Grała Werkę w „Ranczu”. Nie wszyscy wiedzą, jak dziś wygląda jej życie
Sylwia Gliwa od dekad podbija serca widzów za sprawą ról w uwielbianych serialach. Artystkę przed laty można było oglądać m.in. w "Ranczu", gdzie wcieliła się w niesforną Werkę, córkę państwa Więcławskich i żonę Chińczyka Kao. Sprawdzamy, co słychać u aktorki dziś.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Które role przyniosły Sylwii Gliwie największą popularność?
- W kogo aktorka wcielała się w "Ranczu".
- Jak potoczyły się losy lubianej artystki.
Gwiazda uwielbianych seriali
Sylwia Gliwa, absolwentka warszawskiej Akademii Teatralnej oraz warsztatów w prestiżowym Lee Strasberg Studio w Nowym Jorku, nie miała większego problemu, by odnaleźć się w branży. Karierę zaczynała ćwierć wieku temu od występów na deskach Teatru Współczesnego, ról w spektaklach Teatru Telewizji oraz angaży do popularnych seriali. Już w 2001 roku dołączyła do obsady "Klanu", wcielając się w studentkę Krystyny Lubicz. Co ciekawe, na plan serialu powróciła potem po 10 latach, by wcielić się w zupełnie inną postać - księgową Marię Graczyk. Popularność przyniosły jej jednak inne produkcje telewizyjne. Gliwa od ponad 20 lat utożsamiana jest z Moniką Ziębą (Cieślik), jedną z głównych bohaterek "Na Wspólnej". W 2008 roku pojawiła się zaś w bijącym rekordy popularności "Ranczu", zyskując miliony nowych fanów.
Rozwiąż test z serialu "Ranczo". Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Quiz z serialu „Ranczo”. Tylko mistrz zdobędzie 100% punktów
Choć wystąpiła w zaledwie kilku odcinkach komediowego hitu, widzowie do dziś wspominają jej wątek. Aktorka wcieliła się bowiem w bardzo charakterną postać. Jej Weronika "Werka" Więcławska dość mocno dała się we znaki nie tylko rodzicom, ale i całej wilkowyjskiej społeczności. Jako zdeklarowana feministka, mimo zaawansowanej ciąży, długo wahała się nad zamążpójściem, budząc tym samym zgorszenie w konserwatywnych mieszkańcach wsi, na czele z proboszczem Koziołem. Ksiądz nie pochwalał także jej prelekcji na uniwersytecie ludowym, w której rozprawiała o trwającym od wieków zniewoleniu kobiet przez mężczyzn. Kiedy jeszcze okazało się, że jej narzeczonym jest obcokrajowiec, w dodatku buddysta, plotkom nie było końca. Ostatecznie Werka, po namowach proboszcza, zgodziła się poślubić zakochanego w niej Kao Tao. Ceremonia zaślubin pary była ostatnią sceną, podczas której mogliśmy oglądać Sylwię Gliwę w "Ranczu".
W kolejnych latach aktorka z powodzeniem kontynuowała telewizyjną karierę. Poza występami w "Na Wspólnej", do swojej filmografii dorzuciła role w takich hitach, jak:
- "Ojciec Mateusz"
- "Pierwsza miłość"
- "Usta usta"
- "Świat według Kiepskich"
- "Na dobre i na złe"
Artystkę można też podziwiać na deskach teatralnych. Od 2017 roku jest związana ze stołecznym Teatrem Kamienica. Od czasu do czasu pojawia się także w spektaklach Teatru Komedia.
Życie prywatne
O aktorce głośno jest również ze względu na zawirowania w życiu prywatnym. Gwiazda "Na Wspólnej" ma za sobą kilka związków, w tym szeroko omawiane przez media relacje z aktorem Borysem Szycem i 12 lat młodszym Szymonem Paneckim. Portale plotkarskie chętnie rozpisywały się zwłaszcza o tym drugim romansie - kiedy para zaczęła się spotykać Panecki był maturzystą. Ostatecznie ich związek nie przetrwał próby czasu, a Gliwa związała się z rajdowcem Marcinem Biernackim, który wkrótce został jej mężem. W 2012 roku zakochani doczekali się jedynego syna, jednak i ta relacja z biegiem lat się rozpadła. Podczas rozwodu byli małżonkowie zdecydowali, że ich kilkuletnia pociecha zamieszka z ojcem, o czym niedawno w jednym z wywiadów wspominała sama aktorka.
"Ja nie jestem tradycyjną matką, nie zajmuję się moim synem każdego dnia, nie piekę mu ciast i nie przygotowuję śniadania, nie mam też możliwości przeprowadzania wielu rozmów. Tak się ułożyło, że po rozstaniu z mężem nasz syn zamieszkał ze swoim tatą. Początkowo to było dla mnie bardzo trudne." - mówiła w rozmowie z "Życiem na gorąco". "Przez długi czas towarzyszyło mi poczucie winy. Miałam wrażenie, że zawodzę jako matka, że nie spełniam oczekiwań - swoich, społeczeństwa, być może też syna. Ale zrozumiałam, że dobra relacja z dzieckiem nie zawsze opiera się na codziennej obecności. Czasem ważniejsze jest to, jaką jakość niesie ta obecność, nawet jeśli pojawia się rzadziej" - dodała.
Źródło: Radio ZET/ Wikipedia/plejada.pl