Jedyne takie nagranie na świecie. Nikt już tego dźwięku nie usłyszy na żywo

2 min. czytania
02.06.2025 10:41
Obserwuj nas na Google

To jedyne takie nagranie, które powstał i jedyna możliwość posłuchania głosu, który już nie będzie istniał. Niewielu jednak zdaje sobie sprawę z tego, że za pięknymi dźwiękami kryje się ogromny ból zarówno psychiczny, jak i fizyczny. Poznajcie mroczy rozdział historii muzyki, czyli historię o kastratach.

Alessandro Moreschi
fot. Alessandro Moreschi (1858-1922), last surviving castrato of the Sistine Chapel's Choir./Wikimedia omena publiczna

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Udało się zarejestrować głos tylko jednego kastrata.
  • Kastracja głosu została uznana za barbarzyństwo. 
  • Ostatnim kastratem był Alessandro Moreschi i to jego głos zachował się do dzisiaj. 

Kim byli kastraci?

We Włoszech od XVI do końca XVIII wieku z zafascynowaniem wsłuchiwano się w głosy kastratów, czyli głosy mężczyzn, którzy nie przeszli mutacji. Podobno brzmieli wręcz anielsko. To dzięki temu, że osiągali wysokie rejestry, mając pojemność płuc dorosłego mężczyzny no i oczywiście dzięki długim latom ćwiczeń, bo kastraci naukę śpiewu zaczynali przed wejściem w dojrzewanie. 

Quiz: Jak dobrze znasz polskich muzyków PRL? Wielu odpadnie już na 5. pytaniu

Narodowe Archiwum Cyfrowe
1/15 Jaka artystka śpiewała hit "Małgośka"?

No dobra, ale jak to mężczyzna bez mutacji? Czy szukano na świecie osób z dysfonią lub innymi zaburzeniami związanymi z głosem? Nie, rzeczywistość była zdecydowanie bardziej brutalna. Jeszcze przed okresem dojrzewania młodym chłopcom wytypowanym do kariery śpiewaków, usuwano jądra w celu pozbawienia ich możliwości wytwarzania testosteronu. Zachowywali więc swoje dziecięce głosy, jednak razem ze wzrostem i rozwojem płuc ich głosy zyskiwały pewną specyficzną barwę i potęgę. 

Niestety to piękno wiązało się z ogromnym bólem, nie tylko tym związanym z zabiegiem usunięcia jąder w dzieciństwie, ale również z bólem związanym z problemami zdrowotnymi, które powodował brak testosteronu w organizmie oraz zatrzymanie pewnym etapów dojrzewania. Inną kwestią są względy psychiczne - o kastracji dziecka nie decydowało ono samo, a jego opiekunowie, którzy często wbrew woli chłopca, poświęcali jego życie muzyce.

 

Choć wielu kastratów cieszyło się statusem gwiazdy, to trama związana z bezwzględnym, bolesnym zabiegiem, poświęcenie życia zawodowi, którego samemu się nie wybrało, liczne problemy zdrowotne, ostracyzm społeczny ze względu na “braki w męskości” oraz brak możliwości założenia własnej rodziny, były ceną niewspółmierną do wymiaru samego sukcesu. 

Jak brzmiał kastrat? 

Zanim wynaleziono narzędzia do rejestracji dźwięków w dobrej jakości, kastracja dla celów muzycznych została uznana za barbarzyństwo. Ostatnim żyjącym kastratem miał być Alessandro Moreschi. To właśnie jego głos jako jedyny głos kastrata na świecie został zarejestrowany na taśmie i przetrwał do dzisiaj. Moreschi został nagrany w latach 1902–1904 dla wytwórni Gramophone & Typewriter Company. Materiały stanowią dziś unikalny dokument historyczny epoki kastratów.

Moreschi był solistą Kapeli Sykstyńskiej w Watykanie i zyskał przydomek "anioł Rzymu". Choć nie dorównywał legendarnym kastratom z XVIII wieku, był ceniony za emocjonalność i ekspresję śpiewu, a na kartach historii muzyki zapisał się właśnie jako ten, którego głos udało się zarejestrować oraz ten, który oficjalnie był już ostatnim kastratem. 

Oglądaj

Źródło: RadioZET/Wikipedia