`

W “Lśnieniu” była jeszcze jedna scena. Kubrick usunął ją tydzień po premierze

3 min. czytania
17.09.2025 16:11
Obserwuj nas na Google

“Lśnienie” to jeden z tych filmów, który trzeba znać i który znajduje się w chyba każdym notowaniu typu “100 filmów, które musisz obejrzeć przed śmiercią”. Niewiele osób jednak wie, że produkcja początkowo wyglądała zupełnie inaczej niż ta, którą oglądamy dzisiaj. Tydzień po premierze filmu Stanley Kubrick postanowił usunąć jedną ze scen.

Stanley Kubrick, 1982 r.
fot. AF Archive/Mary Evans Picture Library/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak długo nagrywano “Lśnienie” i dlaczego tak długo? 
  • Jak wyglądała usunięta scena z “Lśnienia”? 
  • Jak odebrano jej usunięcie? 

Dlaczego “Lśnienie” powstawało tak długo? 

“Lśnienie” to filmowa adaptacja powieści Stephena Kinga w reżyserii Stanleya Kubricka. Produkcja z Jackiem Nicholsonem i Shelley Duvall w rolach głównych przeszła do historii kina, stając się jednocześnie jednym z przykładów doskonałego filmu grozy. Kubrick był perfekcjonistą, a opowieści o tym, że kazał powtarzać te same sceny po kilkadziesiąt razy, zna chyba każdy, kto choć trochę bardziej zagłębiał się w tematy historii kina. Zdjęcia do “Lśnienia” trwały aż 200 dni, sama scena, w której Jack Nicholson z wściekłością rozwala drzwi siekierą, była nagrywana tyle razy, że ekipa filmowa zużyła na nią aż 60 drzwi. Powstanie tylko tej sekwencji trwało 3 dni.

Jak dobrze znasz horrory? Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem.

Quiz: Coś dla ludzi o mocnych nerwach. Rozpoznasz wszystkie horrory po 3 słowach?

1/14 Sny, poparzenia, morderstwa

Więcej o tej historii przeczytacie tutaj: To jedna z najsłynniejszych scen w historii kina. Tyle zniszczyli drzwi.

Usunięta scena z “Lśnienia”

98–99% nagranych ujęć nie znalazło się w finalnej wersji filmu, dlatego ekipa filmowa nie była zapewne przesadnie zdziwiona, gdy tydzień po premierze dowiedziała się, że kolejne sceny, nad którymi pracowała długimi godzinami, nie znalazły się w produkcji. Kubrick w ostatniej chwili postanowił wyciąć ostatnią sekwencję. 

 

To scena, w której Wendy i Danny Torrance przebywają w szpitalu i dowiadują się od pana Ullmana, że policja nie znalazła ciała Jacka. Jedni uważali, że reżyser dobrze postąpił, a film bez tej sceny tylko zyskał stając się bardziej tajemniczym i groźnym, inni, w tym odtwórczyni roli Wendy, Shelley Duvall, twierdzili inaczej. 

Myślę, że się mylił, ponieważ scena ta wyjaśnia pewne rzeczy, które są niejasne dla widzów, takie jak znaczenie żółtej piłki i rola kierownika hotelu w fabule - stwierdziła Shelley Duvall w jednym z wywiadów. 

Aktorka opisała też dokładnie tę scenę i to między innymi dzięki jej relacji, możemy sobie wyobrazić, jak wyglądała. Zachował się również scenariusz, w którym możemy znaleźć opis usuniętej w ostatniej chwili sceny.

Wendy jest w szpitalu ze swoim synem. Kierownik odwiedza ją, przeprasza za to, co się stało i zaprasza ją, aby zamieszkała z nim. Ona nie odpowiada ani tak, ani nie. Następnie kierownik wychodzi na korytarz szpitala i mija Danny'ego, który bawi się na podłodze zabawkami. Kiedy zbliża się do wyjścia, zatrzymuje się i mówi: “Prawie zapomniałem, mam coś dla ciebie”. Wyciąga z kieszeni żółtą piłkę, którą bliźniaczki rzuciły w Danny'ego. Piłka odbija się dwa razy (spędziliśmy cały dzień na kręceniu tej sceny, aby piłka odbijała się we właściwy sposób), Danny łapie ją, patrzy na nią, a następnie podnosi wzrok w kierunku kierownika hotelu, oszołomiony, zdając sobie sprawę, że przez całą historię był świadomy tajemnicy hotelu. W tym zakończeniu było coś z Hitchcocka, a wiadomo, że Kubrick miał bzika na punkcie Hitchcocka - cytuje słowa Shelley Duvall portal creepycatalog.com.

Źródło: Radio ZET/creepycatalog.com