To koniec. Organizatorzy Eurowizji podjęli decyzję ws. występu Steczkowskiej
Justyna Steczkowska od wielu tygodni pracuje w pocie czoła, by jak najlepiej wypaść na zbliżającej się Eurowzji i dać radość Polakom, wciąż czekającym na triumf polskiego reprezentanta. Choć artystka już podczas polskich kwalifikacji zaprezentowała doskonałe show, ważnego elementu swojego występu nie będzie mogła powtórzyć w Bazylei. Mowa o unoszeniu się nad sceną na linach. Jak się jednak okazuje, to nie jedyne zmartwienie wokalistki…
- Justyna Steczkowska przygotowuje show, który zaprezentuje podczas Eurowizji 2025 w Bazylei.
- Artystka, decyzją organizatorów konkursu, nie powtórzy akrobacji, jaką wykonała w finale polskich kwalifikacji.
- Problematyczna okazuje się także kolejność występów. Polska diwa wyjdzie na scenę już jako druga.
Organizatorzy Eurowizji torpedują show Steczkowskiej
Justyna Steczkowska przeżywa obecnie bardzo intensywny czas. Polska diwa, decyzją widzów, już niebawem poleci do Bazylei, gdzie po raz drugi w swojej karierze będzie reprezentować nasz kraj w Konkursie Piosenki Eurowizji. Na eurowizyjnej scenie stanie dokładnie 30 lat po swoim debiucie, co jest niezwykle symbolicznym, ale i ważnym wydarzeniem w życiu lubianej artystki. Gwiazda robi więc wszystko, by nie tylko zaprezentować się perfekcyjnie, ale i spłacić kredyt zaufania, jakim obdarzyli ją wszyscy głosujący.
Od dłuższego czasu artystka promuje swój utwór „Gaja” na arenie międzynarodowej i dopina szczegóły swojego majowego show. Wielu z niecierpliwością czeka na ostateczny efekt, bo piosenkarka już podczas finału polskich kwalifikacji pokazała, że potrafi zrobić niebywałe show. Widzowie z polski, ale także i zza granicy zachwycali się, kiedy w drugiej części utworu, Steczkowska nagle uniosła się nad ziemię. Nad tym fragmentem show wokalistka pracowała tygodniami, zdobywając nawet oficjalny certyfikat, potwierdzający jej umiejętności w zakresie akrobacji powietrznych.
Quiz: Fani Eurowizji będą mogli pochwalić się w naszym quizie wynikiem wyższym niż 75%
Choć gwiazda długo zabiegała, żeby móc powtórzyć swój wielki wyczyn również na scenie w Bazylei, okazuje się, że organizatorzy nie wydali pozwolenia na unoszenie się nad sceną na linach, bez zabezpieczeń. W zamian zaproponowali bezpieczniejszą opcję – na scenę miałaby wjechać specjalna maszyna, które uniosłaby artystkę w powietrze. Takie rozwiązanie nie zadowala z kolei Steczkowskiej.
„Nie po to ćwiczyłam tyle miesięcy, żeby trzymać się na własnych mięśniach, zrobiłam certyfikat, żeby móc wisieć na górze i śpiewać w trzeciej oktawie, żeby teraz jechać na maszynie, jakbym nie była na tyle sprawna, żeby samemu się tam utrzymać. No szkoda, ale takie są przepisy BHP. Nie przeskoczymy tego” – mówiła w rozmowie ze Światem Gwiazd.
Eurowizja 2025. Justyna Steczkowska wystąpi jako druga
Wokalistka podczas tego samego wywiadu ubolewała także nad samą kolejnością występów. Jak wiadomo, wyjdzie na scenę już jako druga, co będzie nie tylko stresujące i wymagające, ale i może utrudnić zdobycie satysfakcjonującego wyniku. „Wolałabym pojawić się na scenie nieco później.” – wyznała. Gwiazda cieszy się jednak, że nie wystąpi w Bazylei jako pierwsza, tak jak miało to miejsce podczas konkursu z 1995 roku.
Pierwszy półfinał, z udziałem polskiej reprezentantki, zaplanowano na 13 maja. Finał 69. Konkursu Piosenki Eurowizji odbędzie się zaś 17 maja. W wydarzeniu bierze udział 37 państw.
Źródło: Radio ZET/Świat Gwiazd