To miał być ich „pogrzeb”. Na złość zrobili arcydzieło, które Polacy śpiewają do dziś
Ta piosenka ukazała się na początku lat 70. i przypadła do gustu wielu słuchaczom. Polski big-beat rozwijał się w szybkim tempie, zyskując coraz więcej miłośników. Mało kto wie, jaka historia kryje się za przebojem Krzysztofa Klenczona. Opowiadamy jego historię.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Krzysztof Klenczon stworzył piosenkę 'Nie przejdziemy do historii'.
- Dlaczego Festiwal w Opolu zainspirował do napisania nowego utworu.
- Które zespoły były inspiracją dla twórców 'Nie przejdziemy do historii'.
To miał być ich „pogrzeb”. Na złość zrobili arcydzieło, które Polacy kochają do dziś
Polska scena bigbeatowa obfitowała w zespoły, których muzyka była tworzona na światowym poziomie. W 1970 roku Andrzej Kuryło napisał tekst piosenki, mający być antyhymnem, pewnego rodzaju gorzkim i prowokacyjnym wyzwaniem.
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Kartkówka z PRL-u. Połączysz artystę z piosenką?
W tamtym czasie w Festiwalu w Opolu mówiło się o końcu polskiego big-beatu. Jak czytamy na stronie bibliotekapiosenki.pl, na scenie pojawiły się wtedy Niebiesko-Czarni i Czerwone Gitary, a koncert zatytułowany "Przeboje sezonu" nie przyniósł żadnych przebojów - dał jednak początek piosence Krzysztofa Klenczona.
Historia piosenki "Nie przejdziemy do historii" Krzysztofa Klenczona
Krzysztof Klenczon został zainspirowany wydarzeniami z Festiwalu w Opolu. Dużo się wtedy mówiło o kryzysie w polskiej muzyce młodzieżowej. Marek Gaszyński opowiadał o tym w swojej książce o tytule "Czerwone Gitary Nie Spoczniemy". Klenczon nie był już wtedy w zespole Czerwone Gitary. Działał w nowej kapeli - Trzy Korony.
Muzykowi zależało na tym, by pokazać, na co go stać. W tamtym czasie powstała piosenka "Nie przejdziemy do historii". Słowa napisał Andrzej Kuryło. Inspirował się on takimi zespołami jak The Beatles czy The Rolling Stones. Musiał z piosenką iść do radia. Z początku redaktorzy nie byli zadowoleni.
Krzysztof Klenczon od razu wiedział, co zrobić z utworem "Nie przejdziemy do historii"
Niedługo potem do Kuryło odezwał się Janusz Kondratowicz, który pomagał Krzysztofowi, z pytaniem, czy ma może wolny tekst piosenki. Kuryło pojechał do Warszawy, spotkał się z Klenczonem i pokazał mu tekst. Spotkanie było krótkie, Andrzej wręczył Krzysztofowi tekst, a potem usłyszał piosenkę w radio.
Utwór był krytykowany, a mimo to piosenka przeszła do historii. Warto wspomnieć, że lata później wykonywał ją zespół Republika. Polski big-beat miał odejść do lamusa, ale Krzysztof Klenczon i jego piosenka powróciły z hukiem, inspirując kolejne pokolenia twórców. Utworu można posłuchać poniżej:
Źródło: Radio ZET/bibliotekapiosenki.pl