Grała Jagodę w „Czterdziestolatku”. Tak wygląda dziś
Mirella Olczyk-Kurkowska była jedną z największych dziecięcych gwiazd w okresie PRL-u. Miliony Polaków do dziś wspominają jej występ w serialu „Czterdziestolatek”, w którym wcieliła się w Jagodę, córkę państwa Karwowskich. Mimo że zyskała wiele ciekawych doświadczeń i sympatię widzów, po zakończeniu pracy na planie serialu, nie zdecydowała się kontynuować aktorstwa. W dorosłym życiu postawiła na zawód niezwiązany z show-biznesem. Czym się dziś zajmuje?
- Mirella Olczyk-Kurkowska zyskała sławę dzięki roli w serialu „Czterdziestolatek”.
- W kultowym hicie PRL wcielała się w Jagodę, córkę państwa Karwowskich.
- Po zakończeniu przygody z produkcją nie zdecydowała się kontynuować kariery aktorskiej.
O roli w kultowym serialu PRL marzyło z pewnością wiele dzieciaków. Kiedy okazało się, że produkcja poszukuje kolejnej odtwórczyni roli Jagody Karwowskiej (pierwsza z dziewczynek musiała zrezygnować z występów), Mirella Olczyk-Kurkowska bez wahania zgłosiła się na casting. „Chodziłam do szkoły podstawowej w Wilanowie, przeczytałam w gazecie o zdjęciach próbnych, więc na nie poszłam. W końcu z Wilanowa na Chełmską, gdzie mieści się wytwórnia, to dwa kroki” - opowiadała w rozmowie z „Życiem Warszawy” w 2006 roku. Rolę udało jej się ostatecznie zdobyć, choć jak wspominała później, były momenty, że żałowała swojej decyzji. Młoda aktorka miała sporo kłopotów, zwłaszcza, gdy o jej pracy dowiedzieli się rówieśnicy i nauczyciele.
Jagoda z „Czterdziestolatka” była jej przeciwieństwem
Olczyk-Kurkowska nie kryje, że choć przeżyła fajną przygodę, nie do końca polubiła się ze swoją bohaterką. Zdecydowanie bliżej było jej bowiem do energicznego i pełnego życia Mareczka niż spokojnej i wycofanej Jagody. „Ta rola jest tak na przekór mojemu charakterowi, że bałam się, żeby nie być z nią utożsamiana. Że jestem taka mało energiczna, powolna. Ja byłam i jestem typem Mareczka. Po pewnym czasie takie elementy większego temperamentu były dopuszczalne. Np. kiedy rodzice jadą do dziadka pożyczyć pieniądze, my wchodzimy do budynku i kopnęłam Mareczka, czego nie było w scenariuszu, ale zostało to zaakceptowane” - mówiła w rozmowie z Onetem w 2015 roku.
Quiz: Kultowe seriale z czasów PRL. Jeśli rozpoznasz 15/20, to jesteś mistrzem [Quiz]
Jeszcze trudniej było jej zaakceptować reakcję, z jaką spotkała się w szkole. Okazuje się, że wielu nauczycielom nie podobało się jej nowe zajęcie. Niektórzy mówili wprost, że powinna zająć się nauką, a nie aktorstwem i mocno dali jej odczuć swoją niechęć. „Zwłaszcza pani od geografii starała się mi to gwiazdorstwo wytępić - byłam na każdej lekcji pytana, na każdej lekcji dostawałam tę samą ocenę. Dlatego w paru ujęciach mam rozłożony atlas do geografii i zakuwam tę geografię. Albo w odcinku dotyczącym Szekspira poprosiłam reżysera, żeby zamienił, że dostałam pałę nie z matematyki, ale - zgodnie z prawdą - kolejną pałę z geografii” – mówiła w tym samym wywiadzie.
Zakończyła przygodę z aktorstwem
Mimo tych przykrości, Mirella Olczyk-Kurkowska była zdecydowana kontynuować karierę. Na kolejne występy nie zgodzili się już jednak jej rodzice. „Bali się o mnie. Nie chcieli, żeby filmowy blichtr zawrócił mi w głowie” — powiedziała w wywiadzie dla „Życia Warszawy” - tłumacząc przerwanie kariery. Choć już jako dorosła kobieta zatrudniła się nawet w Teatrze Żydowskim (pracowała jako adept mim), ostatecznie nie udało jej się powrócić na ekrany. Wybrała rodzinę – wyszła za mąż i została mamą trójki dzieci. Najpierw urodziła córkę Malinę, a później bliźniaków: Jakuba i Macieja.
Aktorka wróciła też do pracy. Dziś wciąż jest związana z branżą filmową, mimo że raczej trzyma się z daleka od blasku fleszy. Od lat wykłada w Centrum Europejskim Uniwersytetu Warszawskiego, a jej specjalności to „Film jako źródło wiedzy o świecie” i „Dzieje kultury europejskiej”. „Jestem historykiem, a że nie próbowałam zostać aktorką, to jedna z moich lepszych decyzji. Ale film jest dla mnie przedmiotem badań naukowych - zajmuję się bowiem dziejami kultury popularnej i masowej w XIX i XX w.” – tłumaczyła w rozmowie z PAP.
Źródło: Radio ZET/Pomponik/Plejada