Czy Damiano David lubi koncerty w Polsce? Mówi wprost, co myśli o Polakach

5 min. czytania
28.02.2025 16:28
Obserwuj nas na Google

Damiano David podbija obecnie serca słuchaczy przebojem „Born With A Broken Heart”. Pora na kolejny singiel „Next Summer”, o którym gwiazdor Maneskin opowiedział nam w wyjątkowym wywiadzie. O czym jest najnowsza piosenka, jak odnajduje się jako solista i czy jest już gotowy na nadchodzący koncert w Polsce?

Damiano David z Maneskin w Polsce Radio ZET
fot. Radio ZET

Damiano David z Maneskin w wywiadzie dla Radia ZET

Magdalena Barczyk: Cześć Damiano, dobrze widzieć cię ponownie w Polsce. Mam nadzieję, że towarzyszą ci pozytywne emocje kiedy lądujesz w naszym kraju.

Damiano: - Oczywiście, zawsze czuję tu ciepłe przyjęcie.

Pomimo pogody.

- Dokładnie, pomimo chłodnej pogody.

To otwarcie wywiadu mamy za sobą. Teraz przejdźmy do konkretów. Damiano, jak określiłbyś muzyczną erę, w której obecnie jesteś?

- Nie wiem. Staram się nie używać przymiotników, ja po prostu mam z tego fun. To era dobrej zabawy. To era wolności.

Ja czuję tu trochę erę dawnego Hollywood, Twój wizerunek nawiązuje ostatnio do Marlona Brando czy nawet Freda Astaire’a. Dobrze czytam inspirację?

- Zdecydowanie są wśród osób, które mnie inspirują. Gdzieś w głowie miałem pomysł na album i po prostu zacząłem go pisać. Nie chcę powiedzieć, że to nie był łatwy czas, ale bardziej nie potrafiłem określić, w jakim stylu czy też gatunku ostatecznie będzie płyta. W pewnym momencie - bez specjalnych poszukiwań - zacząłem iść w stronę broadwayowskich show, oglądałem musicale i naprawdę mi się to spodobało. Postanowiłem podkraść coś z tego świata i przenieść to do mojego. Dzięki temu album jest lżejszy, bardziej żywy i przystępny - również dla mnie. Wiele piosenek, opowiada o trudnym dla mnie czasie. Musiałem więc wprowadzić nieco kolorytu i błysku, żeby sobie z tym poradzić.

Oglądaj

Z jakim odbiorem wśród ludzi spotkałeś się, jeśli chodzi o twój solowy materiał?

- Mogę powiedzieć, że chyba z takim, jakiego się spodziewałem. Wiedziałem, że wśród mojej grupy fanów wielka część to fani zespołu Maneskin. Zdawałem sobie sprawę, że wiele osób może to przyjąć źle, ale są też tacy, którzy zrozumieli moją muzyczną drogę i mi kibicują, bo rozumieją, że robię to nie dlatego, że jest jakiś problem w zespole, tylko dlatego, że chcę to zrobić dla siebie. Nie chcę nikogo przekonywać do tego, że jestem dobrym gościem. Nie jestem więc tym wszystkim zaskoczony, mówię szczerze.

Na czym zależy ci najbardziej, jeśli mówimy o twojej solowej karierze?

- Moją ulubioną częścią jest wszystko to, co wiąże się z tworzeniem. Mam tu na myśli na przykład projektowanie trasy, oprócz tego teledyski – nagrywanie ich i wymyślanie wizerunku do nich. To zdecydowanie jest coś, co podoba mi się najbardziej. Myślę też, że najbardziej się w tym sprawdzam. Potem oczywiście już sama trasa i cała zabawa z nią. Sposoby na interakcję z publicznością, układanie listy utworów, zastanawianie się, czy wszędzie będzie ona taka sama, czy może powinna się zmieniać. Postaram się zrobić trasę w sposób jak najbardziej zróżnicowany, bo chcę, żeby dostarczała emocji również mnie, a to dlatego, że moim zdaniem ludzie czują zaangażowanie w to, co się robi.

Skoro jesteśmy już przy teledyskach, to muszę powiedzieć, że jestem fanką obrazu do piosenki „Born With a Broken Heart”, ale jeszcze większe wrażenie zrobił na mnie twój charleston, który w nim prezentujesz. Jesteś świetnym tancerzem!

- Dziękuję!

Jak długo ćwiczyłeś choreografię?

- Dwa dni, dwa dni…

To przemyśl, czy nie powinieneś częściej tańczyć w klipach!

- Być może wykorzystamy to w kolejnych teledyskach. To było naprawdę fajne. Dobrze jest czuć połączenie ze swoim ciałem i jego językiem. Same plusy.

Nowy singiel Damiano Davida. O czym jest piosenka "Next Summer"?

Ale nie spoczywasz na laurach. Właśnie nadchodzi Twój kolejny singiel "Next Summer".

- To nie jest wyjątkowo taneczna piosenka, to raczej smutna ballada. Utwór opisuje różne momenty w moim życiu i nawiązuje do trudnego czasu. Przedstawia dosyć negatywny punkt widzenia na związek, w której byłem. W muzyce piękne jest to, że możesz opisywać swoje uczucia, nawet jeśli już ich nie ma. Możesz stuknąć w nie, przenieść się do konkretnego momentu i stworzyć coś na kształt zdjęcia z polaroidu - z tym, że jest to piosenka. Nie zawsze jednak musi wiązać się to z trudnymi emocjami. Piękne jest to, że coś, co miało zostać w twoim życiu negatywne, może zostać przekształcone w coś, o czym warto opowiedzieć. O tym jest ten utwór.

Oglądaj

Wróciłeś niedawno na słynną scenę festiwalu w San Remo. Z jakimi emocjami stanąłeś w tym miejscu?

- To wspaniałe miejsce pełen wyzwań. Nieważne na ilu wielkich scenach grasz – ta zawsze będzie jedną z najtrudniejszych. Czuje się tę presję, tę odpowiedzialność za uszanowanie oczekiwań publiczności – a zaznaczymy, że w tym przypadku chodzi o jednego na trzech obywateli Włoch, więc to spora grupa… Z jednej strony to stresujące doświadczenie, a z drugiej strony pokazuje, jak wielki potencjał może być w tym, co robisz. To pozwala marzyć o wielkich rzeczach.

Obecnie dzielisz swoje życie między Włochy i Stany Zjednoczone. Jak wygląda Twoje amerykańskie życie? Czy jest coś, za czym tęsknisz z Włoch, kiedy przebywasz za oceanem?

- Myślę, że to są dwa różne nastawienia. Kiedy jestem we Włoszech, czuję się bardziej zrelaksowany, widuję się z moją rodziną i przyjaciółmi. W Stanach z kolei bardziej skupiam się nad swoją mentalnością pracy. Nie myślę o tym, czego mi brakuje, bo koncentruje się na tym, ile mogę zrobić. Jem zdrowo, wstaję wcześniej, chodzę na siłownię i łączę się na biznesowe spotkania w sieci. Wchodzę w tryb: najpierw praca, potem relaks. I dużo jedzenia.

A jak często bywasz we Włoszech?

- W zasadzie obecnie nie powiedziałbym, że mieszkam gdziekolwiek. Jestem w ciągłej podróży. Ja mam swój apartament we Włoszech, a moja dziewczyna w Los Angeles. To są moje dwie główne stacje, ale generalnie żyję od przystanku do przystanku.

Amerykanie mają smaczną włoską kuchnię?

- Jeśli dobrze się poszuka, to nie jest źle, ale generalnie jest tak: będąc poza Włochami, zrezygnuj z włoskiego jedzenia.

Ale jeśli gotujesz w swoim wolnym czasie, to chyba nie jest źle? Tak słyszałam.

- No nie powiedziałbym o sobie, że jestem w tym dobry, raczej średni.

Popisowe danie?

- Hm… Risotto z dynią.

Damiano David szczerze o Polsce. Mówi wprost, co myśli o Polakach

Wracając jeszcze do trasy. Rozpoczniesz ją w Polsce! To dla nas wielki przywilej. Jak wyglądają przygotowania do światowych koncertów?

- No właśnie nie wyglądają, bo jeszcze ich nie rozpoczęliśmy (śmiech). Mamy jeszcze parę miesięcy, na razie jesteśmy na etapie myślenia o tym. Właściwie jeszcze niczego faktycznie nie zaprojektowaliśmy. Ale będzie pięknie.

Twoi fani w Polsce już niecierpliwie na Ciebie czekają. Masz dla nich jakąś wiadomość?

- Oczywiście. Myślę, że to był jeden z pierwszych koncertów, który się całkowicie wyprzedał. To chyba był wielki dowód miłości (śmiech). Zawsze czułem tutaj – również przyjeżdżając z zespołem – bardzo ciepłe przyjęcie. Ludzie są wspaniali, a koncerty były świetne. Zróbmy to ponownie!

To na koniec – marzenia, życzenia?

- Dwa tygodnie wolnego! (śmiech)

Zatem – życzę odpoczynku! Dziękuję, Damiano!

- Dziękuję bardzo.

Pełna rozmowa dostępna jest poniżej:

Redakcja poleca