Był mężem ikony Hollywood. Zmaga się z ogromnymi problemami
Wystarczył jeden gest, aby rozkochał w sobie tysiące widzek. Ryan Phillippe w pełni zasługiwał na miano amanta Hollywood. Za zamkniętymi drzwiami w życiu aktora nie działo się jednak najlepiej. Gwiazdor przyznał, że zmagał się z poważnymi demonami, które brutalnie wpłynęły na jego rzeczywistość.
- Kim jest Ryan Phillippe?
- Co łączy go z Reese Witherspoon?
- Z jakimi problemami zmaga się Ryan Phillippe?
Ryan Phillippe był amantem Hollywood
Ryan Phillippe to gwiazdor, którego nie trzeba przedstawiać fanom lat 90. Amerykański aktor debiutował rolą Billy'ego Douglasa w serialu "One Life to Live", w którym grał postać nastoletniego geja, co stanowiło pierwszy taki angaż w historii amerykańskiej telewizji dziennej. Prawdziwą sławę przyniósł mu horror "Koszmar minionego lata", w którym wcielił się w postać Barry'ego Coxa. Kultowy film grozy był trampoliną do sławy dla Ryana Phillippe. Aktor wystąpił także w filmie "Szkoła uwodzenia" u boku swojej przyszłej żony Reese Witherspoon oraz Sarah Michelle Gellar. Ekranizacja powieści epistolarnej Pierre’a Choderlosa de Laclos pod tytułem "Niebezpieczne związki" zachwyciła widzów. Mimo tego życie Ryana Phillippe nie należało do najłatwiejszych.
Quiz: Teraz poznaj po zdjęciu najpiękniejsze aktorki z okresu PRL
Ryan Phillippe był mężem Reese Witherspoon przez siedem lat. Aktorzy poznali się na przyjęciu z okazji 21 urodzin laureatki Oscara. Para doczekała się dwójki dzieci: córki Avy oraz syna Deacona. Niestety gwiazdy Hollywood nie doczekały się swojego szczęśliwego zakończenia. 30 listopada 2006 roku małżeństwo ogłosiło separację. Do rozwodu, którego powodem były "różnice nie do pogodzenia", doszło 5 listopada 2007 roku. Nieoficjalnie mówiło się także, że Ryan Phillippe zdradzał Reese Witherspoon z aktorką Abbie Cornish. Po zakończeniu małżeństwa para wspólnie opiekowała się dwójką swoich dzieci.
Ryan Phillippe zmaga się z demonami
Życie nie oszczędza Ryana Phillippe. W marcu 2017 roku była partnerka aktora, studentka prawa Paulina Slagter, oskarżyła go o molestowanie. Gwiazdor miał dopuścić się zakazanych czynów poprzez wiadomości SMS. Kilka miesięcy później kolejna była dziewczyna gwiazdora, Elsie Hewitt, również wniosła przeciwko niemu sprawę. Tym razem oskarżenia były jeszcze poważniejsze. Ryan Phillippe miał popychać kobietę, kopać ją, a także zepchnąć ze schodów. Kobieta otrzymała od policji w Los Angeles wsparcie w postaci nakazu ochrony w nagłych przypadkach, zgodnie z którym aktor nie mógł zbliżyć się do byłej partnerki na odległość mniejszą niż 100 jardów, czyli ok. 91 metrów. W październiku 2019 roku doszło do podpisania ugody. Choć sprawa ucichła, Ryan Phillippe zmagał się z poważnymi problemami.
W rozmowie z magazynem "People" z 2017 roku aktor przyznał: - Zmagam się z ciemnością od dawna. Depresja to coś, z czym walczę przez większość życia. - W wywiadzie dla "The Hollywood Reporter" Ryan Phillippe wspominał oskarżenia Elsie Hewitt: - To były trudne chwile. Musiałem zmierzyć się z opinią publiczną i własnymi demonami. - Ryan Phillipe przyznał, że najtrudniejszymi momentami w walce z depresją był czas, gdy nie pracował. W 2020 roku tłumaczył w rozmowie z "Variety": - Kiedy nie pracujesz, nie masz celu. A gdy jesteś podatny na depresję, to bardzo niebezpieczne.
Obecnie Ryan Phillippe powoli powraca do świata aktorskiego, którego nigdy nie opuścił całkowicie. W 2024 roku gwiazdor Hollywood wystąpił w thrillerze "Prey", w którym wcielił się w postać Andrew, a także w "Saint Clare", gdzie zagrał Timmonsa.
Źródło: Radio ZET