`

Była miłością polskiego poety. Nie żyje Katarzyna Herbert

2 min. czytania
17.02.2025 11:44
Obserwuj nas na Google

Smutna informacja obiegła polski świat kultury. Nie żyje Katarzyna Dzieduszycka-Herbert, żona Zbigniewa Herberta oraz tłumaczka literatury francuskiej na język polski. Pomysłodawczyni i założycielka Fundacja im. Zbigniewa Herberta miała 95 lat. 

Była miłością polskiego poety. Nie żyje Katarzyna Herbert
fot. JAROSLAW WOJTALEWICZ/East News
  • Nie żyje Katarzyna Dzieduszycka-Herbert.
  • Żona i najbliższa współpracowniczka Zbigniewa Herberta była zarazem opiekunką pamięci o twórczości poety.
  • Tłumaczka miała 95 lat.

Odchodzą kolejne pokolenia świadków historii

Śmierć bliskich świadków minionych epok przypomina o nieubłaganym upływie czasu. Ludzie, którzy jeszcze niedawno tworzyli historię, byli częścią świata kultury, sztuki czy nauki, stopniowo odchodzą, a wraz z nimi znikają ostatnie bezpośrednie wspomnienia dawnych czasów. Każde pokolenie żegna tych, którzy kształtowali jego rzeczywistość, zostawiając po sobie puste miejsca i ciche świadectwa minionych dni. To przerażająca, ale naturalna kolej losu, bo choć ludzkie życie jest ulotne, to jego ślady pozostają na dłużej.

Quiz: Quiz z literatury. Przypiszesz pisarza do książki? Wstyd mieć mniej niż 50%

1/14 Henryk Sienkiewicz:

Nie żyje Katarzyna Dzieduszycka-Herbert

Katarzyna Dzieduszycka-Herbert była żoną i wieloletnią towarzyszką życia  Zbigniewa Herberta. Dzieduszycka-Herbert była córką hrabiego Włodzimierza Dzieduszyckiego herbu Sas, ornitologa i prezesa Pogoni Lwów oraz Wandy Sapiehy-Różańskiej herbu Lis. Tłumaczka miała 12 rodzeństwa. 1944 roku ojciec oraz bracia kobiety zostali aresztowani, a jej rodzina - wysiedlona z Zarzecza w ówczesnym województwie lwowskim. Początkowo rodzina przeniosła się do Jarosławia, a następnie - do Rabki. 

 

W 1956 roku Katarzyna Dzieduszycka poznała Zbigniewa Herberta, wówczas dyrektora administracyjnego Związku Kompozytorów Polskich. 

No, piękny wtedy nie był. Sam zresztą się sobie nie bardzo podobał. W listach narzekał, że nie wygląda wystarczająco poważnie, że ma za grube nogi, że jest zanadto krępy. Chociaż pamiętam, że był bardzo szczupły. Wyprzystojniał dobrze po czterdziestce. Wtedy Aleksander Janta-Połczyński (1908- 1974, pisarz - przyp. red.) świetnie zauważył, że Zbyszek przypomina delfina. Miał w sobie coś takiego. W inteligentnej twarzy, długiej szyi, pięknych niebieskich oczach. Ale najważniejszy był wdzięk. Zawsze miał masę wdzięku. Tym wdziękiem wszystkich ujmował. To mu pomogło przetrwać na administracyjnej posadzie, do której kompletnie się nie nadawał. Chodziliśmy do Fukiera, gdzie było węgierskie wino, i tam mi mówił wiersze. Ale nigdy własne. To były wiersze Miłosza, Czechowicza, Gałczyńskiego, Wierzyńskiego. Uczył mnie poezji. Uwodził mnie cudzymi wierszami - wspominała Katarzyna Herbert w rozmowie z Jackiem Żakowskim, która ukazała się w "Wyborczej" na przełomie tysiącleci.

Katarzyna Herbert była opiekunką twórczości znanego poety

Tłumaczka wyszła za Zbigniewa Herberta w 1968 roku. Kobieta wybaczała poecie liczne romanse oraz specyficzny styl życia. Katarzyna Herbert, oprócz tłumaczenia literatury francuskiej na polską, była także najbliższą współpracowniczką cenionego artysty oraz pierwszą osobą, która słuchała jego nowych wierszy. To jej polska kultura zawdzięcza tom "Pan Cogito". Tłumaczka tworzyła maszynopis na podstawie niewyraźnych notatek poety. W 1998 roku, po śmierci Zbigniewa Herberta, Katarzyna Dzieduszycka-Herbert została opiekunką spuścizny po poecie. To dzięki niej w 2010 roku założono Fundację im. Zbigniewa Herberta. W 2013 roku z inicjatywy tłumaczki stworzono Międzynarodową Nagrodę Literacką im. Zbigniewa Herberta. Katarzyna Herbert odeszła w sobotę, 15 lutego 2025 roku, w wieku 95 lat. 

Źródło: Radio ZET/Wyborcza