Niestety, ten polski film został prawie zapomniany. Spójrz tylko na tę obsadę
Jeśli szukasz nieoczywistego polskiego filmu, to jesteś w dobrym miejscu. O tym tytule nie mówi się już zbyt często, a na ekranie pojawia się plejada gwiazd PRL-u.
Zapomniane stare polskie filmy
Stare polskie kino to kopalnia perełek, co jest o tyle niesamowite, że tworzenie w PRL-u było mocno utrudnione nie tylko przez braki w zasobach, ale przede wszystkim przez cenzurę. Mimo to powstała cała masa produkcji, do których widzowie wracają do dziś - albo z sentymentu, albo z chęci poznania historii Polski (nie tylko tej kinematograficznej).
Quiz: Polaku, znasz arcydzieła naszego kina? W tym quizie 14/14 to twój obowiązek
Są jednak filmy, które odeszły nieco w cień. Jeśli szukacie nieoczywistych starych polskich filmów, to jesteście w dobrym miejscu, bo znamy takich całą masę. A jednym z nich jest “Pierwszy dzień wolności”.
O czym jest “Pierwszy dzień wolności”?
“Pierwszy dzień wolności” to film z 1964 roku w reżyserii Aleksandra Forda. Nie jest to scenariusz oryginalny, powstał na podstawie dramatu Leona Kruczkowskiego pod tym samym tytułem.
Produkcja opowiada o ostatnich dniach II wojny światowej. Rzecz dzieje się w opustoszałym miasteczku (Kłodzko), w którym mieszka jedynie niemiecki lekarz z trzema córkami, a w końcu zatrzymuje się tam również grupa polskich oficerów. Niemiec decyduje się zostać w domu, co okazuje się tragiczne w skutkach. Polski oficer w obliczu krzywdy niewinnej dziewczyny, staje w jej obronie, stawiając się tym samym rodakom.
Najgorsze ma jednak dopiero nadejść. “Pierwszy dzień wolności” to nie tylko dramat wojenny, to przede wszystkim dramat psychologiczny, studium postaw moralnych w obliczu tragedii spowodowanych wojną.
Polski film z plejadą gwiazd PRL-u
Produkcja Forda jest o tyle ciekawa, że występuje w niej plejada gwiazd PRL-u. Na ekranie zobaczycie Beatę Tyszkiewicz, Tadeusza Łomnickiego, Tadeusza Fijewskiego, Ryszarda Barycza, Krzysztofa Chamca, Romana Kłosowskiego, Mieczysława Kalenika, Kazimierza Rudzkiego czy Stefana Friedmanna.
To ostatni film Aleksandra Forda nagrany w Polsce. W 1969 roku reżyser wraz z rodziną opuścił ojczyznę. Osiedlił się w RFN, dorobił się willi w Kopenhadze, ale życie Aleksandra Forda, to temat na oddzielny, długi artykuł.
Źródło: RadioZET/Wikipedia/Film Polski