`

Zagrał w "Chłopach", ale nie zrobił kariery. Tak potoczyły się losy aktora

4 min. czytania
21.09.2026 10:36
Obserwuj nas na Google

Ekranizację "Chłopów" w reżyserii Jana Rybkowskiego wielu widzów do dziś uznaje za jedno z arcydzieł polskiej telewizji. Kilkuodcinkowy serial w latach 70. zachwycił miliony Polaków i rozsławił nazwiska aktorów, którzy pojawili się na ekranach. W produkcji, oprócz artystów związanych ze światem filmu, mogliśmy oglądać dziesiątki naturszczyków, wcielających się w role drugoplanowe bądź epizodyczne. Wśród nich znalazł się 14-letni wówczas Tadeusz Bartosiewicz. Uczeń siódmej klasy, mieszkaniec znajdującej się nieopodal planu zdjęciowego Kolonii Łyszkowice, wcielił się w Witka - parobka Borynów. Choć z powierzonymi mu zadaniami poradził sobie znakomicie, ostatecznie nie poszedł artystyczną ścieżką. Nigdy nie żałował jednak, że nie został gwiazdą filmową. 

Dwoje dzieci w starych ubraniach, rozmawiają w kamiennej scenerii. Chłopiec ma brudną twarz.
fot. Screen, TVP VOD

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak Tadeusz Bartosiewicz trafił na plan "Chłopów".
  • Jak aktor wspominał tę przygodę.
  • Czym zajmował się po zakończeniu prac nad ekranizacją.
Nie przegap

Niezapomniany Witek z "Chłopów"

Kiedy w Pszczonowie i okolicach (woj. łódzkie) rozeszły się wieści o realizacji adaptacji reymontowskich "Chłopów", wielu mieszkańców wsi dołączyło do ekipy, stając się filmowymi statystami. Część z nich, jak Tadeusz Bartosiewicz, otrzymała większe role. Chłopiec został "wyłowiony" przez produkcję z tłumu miejscowych nastolatków do roli Witka, parobka pracującego w gospodarstwie Borynów. Kilka lat temu, w rozmowie z portalem skierniewice.naszemiasto.pl, szczegółowo opowiedział o swojej przygodzie. "Chodzili też po szkołach i wybierali dzieciaki do filmu. Zajmował się tym drugi reżyser Zbigniew Lewicki. Byli i w mojej szkole, chodziłem wtedy do siódmej klasy. Po jakimś czasie kierownik szkoły wezwał mnie i powiedział, że mam jechać do Łodzi na zdjęcia próbne." - wspominał Bartosiewicz.

14-latek wybrał się do miasta z mamą, choć jak zdradził, ta wcale nie była zadowolona z tej propozycji. Pojechała, ale na miejscu chłopak musiał radzić sobie sam. Poszedł więc na przesłuchania i jak się okazało - wypadł wzorowo. Krótko później pojawił się już w Pszczonowie, gdzie spotkał wielkie gwiazdy polskiego kina, w tym Tadeusza Fijewskiego, który wcielał się w rolę Kuby. Aktor zrobił ogromne wrażenie na chłopcu - był ciepły, życzliwy i niezwykle pomocny; to dzięki niemu, niemający dotąd doświadczenia aktorskiego nastolatek, poczuł się na planie swobodnie. 

Rozwiąż test. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Pamiętasz, kto wyreżyserował te filmy? 12/15 to wielki sukces

Screen Filmpolski.pl
1/15 "Noce i dnie"

Bartosiewicz przyznawał w tym samym wywiadzie, że nie miał problemu z przystosowaniem się do rytmu pracy i wykonywaniem powierzonych mu zadań. "Zwykle było to parę zdań albo słów, więc jak przeczytałem sobie parę razy przed wejściem na plan, później szło jak z płatka" - opowiadał. Za swoją pracę, zarówno on, jak i inni mieszkańcy okolicznych wsi, inkasowali około 80 zł dziennie. Wielu z nich występowało w serialu z własnymi zwierzętami (wtedy stawka rosła). Choć dokładnie nie policzył, ile udało mu się zarobić, jest przekonany, że wówczas wystarczyłoby to na małego Fiata. "To bezpośrednio z pracy na planie, później doszło jakieś 20 tysięcy złotych tantiem." - mówił, dodając, że pieniądze te trafiły do jego rodziców, którzy dołożyli je do domowego budżetu.

Zobacz także

Po premierze serialu porzucił aktorstwo

Choć Bartosiewicz nie skorzystał z zarobionych pieniędzy, miał szansę na wielką karierę. Twórcy serialu dość szybko zauważyli w nim ogromny potencjał i nawet zapewnili miejsce w szkole średniej, o profilu aktorskim. Po ukończeniu placówki, początkujący aktor miał trafić do łódzkiej Szkoły Filmowej. Planów tych nigdy jednak nie zrealizował. 

"Nie pamiętam już, jaka to była szkołą: technikum czy liceum teatralne albo filmowe, miałem mieszkać w Łodzi u ciotki. Nawet tam pojechałem, ale już nie pamiętam, czy mnie się tam nie podobało, czy coś z tym mieszkaniem nie wypaliło, w każdym razie wróciłem po tygodniu do domu." - wspominał. Ostatecznie trafił do zasadniczej szkoły zawodowej, a następnie przez dekady pracował fizycznie, na budowach w Polsce i za granicą. Nigdy więcej nie pojawił się na ekranach.

Chłopiec w tradycyjnym ubraniu stoi w stajni obok koni, spoglądając w stronę kamery.
Fot. Screen, TVP VOD
Kadr z serialu \"Chłopi\"

Po latach przyznawał, że rodzice nie wspierali go w kontynuowaniu kariery aktorskiej, a kiedy pojawiła się kolejna propozycja ("Czarne chmury"), nie zdecydowali się posłać syna na plan. Bartosiewicz, z perspektywy czasu, nie żałował jednak, że tak potoczyły się jego losy. "Gdybym skończył tę filmówkę, na pewno moje życie byłoby inne, ale czy lepsze? W końcu co to za różnica. Żyłbym przecież na tej samej ziemi, oddychałbym tym samym powietrzem, tylko w innym środowisku. A może by mi się w głowie pomieszało z tego wszystkiego? Trzeba brać życie takim, jakie jest. Ja niczego nie żałuję, bo mam wspaniałą rodzinę i jestem szczęśliwym człowiekiem." - zapewniał.

Tadeusz Bartosiewicz był mężem i ojcem czwórki dzieci. Zmarł 27 września 2022 roku, w wieku 65 lat. 

Mężczyzna obejmuje kobietę z krótkimi włosami. Oboje mają poważne wyrazy twarzy.
6 Zobacz galerię
fot. Screen z filmpolski.pl

Źródło: Radio ZET/ Wikipedia/skierniewice.naszemiasto.pl