Mnóstwo Polaków zna go z hitów Disneya. Teraz wspomina warunki pracy: "Kiedyś dzieci pracowały w kopalniach"
Dylan Sprouse jako dziecięca gwiazda Disneya dorastał na oczach milionów widzów. Dziś, mając 34 lata, aktor coraz otwarciej mówi o tym, jak wczesny start w show-biznesie wpłynął na jego dorosłe życie. Wspomnienia z planu "Nie ma to jak hotel” okazują się znacznie mniej beztroskie, niż mogłoby się wydawać.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak pracę na planie opisuje gwiazdor Disney Channel.
- W jakich produkcjach zagrał Dylan Sprouse.
- Jak dziecięce zobowiązania zawodowe wpłynęły na dorosłe życie aktora.
Co o pracy dziecięcych aktorów sądzi gwiazdor hitów Disney Channel?
Polacy doskonale znają go z największych hitów Disney Channel. Dylan Sprouse, który jako dziecko zdobył ogromną popularność dzięki produkcjom kierowanym do młodszych osób, po latach otwarcie opowiedział o kulisach swojej kariery. Aktor porównał pracę na planie w dzieciństwie do zwykłego etatu i zwrócił uwagę na konsekwencje, jakie tak wczesne wejście do show-biznesu może mieć dla psychiki. Jak przyznał, dorastanie w blasku kamer wiązało się z ceną, którą odczuwa również w dorosłym życiu.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o złoczyńców Disneya. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Arcytrudny quiz ze złoczyńców Disneya. Zdobędziesz choć 9/15?
Dziś 34-letni Sprouse wrócił do swoich początków w branży w podcaście "Wildmen”. W rozmowie z prowadzącym Brendanem Columbusem oraz Markiem Indelicato, aktorem znanym z "Brzyduli Betty”, mówił przede wszystkim o presji towarzyszącej dziecięcym aktorom. Jego wspomnienia nie mają wiele wspólnego z obrazem beztroskiego dzieciństwa, jaki zwykle kojarzymy z młodymi gwiazdami.- Kiedyś dzieci w wieku 15 lat pracowały w kopalniach węgla i pilnowały wagoników. My po prostu śpiewaliśmy i tańczyliśmy. Ale to wciąż była praca dzieci! - zauważył gorzko aktor.
Jak Dylan Sprouse wspomina pracę na planie w młodym wieku?
Zdaniem aktora praca przy serialach telewizyjnych pod wieloma względami przypominała zwyczajny etat. Dzień miał określone godziny, obowiązywały konkretne zasady, a młodzi aktorzy musieli podporządkować się rytmowi produkcji. Zamiast szkoły, zabawy i czasu z rówieśnikami dużą część ich codzienności zajmowały próby, zdjęcia i obowiązki związane z pracą przed kamerą.
Dylan i jego bliźniaczy brat Cole zaczęli występować jako dzieci. Ze względu na przepisy ograniczające czas pracy małoletnich aktorów często dzielili się jedną rolą. Wspólnie pojawili się miedzy innymi w serialu "Krok za krokiem” i filmie "Super tata” u boku Adama Sandlera, a także w popularnych "Przyjaciołach”.
Prawdziwym przełomem był dla nich 2005 rok. Wtedy rozpoczęła się emisja "Nie ma to jak hotel”, w którym bracia wcielili się w główne role. Produkcja Disneya szybko zdobyła popularność, a Dylan i Cole stali się jednymi z najbardziej rozpoznawalnych dziecięcych gwiazd swojego pokolenia. Ich sukces przypieczętowała także kontynuacja produkcji zatytułowana "Nie ma to jak statek".
Jak zdaniem Dylana Sprouse'a praca w dzieciństwie wpłynęła na jego dorosłe życie?
Sprouse uważa, że lata spędzone na intensywnej pracy od najmłodszych lat wpłynęły również na jego dorosłe życie. Jak przyznał, między 8. a 17. rokiem życia funkcjonował właściwie w nieustannym rytmie produkcyjnym. Jednym z efektów miało być wykształcenie silnego pracoholizmu. Aktor mówił również o "barierach psychicznych” i poczuciu pustki, które pojawia się u niego w okresach, gdy nie pracuje. Przez lata jego poczucie własnej wartości miało być mocno związane z tym, czy aktualnie miał angaż do kolejnej produkcji.
Mimo tych doświadczeń Dylan Sprouse nie zdecydował się całkowicie odciąć od aktorstwa. Dziś jednak znacznie ostrożniej podchodzi do kolejnych zawodowych projektów i otwarcie mówi o tym, jak wymagająca może być kariera rozpoczęta w dzieciństwie.
Oto najlepsze role Marcina Dorocińskiego według Polaków. Oddano dziesiątki tys. głosów
Źródło: Radio ZET/Film WP