`

Koniec wolności słowa w USA? Hitowy program zawieszony za krytykę władzy

4 min. czytania
18.09.2025 13:26
Obserwuj nas na Google

Zabójstwo amerykańskiego influencera oraz zwolennika Donalda Trumpa wstrząsnęło całym światem. Sytuacja wywołała ogromne emocje także wśród dziennikarzy i osobowości telewizyjnych. Wypowiedź prowadzącego jednego z najpopularniejszych programów telewizyjnych w Stanach Zjednoczonych doprowadziła do jego zawieszenia. Czy to koniec wolności słowa w USA? 

Koniec wolności słowa w USA? Hitowy program zawieszony za krytykę władzy
fot. Scott A Garfitt/Invision/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co prowadzący jednego z najpopularniejszych talk show w Stanach Zjednoczonych powiedział w sprawie zabójstwa Charliego Kirka. 
  • Jak na słowa prezentera zareagował przewodniczący Federalnej Komisji Łączności. 
  • Czego FCC oczekiwało od Disneya oraz telewizji ABC. 

Dlaczego prowadzący jednego z najpopularniejszych amerykańskich programów został zawieszony? 

10 września oczy całego świata zwróciły się w kierunku Stanów Zjednoczonych. W mieście Orem w stanie Utah odbyło się wydarzenie "American Comeback", na którym jednym z gości był prawicowy influencer oraz zwolennik prezydenta Donalda Trumpa Charlie Kirk. W pewnym momencie został postrzelony w szyję. Kula okazała się zabójcza - Kirk zmarł w dwie godziny po ataku w lokalnym szpitalu. Morderstwo po raz kolejny wywołało publiczną dyskusję o dostępie do broni, którego zamordowany mężczyzna był zwolennikiem. Jego zabójcą okazał się 22-letni Tyler Robinson. 

Rozwiąż quiz, w którym pytamy o amerykańskie filmy. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Kochasz kino? Ten quiz z amerykańskich filmów to będzie dla ciebie pestka

1/13 Don Vito Corleone zagrał:

Co Jimmy Kimmel powiedział na temat zabójstwa Charliego Kirka?

Jedną z osób, które wypowiedziały się w sprawie zabójstwa Charliego Kirka, jest  Jimmy Kimmel. Prowadzący programu "Jimmy Kimmel Live!" w swoim monologu powiedział: - W weekend osiągnęliśmy nowe dno, kiedy gang MAGA desperacko próbował przedstawić tego dzieciaka, który zamordował Charliego Kirka, jako kogokolwiek innego niż jednego z nich. 

Oglądaj

Słowa Amerykanina nie spodobały się przewodniczącemu Federalnej Komisji Łączności (FCC) Brendanowi Carrowi. Mężczyzna zagroził odebraniem licencji nadawczych każdej stacji emitującej program Kimmela, a więc telewizji ABC oraz Disneyowi. Decyzja, jak informuje "Variety", zapadła po tym, jak koncern Nexstar ogłosił, że jego lokalne stacje powiązane z ABC nie pokażą programu " Jimmy Kimmel Live!" zaledwie kilka godzin po groźbach Carra. Nexstar jest jednym z największych właścicieli stacji telewizyjnych w USA. Do FCC skierowano pytania o to, co dokładnie w wystąpieniu Kimmela uznano za naruszenie zasad i które przepisy mogły zostać złamane.

Jednocześnie Nexstar czeka na akceptację Carra w sprawie planowanej fuzji o wartości 6,2 mld dolarów z konkurencyjnym nadawcą Tegna – jak podkreślił prezes Perry Sook podczas niedawnej rozmowy z inwestorami. Tego samego dnia Carr dał do zrozumienia influencerowi MAGA Benny’emu Johnsonowi, że może odebrać licencje stacjom emitującym ABC po tym, jak Kimmel w swoim show stwierdził, że "gang MAGA desperacko próbuje przedstawić zabójcę Charliego Kirka jako kogoś innego niż jednego z nich”. W rozmowie opublikowanej przez Johnsona na platformie X Carr zasugerował też, że łatwiejszym rozwiązaniem dla ABC i Disneya byłoby samodzielne ukaranie Kimmela. Ostatecznie przedstawiciele ABC oraz Disneya zdecydowali się na zawieszenie programu "Jimmy Kimmel Live!" na czas nieokreślony. Dalsza telewizyjna przyszłość znanego prowadzącego stoi pod ogromnym znakiem zapytania. 

 

Jaką decyzję mogli podjąć pracodawcy Jimmy'ego Kimmela? 

Przewodniczący FCC stwierdził: - To jest teraz bardzo, bardzo poważna sprawa dla Disneya. Możemy to zrobić w łatwy sposób albo w trudny sposób. Te firmy mogą same podjąć działania wobec Kimmela, albo FCC będzie miała dodatkową pracę. Mają licencję wydaną przez nas, a to wiąże się z obowiązkiem działania w interesie publicznym.

Brendan Carr, mianowany przez Trumpa, od początku swojej kadencji w FCC znany jest z ostrych ataków na media głównego nurtu, które oskarża o stronniczość wobec konserwatystów. Niejednokrotnie groził stacjom odebraniem licencji za treści, które uważał za nieprzychylne. Wykorzystywał również proces akceptacji fuzji jako narzędzie nacisku na koncerny medialne – w tym Paramount i Skydance – które zgodziły się na kontrolę swoich programów przez "nadzorcę stronniczości”. Wcześniej ostrzegał także Disneya, że może wszcząć dochodzenie w sprawie jego polityki różnorodności.

Słowa Jimmy'ego Kimmela zirytowały przewodniczącego FCC, który uznał je za wystarczający powód do interwencji organizacji. – Są wezwania do zwolnienia Kimmela. Myślę, że z pewnością można dostrzec tu drogę do zawieszenia go za te słowa.

Dzień wcześniej Carr odrzucił propozycję prokurator generalnej Pam Bondi, by rozgraniczyć „wolność słowa” i " mowę nienawiści” oraz karać tę drugą. – Myślę, że można tu postawić całkiem jasną granicę, a Sąd Najwyższy robi to od dekad – nasza Pierwsza Poprawka, nasza tradycja wolności słowa, chroni niemal wszystkie wypowiedzi – powiedział podczas szczytu zorganizowanego przez Politico.

Disney sam nie posiada licencji, więc najostrzejsze groźby Carr skierował do lokalnych stacji ABC. – Disney musi zobaczyć tu jakąś zmianę, ale to indywidualne licencjonowane stacje, które biorą (od Disneya - przyp. red.) treści, muszą stanąć na wysokości zadania i powiedzieć, że tego rodzaju śmieci, jeśli w przyszłości będą się pojawiały, nie służą naszym lokalnym społecznościom.

Jimmy Kimmel, prowadzący "Jimmy Kimmel Live!", wywołał kontrowersje po wypowiedziach na temat zabójstwa Charliego Kirka, co nie spodobało się przewodniczącemu FCC, Brendanowi Carrowi, który zagroził odebraniem licencji ABC i Disneyowi. Ostatecznie program amerykańskiego celebryty został zawieszony na czas nieokreślony. 

Źródło: Radio ZET/ The Verge