Katarzyna Grochola przerywa milczenie. Pisarka uderza w Joannę Jabłczyńską
Spór wokół nowej ekranizacji "Nigdy w życiu!” nabiera tempa. Po publicznych zarzutach Joanny Jabłczyńskiej głos zabrała Katarzyna Grochola, która nie tylko stanęła w obronie Agnieszki Żulewskiej, ale również zapowiedziała podjęcie kroków prawnych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego atmosfera wokół nowej ekranizacji "Nigdy w życiu!" jest coraz bardziej napięta.
- Co w swoim oświadczeniu zapowiedziała Katarzyna Grochola.
- Jak na decyzję pisarki zareagowali fani kultowego filmu.
- Dlaczego Polacy nie zobaczą ponownie Joanny Jabłczyńskiej w roli Tosi.
Z czego wynika zamieszanie wokół nowej ekranizacji "Nigdy w życiu!"?
Wokół nowej ekranizacji "Nigdy w życiu!” nie ustają emocje. Wszystko zaczęło się od decyzji dotyczącej obsady roli Tosi, którą w pierwszej części filmu zagrała Joanna Jabłczyńska. Aktorka poinformowała, że nie pojawi się w nowej produkcji, a następnie w kilku wypowiedziach opowiedziała o kulisach rozstania z rolą. W opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu zarzuciła producentom zmianę wcześniejszych ustaleń i nie kryła rozczarowania sposobem, w jaki została potraktowana.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o najlepsze polskie komedie. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Najlepsze polskie komedie. Ile z nich poznasz po kadrze? Dla niektórych to proste
Na jej słowa szybko odpowiedziała producentka filmu. Z jej relacji wynikało, że Jabłczyńska brała udział w oficjalnym castingu do roli Tosi, jednak ostatecznie przegrała rywalizację z innymi aktorkami. Ostatecznie angaż otrzymała Agnieszka Żulewska. Sprawa wywołała spore poruszenie wśród fanów pierwszej części "Nigdy w życiu!”. W mediach społecznościowych pojawiły się głosy rozczarowania decyzją obsady, a część widzów zaczęła nawet zapowiadać bojkot nowej produkcji. W ostatnich dniach do dyskusji włączyły się również inne osoby związane z show-biznesem.
Co w swoim oświadczeniu napisała Katarzyna Grochola?
Teraz głos zabrała Katarzyna Grochola, autorka powieści, na podstawie której powstał film, a zarazem producentka nowego projektu. Pisarka zdecydowała się odnieść bezpośrednio do wypowiedzi Jabłczyńskiej i stanąć w obronie Agnieszki Żulewskiej. Zapowiedziała przy tym podjęcie kroków prawnych.
"Szanowni Państwo, w związku z rozpowszechnianiem przez panią Joannę Jabłczyńską nieprawdziwych informacji dotyczących udziału Agnieszki Żulewskiej, znakomitej aktorki i prawego człowieka, postanowiłam jako producentka podjąć stosowne kroki prawne w jej obronie. Będę Państwa informować na bieżąco. Dobrego wieczoru! Katarzyna Grochola” - napisała Grochola w mediach społecznościowych.
Jak na oświadczenie Katarzyny Grocholi zareagowali fani "Nigdy w życiu!"?
Pod wpisem autorki niemal natychmiast pojawiły się komentarze. Choć nie zabrakło osób popierających Grocholę, zdecydowanie więcej głosów stanęło po stronie Joanny Jabłczyńskiej. Internauci krytykowali decyzję o zmianie odtwórczyni Tosi i przekonywali, że dla wielu widzów właśnie Jabłczyńska na zawsze pozostanie związana z tą postacią. "Ale Joanna Jabłczyńska nic o Żulewskiej nie wspomniała, więc jakie kroki prawne? Proszę się nie kompromitować" - zauważył jeden z komentujących. Są także ludzie, którzy podkreślają, że odtwórczyni filmowej Tosi doskonale wie, co można powiedzieć bez ryzyka pozwu, ponieważ sama jest prawniczką.
"Ta, to na pewno bardzo pomoże... Daliście plamę i tyle” - napisał kolejny internauta. "Pani Katarzyno, zawsze Panią lubiłam i ceniłam, ale tym wpisem straciła Pani moje uznanie i pewnie wielu innych czytelników” – dodała inna osoba. Pojawiły się także ostrzejsze głosy: "Niech się Pani już bardziej nie pogrąża, wstydu Pani nie ma, naprawdę! Pani @joannajablczynska, jesteśmy z Panią na dobre i na złe”, „No i to jest początek końca tego filmu!” czy "Jak stracić wierną fankę jednym postem? Właśnie tak!”. Nie zabrakło również krótkiego, ale wymownego: "Tosia jest tylko jedna...”.
Dla wielu widzów Joanna Jabłczyńska od dwóch dekad pozostaje jedyną Tosią, jaką znają. Jej powrót do tej roli wydawał się tym bardziej naturalny, że aktorka przez lata pozostawała związana z filmem i chętnie wracała wspomnieniami do produkcji, która przyniosła jej ogromną popularność. Jak się okazuje, w czerwcu Jabłczyńska rzeczywiście uczestniczyła w castingach do nowej wersji "Nigdy w życiu!”. O rolę Tosi miała rywalizować z pięcioma innymi aktorkami. Ostatecznie twórcy zdecydowali się jednak na Agnieszkę Żulewską.
Co o decyzji produkcji nowej wersji "Nigdy w życiu!" mówi Joanna Jabłczyńska?
Joanna Jabłczyńska postanowiła opowiedzieć o swoich doświadczeniach z produkcją w opublikowanym w sieci nagraniu. Jak sama przyznała, początkowo nagrała je wyłącznie dla siebie, żeby uporać się z emocjami. Ostatecznie zdecydowała się jednak je opublikować.
"Nie wiem, czy kiedykolwiek zobaczycie ten film, bo na razie nagrywam go, aby mi było trochę lżej. Jeżeli jednak go widzicie, to znaczy po pierwsze, że się odważyłam go opublikować, a po drugie, że już wiecie, że w najnowszym filmie ekranizacji książki Katarzyny Grocholi nie usłyszycie w moim wykonaniu tych słów. 'Antonina jestem'” - mówiła aktorka. Z jej relacji wynikało, że początkowo wszystko wskazywało na jej udział w projekcie. Jabłczyńska miała otrzymać scenariusz, spotkać się z reżyserem, a nawet wstępnie ustalać terminy zdjęć. Poznała również aktora, który miał zagrać jej filmowego partnera. Później miała jednak otrzymać telefon z informacją, że podmiot finansujący produkcję ma własną kandydatkę do roli Tosi.
"I żeby Wam nikt kitu nie wciskał, cieszę się, że jestem już w takim momencie w swoim życiu, że powiem to wprost niezależnie od tego, jakie będą konsekwencje. Mam scenariusz najnowszego filmu na swoim mailu. Byłam na spotkaniu z reżyserem. Były ze mną wstępnie ustalane terminy nagrań. Poznałam potencjalnego mojego partnera do grania w filmie, a następnie otrzymałam telefon, iż podmiot, który wykłada bardzo duże pieniądze na najnowszą produkcję, ma swoją kandydatkę na Tośkę. I tyle. I tego się właśnie spodziewam. To bolało! Bo miało. Pewnie część z Was podzieli moje zdanie, że tak robić nie można. Natomiast jak widać produkcja uznała, że właśnie, że tak” - wyznała.
Aktorka podkreślała również, że jej rozczarowanie było tym większe, że przez lata czuła się bardzo związana z filmem. Przypomniała między innymi, że kiedy przygotowywano drugą część "Ja wam pokażę!”, odmówiła udziału w projekcie, ponieważ w produkcji zabrakło aktorów znanych z pierwszej części. Przez lata chętnie wracała także do "Nigdy w życiu!”, udzielając wywiadów i uczestnicząc w obchodach 20-lecia filmu.
"Gdyby ktoś wcześniej mi powiedział, że może powstać ekranizacja beze mnie, powiedziałabym krótko: 'Nigdy w życiu. Proszę się nie poddawać. Nigdy w życiu'. Nie ma drugiej tak lojalnej osoby wobec tej produkcji, która tak często wspomina 'Nigdy w życiu', która jest zapraszana na dwudziestolecie 'Nigdy w życiu', udziela wywiadów na ten temat i która przede wszystkim, kiedy otrzymała propozycję grania w drugiej części 'Ja Wam pokażę', kiedy dowiedziałam się, że nie będzie aktorów z pierwszej części, lojalnie powiedziałam, iż w niej nie zagram” – podsumowała Jabłczyńska.
Teraz sprawa ma już nie tylko wymiar medialny. Zapowiedź kroków prawnych przez Katarzynę Grocholę sprawia, że spór o nową Tosię może znaleźć swój ciąg dalszy również poza mediami społecznościowymi.
Najlepsze adaptacje Polski Ludowej. Te filmy przeniosły bestsellery na ekran kina
Źródło: Radio ZET/Pudelek/Instagram