Netflix chce powtórzyć brutalny „eksperyment” i zrobić z tego reality show. Zamkną ludzi w więzieniu
Co dzieje się z człowiekiem, gdy otrzymuje władzę nad innymi lub sam zostaje jej pozbawiony? Netflix wraca do jednego z najbardziej kontrowersyjnych badań w historii psychologii, tym razem w formie reality show. 30 ochotników, prawdziwe więzienie i dwa tygodnie w narzuconych rolach mają pokazać, jak uczestnicy odnajdą się w świecie władzy i podporządkowania.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie badanie psychologiczne zainspirowało nowy reality show Netfliksa.
- Na czym polegał stanfordzki eksperyment więzienny z 1971 roku.
- Dlaczego eksperyment Zimbardo spotkał się z krytyką naukową.
- Co nowy program Netfliksa nawiązuje do stanfordzkiego eksperymentu.
Jakie badanie zainspirowało Netfliksa do stworzenia nowego reality show?
30 ochotników, prawdziwe więzienie i role, które mogą zmienić ich zachowanie. Netflix przygotował reality show inspirowane jednym z najbardziej kontrowersyjnych badań psychologicznych w historii. Uczestnicy zostaną losowo podzieleni na strażników i więźniów, a przez dwa tygodnie będą funkcjonować w zamkniętym systemie władzy. Czy narzucone role wpłyną na ich relacje i podejmowane decyzje?
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o hity Netfliksa. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Hity Netfliksa. "Stranger Things", "Wednesday", "Narcos". 50% punktów to minimum
Netflix sięga po temat, który od dekad budzi zainteresowanie psychologów i opinii publicznej. Nowe reality show nawiązuje do stanfordzkiego eksperymentu więziennego przeprowadzonego w 1971 roku pod kierownictwem prof. Philipa Zimbardo. Badacze chcieli sprawdzić, jak ludzie zachowują się w warunkach silnej hierarchii i co dzieje się, gdy zostają przypisani do konkretnych ról w zamkniętym środowisku. W nowej produkcji 30 ochotników trafi do prawdziwego zakładu karnego, gdzie podział na strażników i więźniów ma stać się punktem wyjścia do obserwacji ich zachowań.
Oficjalny opis programu stawia pytanie, czy zwykli ludzie nieuchronnie podporządkują się przypisanym im rolom, czy też empatia, moralność i indywidualność pozwolą im przeciwstawić się narzuconym zasadom. Twórcy chcą przyjrzeć się temu, jak władza, ograniczona swoboda i relacje między uczestnikami mogą wpływać na ich decyzje.
Na czym polegał eksperyment więzienny Zimbardo?
Stanfordzki eksperyment więzienny rozpoczął się w sierpniu 1971 roku na Uniwersytecie Stanforda w Kalifornii. Do badania wybrano grupę zdrowych psychicznie studentów, którym losowo przydzielono role strażników i więźniów. W piwnicy budynku uniwersyteckiego zaaranżowano prowizoryczne więzienie, a uczestnicy mieli przez dwa tygodnie funkcjonować w warunkach przypominających rzeczywisty zakład karny.
Badanie przerwano już po sześciu dniach. Sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli, a część strażników dopuszczała się poniżania i psychicznego dręczenia więźniów. Niektórzy uczestnicy odgrywający role osadzonych doświadczali silnego stresu i załamań emocjonalnych. U jednego z nich pojawiły się także objawy fizyczne związane ze stresem, w tym wysypka psychosomatyczna.
Zimbardo i jego współpracownicy interpretowali przebieg badania jako dowód na to, że sytuacja społeczna oraz pełniona rola mogą silnie wpływać na ludzkie zachowanie. Z czasem jednak eksperyment stał się przedmiotem poważnej krytyki, a jego wyniki i sposób prowadzenia zaczęto kwestionować.
Dlaczego eksperyment Zimbardo nie był typowym eksperymentem naukowym?
Choć stanfordzkie badanie na stałe weszło do podręczników psychologii i popkultury, nie należy traktować go jako rozstrzygającego dowodu na to, że władza nieuchronnie prowadzi do okrucieństwa, a ludzie automatycznie podporządkowują się przypisanym im rolom.
W klasycznym eksperymencie naukowym badacze starają się kontrolować zmienne, stosować możliwie obiektywne procedury i ograniczać wpływ własnych oczekiwań na zachowanie uczestników. W przypadku badania Zimbardo pojawiły się wątpliwości dotyczące właśnie tych elementów. Strażnicy otrzymywali wskazówki dotyczące utrzymywania porządku i wywoływania u więźniów poczucia bezsilności, co mogło wpływać na ich zachowanie. Krytycy zwracali również uwagę na rolę samego Zimbardo, który nie był wyłącznie obserwatorem, lecz pełnił także funkcję kierownika więzienia w ramach symulacji.
Problemem była również niewielka grupa uczestników, brak odpowiednich grup porównawczych oraz trudności z niezależnym powtórzeniem badania w podobnych warunkach. W efekcie nie można było jednoznacznie stwierdzić, czy zaobserwowane zachowania wynikały przede wszystkim z przydzielonych ról, oczekiwań badaczy, specyfiki sytuacji czy innych czynników.
Poważne zastrzeżenia dotyczyły także etyki. Uczestnicy doświadczali znacznego obciążenia psychicznego, a mechanizmy ochrony ich dobrostanu okazały się niewystarczające. Współczesne standardy badań z udziałem ludzi wymagają znacznie ściślejszego nadzoru, świadomej zgody oraz procedur pozwalających przerwać badanie, gdy pojawia się ryzyko wyrządzenia szkody.
Dlatego eksperyment Zimbardo jest dziś ważny nie tylko jako próba zbadania wpływu sytuacji społecznej na zachowanie, lecz także jako przykład ograniczeń metodologicznych i etycznych, z którymi nauka musi się mierzyć. Jego wyniki pozostają przedmiotem dyskusji, a popularne przekonanie, że role społeczne same w sobie prowadzą do przemocy, jest znacznie bardziej uproszczone niż rzeczywisty obraz badania.
Co wiadomo o programie „Nowy stanfordzki eksperyment więzienny"?
Twórcy nowego programu nie zamierzają wiernie odtwarzać wydarzeń z 1971 roku. Produkcja wykorzystuje przede wszystkim podstawowy mechanizm znany z eksperymentu: losowy przydział ról i funkcjonowanie w zamkniętym systemie władzy. Trzydziestu uczestników przez dwa tygodnie będzie musiało odnaleźć się w narzuconej hierarchii, nie mając możliwości samodzielnego wyboru, czy chcą zostać strażnikami, czy więźniami.
Dopiero po rozpoczęciu programu przekonają się, jak przydzielone role wpłyną na ich codzienne funkcjonowanie, relacje z innymi i sposób podejmowania decyzji. Nie oznacza to jednak, że wyniki telewizyjnego formatu będzie można uznać za naukowe potwierdzenie tez Zimbardo. Reality show rządzi się własnymi prawami, a obecność kamer, świadomość udziału w programie oraz montaż materiału mogą wpływać na zachowanie uczestników i sposób interpretowania wydarzeń przez widzów.
Twórcy określają produkcję jako próbę ponownego przyjrzenia się temu, czego można nauczyć się z eksperymentu więziennego, jeśli podobne założenia zostaną wykorzystane w nowych warunkach. Pytanie o to, jak ludzie reagują na władzę, hierarchię i ograniczenie wolności, pozostaje aktualne. Warto jednak pamiętać, że atrakcyjna telewizyjna formuła nie zastępuje rygorystycznego badania naukowego.
Premiera pierwszego sezonu „Nowy stanfordzki eksperyment więzienny”, składającego się z sześciu około 45-minutowych odcinków, została zaplanowana na 21 października. Już od dzisiaj Polacy mogą więc zobaczyć, jak kontrowersyjny „eksperyment" z 1971 roku został pokazany przez platformę streamingową w zupełnie nowej formie.
Oto największy hit Netflixa 2026 roku. Nie tylko Polacy oglądali go na potęgę
Źródło: Radio ZET/Kultura Gazeta