Odszedł w wieku zaledwie 25 lat. Został pochowany w wyjątkowym ubraniu
Mógł zostać jedną z największych gwiazd polskiej kultury. Andrzej Nardelli zachwycał swoim wszechstronnym talentem. Niestety jego gwiazda zgasła zbyt szybko. Nardelli odszedł zaledwie kilka dni przed wyczekanym występem na deskach opolskiego Amfiteatru. Artystę pochowano w wyjątkowym ubraniu.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak nazywano Andrzeja Nardelliego.
- Jak zginął ceniony aktor.
- W jakim ubraniu pochowano Andrzeja Nardelliego.
Andrzej Nardelli nazywany był "polskim Jamesem Deanem"
Mógł zostać kolejną gwiazdą, której nazwisko pojawiałoby się w napisach najważniejszych filmów czy seriali, oraz na afiszach spektakli na największych scenach teatralnych. Andrzej Nardelli miał wszystko, aby rozwinąć skrzydła - talent, wrażliwość, samozaparcie, wsparcie rodziny. Gwiazdor urodził się w rodzinie o artystycznych korzeniach: jego stryjeczny brat Piotr był słynnym baletmistrzem i pedagogiem tańca klasycznego, a wuj Zdzisław reżyserował słuchowiska radiowe. Mama Andrzeja oraz jego sześciorga rodzeństwa dbała o to, aby zaszczepić w dzieciach miłość do sztuki - przyszły aktor wraz z siostrą Marią uczęszczał do szkoły muzycznej. On grał na skrzypcach, a ona na pianinie. Dla Andrzeja nauka śpiewu oraz odczytywania nut nie stanowiły spełnienia - chłopiec od najmłodszych lat marzył o aktorstwie. Jego sen spełnił się w 1964 roku, gdy po ukończeniu liceum za pierwszym razem dostał się na Akademię Teatralną w Warszawie.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o aktorów z czasów PRL-u. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Poznasz aktorów po kadrze? Dzieci PRL komplet punktów zdobędą w mgnieniu oka
Już na początku studiów Andrzej Nardelli uchodził za ekscentryka. – Miał dużo zębów, był nadwrażliwy, nadruchliwy, o bardzo dziwnym ruchu, jakichś wygiętych do tyłu plecach. Wszyscy bardzo go lubili, bo był przewspaniałym kolegą, ale tak zawodowo nikt nie rokował mu większych nadziei – wspominał w filmie Magdy Umer Maciej Englert. Los pokazał jednak, że w tym niepozornym chłopaku drzemał niezwykły potencjał. Jako pierwszy talent aktora dostrzegł Adam Hanuszkiewicz, który w 1970 roku powierzył 23-letniemu Nardellemu rolę Kordiana. Występ okazał się przełomowy – krytycy uznali, że Polska doczekała się własnego Jamesa Deana. Niestety, podobnie jak amerykański gwiazdor, Nardelli nie zdążył w pełni rozwinąć skrzydeł.
Talent Andrzeja Nardelliego nie dał się zaszufladkować
Artysta był nie tylko aktorem, lecz także utalentowanym wokalistą. Występował w "Piwnicy” Wandy Warskiej i Andrzeja Kurylewicza, śpiewając poezję Norwida, ale potrafił też zaśpiewać przebój "Wakacje z blondynką”. Zagrał w kilku popularnych filmach, m.in. w "Nie lubię poniedziałku” i "Przygodach psa Cywila”. Muzyka jednak zawsze zajmowała w jego sercu szczególne miejsce. Dlatego chętnie brał udział w projektach muzycznych, jak widowisko "Jest czy się śni". To właśnie podczas pracy nad nim wiosną 1972 roku w Bieszczadach poznał Magdę Umer. – Pierwszy dzień zdjęciowy wypadał 7 kwietnia. To był dzień urodzin Andrzeja. Kończył 25 lat. Przyjechał do hotelu pociągiem i przywiózł taki wymiętoszony, zmęczony tort. Obiecywał, że w przyszłym roku będzie ten tort wypoczęty i będzie na nim 26 świeczek – opowiadała artystka w filmie dokumentalnym "Andrzej. Wspomnienie o Andrzeju Nardellim".
Od tamtej pory byli niemal nierozłączni, połączyła ich miłość do muzyki i wspólne projekty. – Błyszczał, promieniował miłością do świata i wiarą w Boga. Był bardzo religijny, ale nikomu tej religii nie narzucał. Nie mówił po śląsku, ale nigdy się nie wstydził, że jest ze Śląska. Nie wtopił się w Warszawę. On był obywatelem świata… To był chłopiec we mgle. Gibki, lekki, cały płynął – mówiła Umer. Nie brakowało jednak plotek dotyczących artysty. Mówiono zarówno o romantycznej więzi łączącej go z Magdą Umer, jak i o jego rzekomym homoseksualizmie. Ona sama komentowała to krótko: – Czuło się u niego jakieś rozdwojenie. Andrzej nie mówił otwarcie, o co mu chodzi, a my mieliśmy taką zasadę, że nikt nie wchodził w butach do czyjegoś życia.
Andrzej Nardelli zginął przed wymarzonym występem
Występ Magdy Umer i Andrzeja Nardellego w Opolu miał być kolejnym ważnym momentem w jego karierze. Artyści mieli wspólnie wykonać piosenkę "O niebieskim, pachnącym groszku". Jednak na scenę wyszła tylko Umer – we łzach. 11 czerwca 1972 roku Andrzej Nardelli utonął w Narwi, porwany przez nurt po otwarciu śluzy. Mężczyzna przebywał nad rzeką, ponieważ pomagał wujkowi w pracach remontowych jego domku letniskowego. W chwili śmierci aktor miał zaledwie 25 lat. Pochowano go w czarnym aksamitnym garniturze przygotowanym na festiwalowy występ. Choć oficjalnie mówi się o tragicznym wypadku, krążyły również inne teorie – od samobójstwa, o którym wspominał Adam Hanuszkiewicz, po "fatum rocznika”, o którym pisał Ludwik Sempoliński.
Choć życie Andrzeja Nardellego zostało brutalnie przerwane, jego talent i pamięć o nim przetrwały. Od 1999 roku Sekcja Krytyków Teatralnych ZASP przyznaje Nagrodę im. Andrzeja Nardellego dla najlepszego debiutanta na scenach polskich teatrów dramatycznych. Wyróżnienie to trafiło już m.in. do Barbary Kałużnej, Marcina Hycnara, Mariety Żukowskiej czy Bartosza Gelnera.
Źródło: Radio ZET/ Wikipedia/Plotek