Najbardziej szalone arcydzieło lat 60. Ten dźwięk miały słyszeć tylko psy
To arcydzieło lat 60. przeszło do historii muzyki rozrywkowej. Legendarna brytyjska grupa stworzyła utwór, w którym chaos tworzy wyjątkową kompozycję. W melodii tego hitu znalazły się fragmenty słyszalne jedynie dla psów.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co zainspirowało legendarnych muzyków do napisania kultowej piosenki.
- Dzięki komu melodia nabrała całkowicie innego brzmienia.
- Kogo irytowały dźwięki utworu.
Która piosenka legendarnego zespołu uchodzi za jedno z ich największych osiągnięć?
To nie była zwykła sesja nagraniowa. Do studia zaproszono 41-osobową orkiestrę, której muzykom polecono stawić się w eleganckich strojach. Kiedy jednak dotarli na miejsce, zamiast klasycznej partytury otrzymali sztuczne nosy, imprezowe czapeczki i rękawicę w kształcie łapy goryla. Już wtedy było jasne, że powstaje coś, co wywróci rockową estetykę do góry nogami.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o zespoły i ich hity. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Który zespół stoi za tym hitem?
W takich okolicznościach powstała piosenka "A Day In The Life". Kompozycja grupy The Beatles stanowiła finałowy utwór albumu "Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band". Singiel legendarnego zespołu do dziś uchodzi za jedno z największych osiągnięć w historii muzyki popularnej.
Co zainspirowało muzyków do stworzenia "A Day In The Life"?
Impulsem do powstania pierwszej zwrotki uwielbianego utworu były dwa artykuły prasowe, które przeczytał John Lennon. Jeden dotyczył tragicznej śmierci Tary Browne’a, dziedzica fortuny Guinnessa, drugi - raportu o czterech tysiącach dziur w drogach Blackburn. Z tej mieszanki faktów i wyobraźni narodził się surrealistyczny obraz codzienności. Lennon przyznał później: "Nie skopiowałem wypadku. Tara nie wysadził sobie głowy. Ale miałem to w myślach, gdy pisałem tę zwrotkę”. Z kolei Paul McCartney początkowo sądził, że tekst opowiada o "naćpanym polityku”.
Twórczy ping-pong był zresztą ich specjalnością. Lennon przyniósł do studia zalążek - wers "I read the news today, oh boy”. Reszta powstała wspólnie. Środkowa część ("Woke up, fell out of bed…”) była pierwotnie osobnym pomysłem McCartneya. Dopiero zestawienie dwóch niepasujących do siebie fragmentów nadało całości epicki rozmach.
Co odmieniło brzmienie piosenki "A Day In The Life"?
Najbardziej przełomowym w tworzeniu piosenki okazał się pomysł z orkiestrą. McCartney polecił muzykom rozpocząć od najniższego dźwięku swoich instrumentów i - każdy we własnym tempie - wspinać się ku najwyższemu. Dla klasycznie wykształconych instrumentalistów było to niemal bluźnierstwo. Producent George Martin musiał wprowadzić orientacyjne punkty w partyturze, aby uniknąć całkowitego rozpadu formy. Efekt? Narastające, apokaliptyczne glissando - dźwiękowy wir, który do dziś brzmi jak eksplozja świadomości. Finałowy akord zagrali jednocześnie wszyscy czterej Beatlesi i Martin na trzech fortepianach. Realizator dźwięku stopniowo podnosił suwaki, wydłużając wybrzmiewanie do 42 sekund. W końcówce słychać nawet szum klimatyzacji studia - tak bardzo "wyciśnięto” nagranie.
Kogo irytowały dźwięki legendarnego utworu?
Ponieważ był to ostatni utwór na płycie, zespół postanowił zakończyć go w przewrotny sposób. Po monumentalnym akordzie dodano ultrawysoki ton - niesłyszalny dla większości ludzi, za to irytujący psy - a następnie zapętlony fragment studyjnego bełkotu. Na winylu odtwarzał się on w nieskończoność w rowku końcowym, sprawiając wrażenie, że z płytą stało się coś niepokojącego.
Ile wart był "A Day In The Life"?
W 2010 roku rękopis tekstu utworu sprzedano w nowojorskim domu aukcyjnym Sotheby’s za 1,2 miliona dolarów. Utwór wielokrotnie uznawano za najlepszą kompozycję w dorobku zespołu. Dla wielu producentów i muzyków pozostaje niedoścignionym wzorem - momentem, w którym rock przestał być tylko piosenką, a stał się sztuką totalną. "A Day In The Life” nie jest zwykłym finałem albumu. To dźwiękowy manifest epoki, w której popkultura spotkała awangardę - i wygrała.
Źródło: Radio ZET/ Song Facts