Była gwiazdą PRL, ale porzuciła aktorstwo dla zazdrosnego męża. Tragiczny koniec

3 min. czytania
06.11.2024 16:35
Obserwuj nas na Google

Ewa Krzyżewska miała zaledwie 19 lat, gdy zagrała w filmie Andrzeja Wajdy „Popiół i diament”. Rola barmanki Krysi przyniosła jej nie tylko popularność, ale i uznanie polskich i zagranicznych krytyków. Wielu sądziło wówczas, że właśnie narodziła się jedna z największych gwiazd polskiego kina. Choć aktorka w kolejnych latach zagrała jeszcze w kilku produkcjach, ostatecznie nie spełniła pokładanych w niej nadziei. Naciskana przez zazdrosnego męża, porzuciła aktorstwo i wyjechała z nim za granicę. Tam spotkał ich tragiczny koniec.

Ewa Krzyżewska
fot. Film Polski

Zachwycała urodą i talentem

„Była nie tylko piękna, ale miała w sobie jeszcze coś nieodgadnionego. Jej magia onieśmielała” – mówił o Ewie Krzyżewskiej pisarz i reżyser Tadeusz Konwicki. Urodą i talentem zachwycała już jako nastolatka, nikogo więc nie dziwił fakt, że zdecydowała się na studia aktorskie. Zwłaszcza, że w jej domu od zawsze gościli czołowi przedstawiciele świata kultury. Inspiracje czerpała m.in. od swojego ojca chrzestnego Jeremiego Przybory i przyjaciół rodziców – Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów.

Quiz: Najpiękniejsze kobiety z PRL-u. Młodzież nie ma szans z 5. pytaniem

Screen Filmpolski.pl
1/15 Ta piękna pani szybko skradła męskie serca. Mowa o

Na ekranach debiutowała będąc na drugim roku studiów. Jej pierwszy występ okazał się spektakularnym sukcesem, który otworzył jej drzwi do kariery. Zagrała u samego Wajdy w jego nowej produkcji – „Popiół i diament”. Charyzmatyczną studentkę na korytarzach krakowskiej PWST wypatrzył Janusz Morgenstern, drugi reżyser filmu.

„O ile długo wahałem się, czy zaangażować Zbyszka Cybulskiego, o tyle Ewę wybrałem od razu. Nie do końca była aktorką, miała jednak w sobie niezależność i osobowość, a jej uroda zwracała uwagę” – wyznał po latach Andrzej Wajda.

Krzyżewska z powierzonego zadania wywiązała się wzorowo. Rola barmanki Krystyny Rozbickiej zachwyciła nie tylko polską publiczność, ale i krytyków zza granicy. Francuska Akademia Filmowa nagrodziła aktorkę Kryształową Gwiazdą, wieszcząc jej wielką karierę. Sama artystka zdawała się być jednak nieporuszona tymi zachwytami. - Ja po prostu nie mogłam pojąć, nie rozumiałam, co nagle wokół mnie zaczęło się dziać; co za moce sprawiły, że ze studentki drugiego roku szkoły teatralnej, z kandydatki na aktorkę zaledwie, stałam się ośrodkiem powszechnego zainteresowania – przyznawała w wywiadach.

 

Choć porównania do Audrey Hepburn czy Sophii Loren jej schlebiały, postanowiła skupić się na kolejnych wyzwaniach oraz życiu rodzinnym. Do 1973 roku zagrała w 22 filmach, za każdym razem zachwycając publiczność. Widzowie mogli ją podziwiać w takich produkcjach, jak „Zbrodniarz i panna”, „Zuzanna i chłopcy”, czy „Jak daleko stąd, jak blisko”.

Dla męża porzuciła karierę

Kiedy pojawiła się na planie filmu Janusza Majewskiego „Zazdrość i medycyna” nikt nie spodziewał się zapewne, że będzie to ostatnia produkcja z udziałem aktorki. Krzyżewska, ku rozpaczy wielu fanów jej talentu, niespodziewanie ogłosiła, że kończy karierę aktorską. 35-letnia wówczas artystka zdecydowała się na ten krok po stanowczych namowach męża, Bolesława Kwiatkowskiego – prawnika i dyplomaty, który miał być o nią chorobliwie zazdrosny.

Razem ze swoim wybrankiem w 1973 roku opuściła Polskę i zamieszkała w Stanach Zjednoczonych. Para dużo podróżowała – mieszkali m.in.  w Jordanii, Malezji, Libii i Tanzanii. Krzyżewska na obczyźnie podejmowała się różnych zajęć, nigdy jednak nie powróciła do aktorstwa. Przez jakiś czas pracowała w bibliotece działającej przy ONZ, potem jako kosmetyczka, agentka nieruchomości i projektantka mody. Do końca życia pozostała u boku męża.

27 lipca 2003 roku para miała wypadek w Hiszpanii. Bolesław Kwiatkowski zginął na miejscu, 64-letnia wówczas Ewa Krzyżewska zmarła dwa dni później. Po kilku latach jej ciało ekshumowano i przewieziono do Polski. Spoczęła w rodzinnym grobie Krzyżewskich na warszawskich Powązkach.

Źródło: Radio ZET/Interia Film