Reżyser kultowej komedii zemścił się na aktorze? Tę scenę trzeba było powtarzać 28 razy

2 min. czytania
01.09.2025 10:56
Obserwuj nas na Google

Film „Sami swoi” kojarzy chyba niemal każdy Polak. Kultowa produkcja Sylwestra Chęcińskiego zapoczątkowała słynną filmową trylogię, zapisując się na kartach historii kina jako jedna z najlepszych polskich komedii. Obraz realizowano w połowie lat 60., z udziałem wielu cenionych aktorów. Mało kto zapewne wie, że jeden z nich mocno naraził się reżyserowi. Kara za samowolne opuszczenie planu miała być niezwykle surowa…

"Sami swoi"
fot. Film Polski

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kto odpowiada za sukces filmu „Sami swoi”.
  • Jak prezentuje się fabuła tej kultowej produkcji i kto wystąpił w głównych rolach.
  • Dlaczego jedną z filmowych scen trzeba było powtarzać 28 razy.

Komedia, która stała się przebojem

Nazywany polską komedią wszech czasów film „Sami swoi” debiutował w kinach 15 września 1967 roku. Produkcja Sylwestra Chęcińskiego, która z biegiem lat zyskała status kultowej, początkowo nie cieszyła się zbyt dużą popularnością. Reżyser wspominał przed laty, że Polacy pokochali ten obraz dopiero pół roku po jego premierze. O jego sukcesie miał zdecydować przede wszystkim doskonały scenariusz Andrzeja Mularczyka. Artysta, opisując tę historię, inspirował się wspomnieniami rodzinnymi. Pierwowzorem Kazimierza Pawlaka był jego stryj – Jan Mularczyk, który po wojnie, podobnie jak bohater filmu Chęcińskiego, przeprowadził się na Ziemie Odzyskane.

Rozwiąż quiz, w którym pytamy o kultowe filmy PRL. Tylko mistrz zdobędzie komplet punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…

Quiz: Poznasz kultowy film z PRL po kadrze? Młodzież przegra na 4. Pytaniu

Film Polski
1/15 Z którego filmu pochodzi ten kadr?

„Sami swoi” to opowieść o zwaśnionych rodzinach Pawlaków i Kargulów. Ich konflikt sięga jeszcze czasów przedwojennych, kiedy to Kargulowa krowa weszła na łąkę należącą do sąsiadów – Pawlaków. Finał tego błahego zdarzenia miał znaczące konsekwencje – spłonęły dwie stodoły, a Jaśko Pawlak, który zranił Kargula kosą musiał uciekać przed karą do Ameryki. Kiedy jednak wiele lat później wrócił do Polski, zastał zaskakującą sytuację – obie rodziny nie tylko żyły w zgodzie, ale i celebrowały chrzest… wspólnego potomka. Dopiero dzięki retrospekcjom dowiadujemy się, że do „zawieszenia broni” prowadziła długa i wyboista droga…

Film przypadł do gustu również ze względu na doborową obsadę. W główne role brawurowo wcielili się Wacław Kowalski (Pawlak) i Władysław Hańcza (Kargul), a znakomite drugoplanowe kreacje na swoich kontach mogli zapisać m.in. Jerzy Janeczek, Maria Zbyszewska, Ilona Kuśmierska, Halina Buyno-Łoza, czy Aleksander Fogiel. Ten ostatni, jak ujawniono później w ramach jednej z anegdot z filmowego planu, miał ciężką przeprawę z reżyserem produkcji…

 

Trzeba było zrobić 28 dubli

Fogiel, który w kultowej trylogii wcielał się w sołtysa wsi, podczas kręcenia pierwszego filmu nie zawsze stosował się do poleceń reżysera. Jak opowiadał po latach Jerzy Janeczek, czyli filmowy Witia Pawlak, aktor pewnego dnia samowolnie opuścił plan zdjęciowy, co wiązało się później z surową karą. Według relacji artysty, Chęciński miał zemścić się na niepokornym współpracowniku, realizując aż 28 dubli sceny z jego udziałem. Mowa o fragmencie, w którym Fogiel, jako sołtys, przeciska się przez dziurę w płocie.

Aleksander Fogiel, Film Polski
Fot.

Źródło: Radio ZET/Filmweb/Film Polski