Wojciech Waglewski szczerze o swoich początkach. Cenzura go nie oszczędzała

3 min. czytania
19.03.2025 16:10
Obserwuj nas na Google

Wojciech Waglewski opowiedział o początkach swojej drogi muzycznej w czasach PRL-u. Jest ikoną lat 80., a teraz zdradził, jak radził sobie w tamtym czasie z nakładaniem kar i obostrzeń przez cenzurę. Nie był to łatwy czas.

Wojciech Waglewski
fot. Bartosz Krupa/East News
  • Wojciech Waglewski to znany muzyk.
  • Opowiedział o początkach swojej drogi muzycznej w latach 80.
  • Zdradził, jak radził sobie w tamtym czasie z nakładaniem kar i obostrzeń przez cenzurę.

W PRL-u cenzura go nie oszczędzała

Wojciech Waglewski to polski gitarzysta, kompozytor, aranżer i producent muzyczny. Jest członkiem grupy Voo Voo. Wylansował m.in. takie przeboje jak "Gdybym" czy "Nim stanie się tak". W ostatnim wywiadzie dla Radia Złote Przeboje opowiedział o początkach swojej kariery. Zdradził, jak radził sobie z nakładaną przez władzę cenzurą. Okazuje się, że największy problem miał w czasie, kiedy nagrywał ze Zbigniewem Hołdysem. 

My mieliśmy największe problemy wtedy, kiedy nagrywałem ze Zbyszkiem Hołdysem słynną płytę "Świnie". Jeśli ktoś nagrywa tuż po stanie wojennym płytę pod tytułem "Świnie" [...] to nie powinien być zdziwiony, że nie możemy tego utworu umieścić na płycie. Chociaż to i tak cud, że tyle pieśni... Mi się wydaje, że nie było bardziej oskarżającej, z miejsca, w którym się znaleźliśmy w tych latach, niż ta płyta - wyjaśniał w wywiadzie artysta.

Cenzura w czasach PRL nie oszczędzała polskich gwiazd. Wielu artystów musiało walczyć z nią lub się jej podporządkować, zmieniając tekst piosenki. Waglewski zdradził, że w tamtym czasie cenzura działała w 3 sektorach. Na poziomie płyty, koncertu oraz to, co będzie puszczało radio.

Jeszcze przeszliśmy przez ten okres, kiedy to cenzura działała w paru sektorach. Jedna część cenzury dotyczyła tego, co będzie na płycie, druga część cenzury tego, co na koncercie, a jeszcze trzecia tego, co w radiu. Jeszcze była autocenzura, co było najgorsze, to znaczy... Wstrzymywali emisje niektórych utworów, na przykład stacje radiowe, no bo wydawało im się, że to może źle wypaść - mówił Waglewski.

Hołdys zainicjował bojkot. "Nie było w ogóle dziennikarzy"

Po wielu latach, z namową Hołdysa, założył zespół Voo Voo. W 1985 zagrał koncert na festiwalu w Jarocinie, za który zebrał przychylne recenzje w prasie. W wywiadzie przyznał, że grupa nie miała już kłopotów z cenzurą, ponieważ powstała w końcówce lat 80. Dodatkowo zespół tworzył w "języku abstrakcyjnym", który pozwalał na więcej. 

Ale z Voo Voo specjalnie nie mieliśmy takich kłopotów cenzuralnych, gdyż Voo Voo powstało już jednak w 1985 czy 1986 roku z tego co wiem, no to już była końcówka tych szaleństw cenzuralnych. Poza tym my się posługiwaliśmy językiem na tyle abstrakcyjnym na tej pierwszej płycie, że mogliśmy sobie dać radę - dodał artysta.

Quiz: Ludzi dobrej woli jest więcej? Przypisz tekst hitu PRL do muzyka [Quiz]

FilmPolski.pl
1/15 "To był maj, pachniała Saska Kępa"

Swego czasu jednak artysta miał zatarg z Programem Trzecim Polskiego Radia, który nie chciał wyemitować na swojej antenie jednego z przebojów. Efektem tego był bojkot Hołdysa, który nie zaprosił mediów na koncert w warszawskiej Stodole. 

Przy czym współpracując z Programem Trzecim swojego czasu, kiedyś tam, przed płytą pierwszą Voo Voo, no mieliśmy zatarg tego typu z zespołem Waglewski Morawski Nowicki Hołdys, że Trójka nie chciała wyemitować utworu "Nie ma Boga" z płyty "Świnie", twierdząc, że to jest stwór antyklerykalny, antykatolicki. To było bzdurą oczywistą, bo nie o tym był ten tekst, no ale efektem było coś takiego, że nie puścili tego utworu. W związku z tym Zbyszek [Hołdys] zainicjował bojkot Programu Trzeciego i na naszym koncercie w Stodole nie było w ogóle dziennikarzy właściwie - opowiedział w radiu Waglewski.

Źródło: Radio ZET/złoteprzeboje.pl