się z presją prlowskiej cenzury. Reżysera próbowano zmusić do wycięcia nagrań z Haliną Mikołajską, ówczesną członkinią opozycyjnego Komitetu Obrony Robotników. Z patowej sytuacji wyratował go niespodziewanie minister kultury i sztuki Józef Tejchma. Polityk wstawił się za Zanussim, dzięki czemu film mógł być zaprezentowany w całości.
Cenzura wprowadziła jednak pewien zapis, który mocno utrudniał promocję obrazu. „W dniu 27.1.1977 r. odbędzie się premiera filmu K. Zanussiego «Barwy ochronne». Nie należy podawać żadnych informacji o tej imprezie, jak również wzmianek, omówień, reklamy filmu, zarówno przed, jak i po premierze”. Komunikat, który przekazano wówczas mediom zamieścił w swojej „Czarnej księdze cenzury PRL” Tomasz Strzyżewski.
Sam Zanussi po latach przyznał, że nie miał w planach realizacji filmu, który zahaczałby o politykę. –„Barwy ochronne” nie były w zamierzeniu filmem politycznym. One miały efekt polityczny – tłumaczył. Dziś dzieło reżysera zaliczane jest przede wszystkim do „kina moralnego niepokoju” i uznawane za jednego z najwybitniejszych przedstawicieli tego nurtu.
Źródło: Radio ZET/Wikipedia/dzieje.pl