42 lata minęły, a ten cytat Romana Wilhelmiego dalej daje Polakom do myślenia
Roman Wilhelmi należał do grona najpopularniejszych i najwybitniejszych aktorów w PRL-u. Artysta pozostawił po sobie wiele ponadczasowych ról w kultowych produkcjach, które wciąż chętnie oglądane są przez Polaków. Do historii przeszły także niektóre jego wypowiedzi, które są powielane. Jedna z nich dotyczy zawodu aktora. Jakie Roman Wilhelmi miał zdanie na ten temat?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie role przyniosły Romanowi Wilhelmiemu największą popularność.
- Dlaczego Roman Wilhelmi uważał publiczność za kluczową w aktorstwie.
- Co Roman Wilhelmi sądził o przedstawianiu sztuki przed samymi krytykami.
Roman Wilhelmi jednym z najwybitniejszych polskich aktorów
Roman Wilhelmi był bez wątpienia jednym z najpopularniejszych i najwybitniejszych aktorów w czasach PRL-u. Urodził się 6 czerwca 1936 roku w Poznaniu. Zmarł 3 listopada 1991 roku w Warszawie. Był polskim aktorem filmowym i teatralnym . W 1958 roku ukończył studia na PWST w Warszawie. W Teatrze Polskim zaczął występować już na trzecim roku studiów. Po studiach zaczął grać w Teatrze Ateneum. Pierwszą główną rolę w filmie otrzymał w produkcji z 1963 roku pt. „Wiano”.
Rozwiąż filmowy quiz. Tylko mistrz zdobędzie komplet punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Quiz: Nie odgadniesz wszystkich filmów po 1 kadrze. To quiz dla znawców polskiego kina
Popularność przyniosła mu rola w kultowym serialu „Czterej pancerni i pies”, gdzie wcielił się w rolę Olgierda Jarosza. Oprócz roli w tej kultowej produkcji zagrał również m.in. w: „Alternatywy 4”, „Kariera Nikodema Dyzmy”, „Lalka”, „Stawiam na Tolka Banana”, „Wakacje z duchami”, „Zaklęte rewiry”.
Roman Wilhelmi szczerze o zawodzie aktora
Roman Wilhelmi pozostawił po sobie wiele ponadczasowych ról w kultowych produkcjach. Pozostawił też wypowiedzi, które wciąż są chętnie przytaczane. Jedna z nich dotyczy zawodu aktora. Słowa pochodzą z rozmowy z Ewą Moskalówną. Wywiad ukazał się w 1984 roku w "Głosie Wybrzeża", a słowa przez niego wypowiedziane brzmią: „Zawód ten uprawia się dla ludzi, nie dla siebie. Jedyną rzeczą, dla której warto ten zawód uprawiać jest publiczność. Jedyny sen koszmarny, jaki miałem, był ten, że gram, a widownia składa się z samych krytyków”.
Roman Wilhelmi zauważa, że aktor żyje dzięki widzom i że bez nich ten zawód nie miałby sensu. Aktor potrzebuje publiczności jak tlenu. To emocje widza – jego radość, śmiech, cisza czy łzy są tym, co nadaje sens pracy aktora.
Wilhelmi wspomniał także o pewnym koszmarnym śnie, w którym cała widownia składała się z krytyków. Był to dla niego koszmar, ponieważ wszyscy byli skupieni tylko na ocenach. Słowa Romana Wilhelmiego są manifestem artysty dla którego znacznie bardziej od głosów krytyków liczy się autentyczna więź z publicznością. Dla niego sztuka bez widza traci sens.
Źródło: Radio ZET/ Wikipedia/”Głos Wybrzeża”