Artur Żmijewski zagra w kontynuacji kultowej komedii? Fani mogą odetchnąć z ulgą

3 min. czytania
03.09.2026 15:48
Obserwuj nas na Google

Fani „Nigdy w życiu!” długo czekali na informacje o nowej ekranizacji i jej obsadzie. Po głośnych zmianach wśród aktorów pojawiły się pytania o to, kto jeszcze powróci na ekran. Teraz producentka filmu rozwiewa jedną z największych wątpliwości dotyczących nowej odsłony.

Na zdjęciu mężczyzna rozmawia przez telefon, siedząc przy dużym oknie. W tle widać miasto.
fot. Screen/FilmPolski.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kto nie powróci na plan "Nigdy w życiu!".
  • Co o powrocie filmowego Adama mówi producentka filmu. 
  • Czego można spodziewać się po nowym "Nigdy w życiu!".
Nie przegap

Kto potwierdził udział Artura Żmijewskiego w nowej wersji "Nigdy w życiu!"?

Wokół nowej ekranizacji "Nigdy w życiu!” narosło sporo pytań dotyczących obsady. Wszystko za sprawą zmian, które zaniepokoiły fanów pierwszej części. Z produkcją pożegnała się Joanna Jabłczyńska, która wcześniej wcielała się w Tosię, a w filmie nie pojawi się również Joanna Brodzik, znana widzom jako Ula. W tej sytuacji zaczęły pojawiać się pytania o to, czy w nowej odsłonie zobaczymy także pozostałych aktorów znanych z poprzednich filmów.

Rozwiąż quiz, w którym pytamy o najlepsze polskie komedie. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Najlepsze polskie komedie. Ile z nich poznasz po kadrze? Dla niektórych to proste

screen
1/10 Zacznijmy od czegoś łatwego. Z jakiego filmu jest to kadr?

Jedną z największych niewiadomych był Artur Żmijewski, który przed laty zagrał Adama. Producentka filmu Anna Wichłacz potwierdziła, że aktor ponownie pojawi się na ekranie. Okazuje się jednak, że jego udział w produkcji wcale nie był oczywisty. Ostatecznie o wszystkim zdecydował dość niespodziewany zbieg okoliczności. "Artur pojawi się w filmie. I tak wypłynęły rzeczy, które nie powinny wypłynąć, więc myślę, że on nie jest jakąś niespodzianką. Choć też do końca nie było wiadomo, bo zajętości aktorów są tak straszne, że ułożenie tego wszystkiego wydawało się prawie niemożliwe. Artur mógł zagrać tylko dlatego, że spadł mu jakiś film, więc mogło być różnie” - zdradziła Wichłacz w rozmowie z Plejadą.

Redakcja poleca

"Nigdy w życiu!” wraca, ale to nie ma być kontynuacja?

Producentka odniosła się również do określania nowej produkcji mianem kontynuacji "Nigdy w życiu!”. Jej zdaniem takie określenie może być mylące, ponieważ najnowszy film nie będzie bezpośrednim ciągiem wydarzeń przedstawionych w poprzedniej ekranizacji. Choć powracają znane postacie, historia ma funkcjonować jako odrębna opowieść.

"Oczywiście przez wszystkie części książki przewijają się ci sami bohaterowie, ale należy zapomnieć o słowie 'kontynuacja'. O kontynuacji można by było mówić, gdyby ściśle nawiązywała do poprzedniej części, a tak nie jest. Minęło wiele lat i ten film po prostu będzie żył swoim życiem” - podkreśliła Wichłacz.

Oglądaj

Takie rozróżnienie może jednak budzić pewne wątpliwości. W przypadku cyklu powieściowego o jego kolejnych częściach decyduje bowiem nie tylko bezpośrednie następstwo wydarzeń, lecz przede wszystkim powiązanie świata przedstawionego, bohaterów i ich historii. Sam upływ czasu nie sprawia więc automatycznie, że kolejna odsłona przestaje być kontynuacją. W przypadku "Nigdy w życiu!” zachowane zostają zarówno znane postacie, jak i związany z nimi świat przedstawiony. Można więc uznać, że nowy film jest kolejną częścią tego samego cyklu, nawet jeśli jego fabuła rozgrywa się wiele lat po wydarzeniach znanych z wcześniejszej ekranizacji. W kinie podobne rozwiązania nie są niczym niezwykłym – twórcy często wracają do znanych bohaterów po dłuższej przerwie, tworząc tzw. późne kontynuacje.

Mężczyzna z kręconymi włosami, myślący, patrzy w górę na tle ciemnej planszy.
5 Zobacz galerię
fot. Karol Makurat/REPORTER

Źródło: Radio ZET/Pomponik