Oto „najstraszniejszy film wszech czasów” według Kubricka. Powstał w Holandii

2 min. czytania
17.04.2025 12:10
Obserwuj nas na Google

Najstraszniejszy horror na świecie? To film, który tak zachwycił Stanleya Kubricka, że obejrzał go kilkanaście razy i zadzwonił do reżysera, by porozmawiać o technikach, z których korzystał. Poznajcie historię “Zniknięcia” (org. “Spoorloos”). 

Bernard-Pierre Donnadieu w filmie "Zniknięcie"
fot. Kadr z filmu "Zniknięcie"

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Stanley Kubrick uznał “Zniknięcie” za jeden z najstraszniejszych filmów, jakie powstały. 
  • Twórca “Lśnienia” uznał, że holenderska produkcja jest straszniejsza, niż jego najbardziej kultowy film. 
  • Dlaczego “Spoorloos” jest tak niepokojące? To horror inny niż wszystkie.

Najstraszniejszy film, jaki istnieje. Polecał go Stanley Kubrick 

Stanley Kubrick to jeden z najważniejszych twórców filmowych ubiegłego stulecia. “2001: Odyseja kosmiczna”, “Mechaniczna pomarańcza”, “Lśnienie”, “Full Metal Jacket” - to tytuły, które przeszły do historii kinematografii i stanowią lekturę obowiązkową dla tych, którzy interesują się filmem. Nic dziwnego, że to, jakie produkcje interesowały tego wielkiego twórcę, wywołuje takie poruszenie. Czym inspirował się mistrz? Co mu się podobało? Na pewno jedną z takich produkcji było “Spoorloos” (w polskiej wersji językowej “Zniknięcie”) w reżyserii George’a Sluizera. 

Quiz: Coś dla ludzi o mocnych nerwach. Rozpoznasz wszystkie horrory po 3 słowach?

1/14 Sny, poparzenia, morderstwa

Jak donosi portal collider.com, Kubrick “Zniknięcie” obejrzał kilkanaście razy. Film zrobił na nim takie wrażenie, że postanowił skontaktować się z jego twórcą. Reżyserzy odbyli długie rozmowy na temat technik, z których korzystał Sluizer. Faroutmagazine.co.uk podaje, że Kubrick miał powiedzieć swojemu koledze po fachu, że “Zniknięcie” to “najbardziej przerażający film, jaki kiedykolwiek widział”. Sluizer miał zapytać, czy jego produkcja, jest bardziej przerażająca, niż “Lśnienie”, a Kubrick miał przyznać, że tak, “Spoorloos” jest straszniejsze od jego filmu.

Horror inny niż wszystkie 

Zanim o wyjątkowości narracji w “Zniknięciu”, słowo o fabule. Film opowiada historię pary, Rexa (Gene Bervoets) i Saski (Johanna ter Steege), która podróżuje po Francji. Pewnego dnia Saski znika bez śladu, a Rex stawia sobie za punkt honoru dowiedzenie się, co stało się z jego ukochaną. Po latach obsesyjnego śledztwa spotyka zabójcę Saski - Raymonda (Bernard-Pierre Donnadieu). Mężczyzna powiedział, że zdradzi Rexowi, co zrobił porwanej kobiecie, pod warunkiem że ten przeżyje to samo, co ona. Rex zgadza się na tę propozycję. 

 

Sluizer unika dramatycznych podkreśleń, nie gra emocjami w sposób oczywisty. Porywacz, nomen omen, nie porywa widowni. Jest zwykłym człowiekiem, takim, którego możecie spotkać w kolejce po bułki. Nie jest geniuszem zła, ani nie sprawia wrażenia szaleńca. Oczywiście, decydując się na to, co robił, jest szaleńcem, ale “nie wygląda”. Napięcie narasta powoli, niemal niezauważalnie. Nie jest podbijane muzyką, film jest dość spokojny. I to właśnie ten spokój przeraża najbardziej i sprawia, że “Zniknięcie” to tak mroczna produkcja. 

Źródło: RadioZET.pl/collider.com/Faroutmagazine.co.uk/Wikipedia