Zagrał w tym filmie dla pieniędzy. Hollywoodzki gwiazdor do dziś żałuje tej decyzji

6 min. czytania
02.09.2026 15:40
Obserwuj nas na Google

Eddie Murphy przez lata uchodził za jednego z największych komediowych gwiazdorów Hollywood. Jedna z jego najbardziej znanych ról miała jednak odsłonę, o której aktor zdecydowanie wolałby nie pamiętać. Choć produkcja powstała z myślą o wielkim sukcesie, jej losy potoczyły się zupełnie inaczej. Po latach Murphy nie miał już wątpliwości, co o niej sądzi.

Dwie uśmiechnięte postacie podają sobie dłonie w jasnym wnętrzu.
fot. Paramount/Courtesy Everett Collection/Everett Collection/East Ne

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Która rola zapisała się negatywnie w pamięci amerykańskiego aktora.
  • Z jakim odbiorem spotkała się pierwsza część kultowej serii.
  • Co o swoim występie po latach mówił Eddie Murphy.
Nie przegap

O jakiej swojej roli chciałby zapomnieć amerykański gwiazdor?

Komedia, o której Eddie Murphy najchętniej zapomniałby na zawsze, od lat ma wyjątkowo złą reputację. Fani kultowej serii, w ramach której powstała, uznali ją za zdecydowanie najsłabszą odsłonę cyklu. "Gliniarz z Beverly Hills III” otrzymał nominacje do Złotych Malin za najgorszą reżyserię i najgorszy sequel, choć ostatecznie nie zdobył żadnej ze statuetek. Na Rotten Tomatoes film może pochwalić się zaledwie 11 procent pozytywnych ocen krytyków i 35 procent od widzów. Trudno się dziwić, że sam Murphy nie wspomina go najlepiej.

Rozwiąż quiz, w którym pytamy o najlepsze polskie komedie. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Tylko najwięksi znawcy zdobędą 15/15. Dopasuj aktora do kultowej polskiej komedii

Screen z Filmpolski.pl
1/15 Kto w "Kilerze" zagrał postać Siary?

Za klęskę nie można było obwiniać wyłącznie reżysera. John Landis miał przecież na koncie takie komediowe klasyki jak "The Blues Brothers”, "Nieoczekiwana zmiana miejsc” czy "Książę w Nowym Jorku”. Nie pomogły również gościnne występy hollywoodzkich legend, wśród których znalazł się George Lucas. Największym problemem okazał się scenariusz "Gliniarza z Beverly Hills III” - wymuszony i pozbawiony energii, która napędzała wcześniejsze części. Eddie Murphy również nie był już tym samym Axelem Foleyem.

Redakcja poleca

Z jakim odbiorem spotkała się pierwsza część "Gliniarza z Beverly Hills"?

Pierwsza część "Gliniarza z Beverly Hills” była ogromnym, a przy tym dość niespodziewanym sukcesem. Produkcja powstawała długo i w chaotycznych warunkach, a ostateczny kształt historii wielokrotnie zmieniał się już podczas pracy na planie. Wiele zawdzięczała improwizacji Murphy'ego i pozostałych aktorów. Widzowie pokochali Axela Foleya – charyzmatycznego policjanta z Detroit, który przyjeżdża do Beverly Hills i za wszelką cenę próbuje odnaleźć morderców swojego najlepszego przyjaciela. Przy budżecie wynoszącym 15 milionów dolarów film z 1984 roku zarobił aż 234 milionów.

Oglądaj

Sukces był tak ogromny, że "Gliniarz z Beverly Hills” otrzymał nominacje do Oscara i Złotych Globów, a także zdobył Nagrodę Publiczności dla Ulubionego Filmu. Słynny motyw muzyczny ze ścieżki dźwiękowej przyniósł twórcom statuetkę Grammy. W 2024 roku produkcja trafiła natomiast do Narodowego Rejestru Filmowego Stanów Zjednoczonych Biblioteki Kongresu jako dzieło "znaczące kulturowo, historycznie bądź estetycznie”.

Co o kręceniu kolejnych części mówił Eddy Murphy?

Nic więc dziwnego, że Paramount zdecydował się kontynuować serię. Druga część również okazała się kasowym hitem – przy budżecie wynoszącym 27 milionów dolarów w 1987 roku zarobiła na całym świecie około 300 milionów. Recenzje były już bardziej mieszane, a krytycy zarzucali filmowi przede wszystkim wtórność.

Sam Eddie Murphy również coraz wyraźniej miał dość tej formuły. W wywiadzie dla "Rolling Stone” z 1989 roku nie pozostawiał złudzeń: "Nie ma powodu, żeby to kręcić. Nie potrzebuję pieniędzy, a ten film nie wniesie nic nowego. Jak często można pokazywać Axela Foleya, który szybko gada i zakrada się tam, gdzie nie powinien? Ale ci sk**wiele piszą o tym nowe scenariusze. Są już na etapie przedprodukcyjnym. Jedynym powodem, dla którego warto nakręcić 'Gliniarza III', jest zarobienie kupy kasy i rozbicie banku. Paramount nie wypisze mi czeku na kwotę, której bym za to chciał. Jeśli nakręcę trzeciego "Gliniarza", będzie można śmiało stwierdzić: 'Ooo, musiał dostać mnóstwo kasy'".

Jak miała wyglądać trzecia część "Gliniarza z Beverly Hills"?

Zanim powstała ostateczna wersja filmu, scenarzyści i producenci rozważali kilka zupełnie różnych historii. W jednej z nich Axel miał ratować kapitana Bogomila (Ronny Cox), którego podczas międzynarodowego zjazdu policji porywają terroryści. Inny pomysł wysyłał Foleya do Wielkiej Brytanii, gdzie miał współpracować z funkcjonariuszami Scotland Yardu. Rozważano nawet, by jego partnera zagrał Sean Connery albo John Cleese. Ostatecznie producenci Don Simpson i Jerry Bruckheimer uznali, że brytyjski wariant zbyt mocno przypomina „Czarny deszcz” z Michaelem Douglasem, dlatego projekt trafił do kosza.

Ostatecznie Steven E. de Souza stworzył scenariusz, który - w dużym uproszczeniu - przypominał "Szklaną pułapkę” przeniesioną do wesołego miasteczka. Produkcja miała też problemy finansowe. Paramount początkowo chciał ograniczyć budżet z 70 do 55 milionów dolarów, jednak koszty szybko zaczęły rosnąć i ostatecznie film pochłonął kwotę zbliżoną do pierwotnie zakładanych 70 milionów.

"Gliniarz z Beverly Hills III” trafił do amerykańskich kin 25 maja 1994 roku i niemal natychmiast okazało się, że coś poszło bardzo nie tak. Film zarobił około 119 milionów dolarów, czyli znacznie mniej niż poprzednie części, a krytycy nie zostawili na nim suchej nitki. Recenzenci zwracali uwagę przede wszystkim na brak lekkości i humoru. Sam Axel Foley sprawiał wrażenie człowieka zupełnie pozbawionego energii. Murphy dostał za występ 15 milionów dolarów, ale pieniądze nie wystarczyły, by uratować produkcję.

Co o porażce "Gliniarza z Beverly Hills III" mówił reżyser filmu?

John Landis po latach wspominał pracę nad filmem w rozmowie z "Colliderem”: "Film 'Gliniarz z Beverly Hills 3' był bardzo dziwnym doświadczeniem. Scenariusz nie był zbyt dobry, ale pomyślałem sobie: 'No i co z tego? Z Eddiem sprawię, że będzie zabawnie'. Już pierwszego dnia, kiedy zacząłem podsuwać Eddiemu jakieś żarty, powiedział mi: 'Wiesz, John... Axel Foley jest teraz dorosły. Nie jest już takim mądralą i cwaniakiem'".

Oglądaj

Reżyser przyznał, że podczas zdjęć Murphy zachowywał się niezwykle profesjonalnie, ale nie potrafił odnaleźć dawnej komediowej energii. "Podczas kręcenia trzeciego 'Gliniarza' przeszedłem przez dziwne doświadczenie, w którym Eddie był niezwykle profesjonalny, ale po prostu nie był zabawny. Próbowałem go postawić w śmiesznych sytuacjach, a on zawsze znajdował sposób, żeby się z tego wywinąć. To dziwny film. Są tam rzeczy, które mi się podobają. Ale jest dziwny".

Później pojawiały się również informacje, że Murphy miał podczas produkcji zmagać się z depresją. Tak przynajmniej wspominał w 2009 roku aktor Bronson Pinchot, który opowiadał o wyraźnym braku energii i motywacji u swojej ekranowej kolegi. Sam Murphy inaczej tłumaczył niepowodzenie filmu. Jego zdaniem problem tkwił przede wszystkim w konstrukcji historii.

Co o swoim występie w "Gliniarzu z Beverly Hills III" mówił sam Eddie Murphy?

Amerykański aktor kilkukrotnie poruszał kwestię "Gliniarza z Beverly Hills III". W jednym z wywiadów wprost wyjaśnił, dlaczego jego zdaniem film okazał się klapą. 

"Gliniarz z Beverly Hills 3” wypadł tak słabo, bo nie ma w nim Taggarta, czarny charakter nie jest wystarczająco nikczemny, a Axel nie miał w tej sprawie nic do stracenia. W pierwszej części ginie jego najlepszy przyjaciel. W drugiej jego kolejny przyjaciel, kapitan Bogomil (Ronny Cox), zostaje postrzelony. Natomiast w trzeciej ginie jego szef, komendant Todd, ale uwaga skupia się na kłopotach wujka Dave'a. O tym właśnie jest ten film - - analizował po latach Murphy.

Najbardziej wymowna okazała się jednak jego późniejsza wypowiedź. Przed premierą czwartej części aktor najwyraźniej sam zapomniał, że kiedykolwiek zagrał w trzecim "Gliniarzu”. W jednym z wywiadów opowiadał, że scenariusz nowej odsłony powstawał od czasów "Gliniarza II”, po czym sam zapytał: "A może trójki? Nakręciliśmy trzecią część?”. Chwilę później dodał: "Tak, to pokazuje, jak zła była ta trójka. Wypieram ją”.

Na szczęście po niemal 30 latach przerwy seria doczekała się kolejnej części, która została przyjęta znacznie lepiej. "Gliniarz z Beverly Hills: Axel F” szybko stał się jednym z najpopularniejszych anglojęzycznych filmów na Netfliksie. Produkcja trafiła do Top 10 platformy w 93 krajach, a jej oceny były zdecydowanie lepsze niż w przypadku pamiętnej trójki. Krytycy przyznali jej 66 procent pozytywnych opinii, a widzowie - 75 procent. Wygląda więc na to, że po latach Axel Foley doczekał się wreszcie rehabilitacji.

Oglądaj

Źródło: Radio ZET/Kultura Gazeta