- Nie żyje Roberta Flack.
- Amerykańska wokalistka miała 88 lat.
- Informacje o śmierci artystki przekazał mediom przedstawiciel gwiazdy.
Roberta Flack nie żyje
Smutne doniesienia dotarły zza oceanu. Nie żyje wokalistka śpiewająca jazz, soul i folk, Roberta Flack. Znana głównie z takiego hitu, jak "Killing Me Softly". Największą popularnością cieszyła się w latach 70. i 80. Śpiewała głównie jazz, soul, pop oraz R&B. Współpracowała z wieloma różnymi artystami. Jej utwór "Killing Me Softly" stał się prawdziwym hitem. Nie tylko skradł serca słuchaczy, ale artystka zdobyła za niego Grammy. Utwór można usłyszeć w filmie „Był sobie chłopiec” z 2002 roku w reżyserii Chrisa Weitza i Paula Weitza.
Na koncie miała mnóstwo albumów i singli. Album „Chapter Two” uzyskał status złotej płyty, a „First Take” platynowej. Ukończyła Howard University w Waszyngtonie. Zawodową karierę rozpoczęła od nauczania w szkole. Była była pierwszą czarnoskórą wykładowczynią w Chevy Chase Maryland. Później, a dokładnie w 1967 roku zaczęła śpiewać ballady z elementami soulu i jazzu.
Problemy zdrowotne wokalistki
Przez ostatni czas Roberta Flack mierzyła się z problemami zdrowotnymi. W 2022 roku podano, że ma spore kłopoty z pamięcią. Nie mogła śpiewać, ponieważ chorowała na stwardnienie zanikowe boczne, które uniemożliwiało jej normalne funkcjonowanie. Z muzyki zrezygnowała dopiero z chwilą, gdy nie była już w stanie śpiewać. Ostatnie nagrania pochodzą z 2012 roku. Informację o śmierci Roberty Flack zostały przekazane mediom przez przedstawiciela artystki.
Nie podano oficjalnej przyczyny śmierci. Pojawiły się jednak informacje, że Roberta Flack zmarła 24 lutego 2025 roku w swoim domu, w otoczeniu rodziny. Miała 88 lat.
Jesteśmy załamani, że wspaniała Roberta Flack odeszła dziś rano, 24 lutego 2025 r. Zmarła spokojnie, otoczona rodziną. Roberta przełamywała granice i biła rekordy. Była również dumna z bycia nauczycielką.
Źródło: Radio ZET/Variety/Kultura.gazeta.pl/Onet