To on miał zagrać w przeboju lat 90. Do dziś żałuje, że odrzucił rolę. „Byłem głupcem”
Bruce Willis był już gwiazdą światowego formatu, gdy zaproponowano mu rolę w filmie „Uwierz w ducha”. Aktor, który zasłynął przede wszystkim dzięki filmom z serii „Szklana pułapka”, nie chciał jednak angażować się w produkcję z romansem w tle, zwłaszcza, że zgodnie ze scenariuszem, miał się wcielać w… martwego kochanka. „Po prostu tego nie rozumiałem” – mówił po latach, żałując swojej decyzji. Film okazał się bowiem jednym z największych przebojów lat 90., a dziś nosi miano kultowego.
Bruce Willis był jedną z największych gwiazd przełomu lat 80. i 90.
Bruce Willis na swój sukces musiał trochę poczekać. Choć studia aktorskie kończył pod koniec lat 70., początkowo pojawiał się głównie na scenach teatralnych. W filmach i serialach grał natomiast głównie epizodyczne role. Sytuacja odmieniła się dopiero w 1985 roku, kiedy zaproponowano mu rolę Davida Addisona w serialu „Na wariackich papierach”. Produkcja przyniosła mu nie tylko sławę, ale i stała się przepustką do dalszej kariery, a ta rozkwitła niemal z dnia na dzień. Jeszcze podczas pracy na planie serialu, Willis otrzymał propozycję zagrania głównej roli w filmie sensacyjnym „Szklana pułapka”. To właśnie dzięki temu obrazowi, a potem także kolejnym z serii, stał się międzynarodową gwiazdą.
Quiz: Musisz mieć wielką wiedzę, aby zdobyć w naszym quizie filmowym 100%
Nic więc dziwnego, że w latach 90. był jednym z najbardziej pożądanych aktorów w branży. Artysta mógł przebierać w propozycjach i nie rzadko odrzucał role, które potem okazywały się przebojami. Jedna z nich jeszcze po latach śniła mu się po nocach. Pewnie nie każdy wie, ale to właśnie Bruce Willis miał się wcielić w Sama Wheata w kultowym melodramacie z 1990 roku – „Uwierz w ducha”.
Odrzucił rolę w produkcji, która stała się hitem
Twórcy produkcji uznali, że aktor będzie świetnym kandydatem do roli nie tylko ze względu na jego talent i charyzmę, ale i przekonanie, że stworzy idealny duet ze swoją ekranową partnerką. Szanse rzeczywiście były zdecydowanie duże, bo w wybrankę filmowego Sama miała wcielić się Demi Moore, prywatnie żona Willisa.
Aktor po przeczytaniu scenariusza niemal natychmiast odrzucił jednak propozycję. Historia wydawała mu się zbyt fantazyjna i nie wierzył, że tego typu produkcja ma szansę na siebie zarobić. Z góry skazał projekt na porażkę. Kiedy po latach dziennikarze The New York Times zapytali go, czy żałuje tej decyzji, aktor nie miał już wątpliwości, że popełnił błąd. „Po prostu tego nie rozumiałem. Powiedziałem: ‘Hej, facet nie żyje. Jak zamierzasz mieć romans?” – tłumaczył, jednocześnie dodając, że był „głupcem”.
„Uwierz w ducha” był największym hitem kasowym 1990 roku, przebijając popularnością zarówno „Pretty woman”, jak i… „Kevina samego w domu”. Do dziś uznawany jest za jeden z najbardziej poruszających romansów w historii kina. Produkcja zdobyła dwa Oscary, Złoty Glob, Nagrodę Bafta i trzy Saturny. Przy budżecie wynoszącym około 22 miliony dolarów, zarobiła ponad pół miliarda.
Źródło: Radio ZET/joemonster.org