Zagrał w kultowym filmie Barei. Polacy od lat podziwiają jego syna
Znakomity aktor teatralny, specjalizujący się w czarnych charakterach, ekspert od filmowych epizodów i piosenkarz. Andrzej Stockinger, choć podczas II wojny światowej przeszedł prawdziwe piekło, zdołał ułożyć sobie zarówno życie zawodowe, jak i prywatne. Miłością do aktorstwa zaraził swojego syna – Tomasza, gwiazdę kultowego „Znachora” i uwielbianego doktora Pawła Lubicza z „Klanu”.
- Andrzej Stockinger był cenionym aktorem teatralnym i filmowym oraz piosenkarzem.
- Wielu widzów do dziś wspomina jego epizodyczną rolę w kultowym „Misiu” Barei.
- Artysta doczekał się dwójki dzieci. Syn – Tomasz – poszedł w jego ślady.
Choć Andrzej Stockinger zawodowo spełniał się głównie w teatrze i na estradzie, na początku lat 80. przeszedł do historii kina. To on bowiem zagrał palacza w kultowym „Misiu” Stanisława Barei, bohatera, który wypowiada ikoniczne słowa: „Jak jest zima, to musi być zimno”. Wcześniej można go było jeszcze zobaczyć m.in. w „Wojnie domowej”, „Czterdziestolatku”, „Życiu na gorąco” i „Królowej Bonie”. Jak jednak przyznawał w wywiadach, początkowo planował obrać zupełnie inną ścieżkę…
Quiz: Tylko mistrz pozna amantów z PRL-u po jednym zdjęciu. Dasz radę? [Quiz]
Chciał być lekarzem, został słynnym piosenkarzem i aktorem
Stockinger interesował się medycyną. Nim jednak zdążył zawalczyć o spełnienie zawodowych marzeń, musiał stoczyć bój… o własne życie. Miał niespełna 18 lat, kiedy Niemcy zamordowali jego matkę. Później, podczas powstania warszawskiego, wraz z ojcem został aresztowany i umieszczony w obozie koncentracyjnym Stutthof. Choć ostatecznie udało mu się uciec, trudne doświadczenia wojenne mocno odbiły się na jego psychice. „Był człowiekiem nieco psychicznie połamanym” – mówili o nim bliscy.
Po zakończeniu II wojny światowej, wyjechał do Lublina, by tam studiować medycynę. Dość szybko, bo zaledwie po dwóch latach, zdecydował się porzucić obrany kierunek i rozpoczął pracę w lubelskim Teatrze Muzycznym, gdzie zatrudniony był również jego ojciec. Występy na scenie spodobały mu się na tyle, że to właśnie z branżą artystyczną zdecydował się związać swoją przyszłość. W 1960 roku, po egzaminie eksternistycznym, oficjalnie został aktorem. Przez lata spełniał się jednak nie tylko, grając w kolejnych spektaklach, czy filmach i serialach, ale i śpiewając. Był gwiazdą Festiwali Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu i zielonogórskich Festiwali Piosenki Radzieckiej.
Syn poszedł w jego ślady
Swoją pasję artysta dzielił z najbliższą rodziną. Jego żona – Barbara Gospodarczyk (ps. Barska) – była piosenkarką i członkinią zespołu Triola. Karierę estradową poświęciła jednak na rzecz macierzyństwa. Razem ze Stockingerem doczekali się dwójki dzieci – syna Tomasza, który podobnie jak znany tata, został aktorem i córki Katarzyny, śpiewaczki operetki. Kilka lat przed swoją śmiercią, Andrzej Stockinger zdołał spełnić swoje wielkie marzenie. W 1984 roku zagrał u boku syna w filmie Janusza Rzeszewskiego – „Lata dwudzieste… Lata trzydzieste”.
Źródło: Radio ZET/Wikipedia/Interia Film