Wielu Polaków do dziś nie wie, że to ona zagrała w słynnym teledysku z lat 60.
Ewa Szykulska w czasach PRL była jedną z najpopularniejszych polskich aktorek. Grała w kultowych filmach i serialach, zachwycając nie tylko talentem, ale także oryginalną urodą i charyzmą. W jej dorobku znajdziemy wiele ikonicznych kreacji, w tym dwie związane ze światem… muzyki. Dziś pewnie mało kto pamięta, że ta słynna artystka pod koniec lat 60. współpracowała z zespołem Skaldowie.
- Ewa Szykulska od ponad 50 lat zachwyca w filmach i serialach.
- Mało kto pamięta, że jej kariera rozpoczęła się od występów w teledyskach Skaldów.
- Dziś aktorka ma 75 lat i wciąż jest głodna nowych aktorskich wyzwań.
To ona była „prześliczną wiolonczelistką”
Ewa Szykulska urodziła się 11 września 1949 r. w Warszawie i to właśnie z tym miastem związała swoją przyszłość. W stolicy ukończyła liceum, a potem Państwową Wyższą Szkołę Teatralną. Jej ogromny talent i pracowitość dostrzeżono już na początku studiów, dlatego kiedy w 1971 roku odbierała dyplom, miała już na koncie kilka ról. Zagrała m.in. w filmach „Tandem” Stanisława Kokesza, „Ojciec” Jerzego Hoffmana, „Gra” Jerzego Kawalerowicza, „Człowiek z M-3” Leona Jeannota i „Hydrozagadce” Andrzeja Kondratiuka.
Quiz: Tylko starsi Polacy rozpoznają 15/15 filmów PRL w naszym quizie
Wielu widzów, a przede wszystkim miłośników muzyki zapamiętało ją jednak z tamtego okresu głównie jako aktorkę, występującą… w teledyskach. Szykulska zachwyciła swoją urodą w hitach Skaldów – „Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał” i „Prześliczna wiolonczelistka”. Co ciekawe, z planu jednego z nich przywiozła nie tylko cenne doświadczenia, ale i… wielką miłość. To właśnie wtedy bowiem poznała swojego pierwszego męża – Janusza Kondratiuka.
„Pamiętam, jak mknęłam motorówką przez fale. Był cudowny klimat. Wiedziałam, że skończy się to zauroczeniem. No i tak się stało. Podczas zdjęć zawiązała się między nami bliższa więź. I odbiło mi troszeczkę... Budowaliśmy zamki z piasku, było miło...” – wspominała tamte chwile w rozmowie z Super Expressem.
Para dość szybko wzięła ślub i rozpoczęła wspólne życie. Aktorka w kolejnych latach często występowała zarówno w filmach swojego męża, jak i jego starszego brata – Andrzeja. Do historii kinematografii przeszły m.in. jej role z filmów „Skorpion, Panna i Łucznik”, „Dziewczyny do wzięcia”, czy „Głowy pełne gwiazd”.
Do dziś zachwyca na ekranach
Choć szczyt popularności aktorki przypadał na lata 70. i 80. (to wtedy zagrała jeszcze m.in. w „Janosiku”, „Karierze Nikodema Dyzmy” i „Seksmisji”), świat filmu i telewizji wciąż ma jej wiele do zaoferowania. Gwiazda od lat kreuje niezwykle wyraziste postaci serialowe. Widzowie pokochali ją jako Zofię Zoficką z „13 posterunku”, Helenę Bogacką z „Lokatorów” i „Sąsiadów”, czy Helenę z „Leśniczówki”.
Ostatnio coraz częściej można ją także oglądać w produkcjach streamingowych. Wystąpiła m.in. w „Ślepnąc od świateł” HBO i w „Sexify” Netflixa. Gwiazda nie ukrywa, że dopóki starczy jej sił, nie zamierza rezygnować z aktorstwa. Duży wpływ na taką decyzję mają kwestie finansowe. Aktorka, podobnie jak wielu polskich artystów, nie może liczyć na wysoką emeryturę.
„Nie zamykam się na nowe oferty pracy. Jakoś muszę sobie przecież zagospodarować życie. Bardzo cieszę się wszystkimi drobnymi rolami, które są mi proponowane. Dla mnie one w ogóle nie są drobne. [...] Jedno jest pewne, ludzie myślą, że artyści mają niebosiężne emerytury i że to jest oczywiste. To nieprawda” – wyznała jakiś czas temu w rozmowie z Plejadą.
Źródło: Radio ZET/Plejada/Super Express/Wikipedia