Ten hit PRL pierwotnie miała śpiewać inna legenda. Jednak to on zrobił arcydzieło
„Jej portret” to jeden z największych hitów PRL-u, który do dziś porusza słuchaczy swoją melancholią i pięknem. Choć pierwotnie utwór miał trafić do innej muzycznej legendy, to właśnie Bogusław Mec nadał mu niepowtarzalny charakter i uczynił z niego arcydzieło. Jego interpretacja przeszła do historii polskiej muzyki, stając się ponadczasowym symbolem nastrojowej ballady.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kto pierwotnie miał zaśpiewać piosenkę „Jej portret”.
- Kto skomponował i stworzył tekst do tego przeboju.
- Dlaczego przez lata Mec uchodził jako przypadkowy wykonawca tego hitu.
„Jej portret” – jak Bogusław Mec stworzył arcydzieło, które miało trafić do kogoś innego
„Jej portret” to bez wątpienia jeden z najpiękniejszych i najbardziej rozpoznawalnych utworów polskiej muzyki popularnej okresu PRL. Powstała w 1972 roku piosenka, z muzyką Włodzimierza Nahornego i tekstem Jonasza Kofty, pierwotnie wcale nie była przeznaczona dla Bogusława Meca. Co ciekawe, pierwszym artystą, któremu zaproponowano wykonanie utworu był Jerzy Połomski – jedna z największych gwiazd tamtych czasów. Ten jednak z niej zrezygnował.
Syneczku, jakie szczęście, że ja tego nie wziąłem, bo co ja bym z tym zrobił, a ty zrobiłeś cudo
Rozwiąż quiz muzyczny. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Tylko dla mistrzów. Rozpoznasz utwór PRL po kilku słowach?
W tamtym czasie Bogusław Mec był jeszcze mało znanym artystą, który dopiero stawiał pierwsze kroki w branży. Zdecydowany wpływ na to, że „Jej portret” ostatecznie trafił do niego, miała redaktorka radiowa Renata Rumel. To ona – zniecierpliwiona długim poszukiwaniem idealnego wykonawcy – wsiadła w pociąg i pojechała do Łodzi, gdzie Mec wówczas mieszkał. Przekonana o jego potencjale, niemal siłą przywiozła go do Warszawy, do siedziby Polskiego Radia na ul. Myśliwieckiej.
- Powiedziała, że ma utwór, który powinienem zaśpiewać, tytuł nic mi nie powie. Mam posłuchać i zdecydować. Rano przywiozła mnie na Myśliwiecką przed oblicze Włodzimierza Nahornego. Pierwszy raz zdecydowanie mnie otrzeźwił, kiedy zagrał powtórnie, zanuciłem, trochę od niechcenia refren, kiedy dał mi tekst i zagrał po raz trzeci, a ja zaśpiewałem, przymknął oczy i wymruczał „taaaak, taaak Renatko”. I zamknął klapę fortepianu. Myślę, że to całonocne zmęczenie, ale i tekst, który aż prosił się o namalowanie głosem, sprawiły, że od razu trafiłem na właściwą interpretację - opowiadał Bogusław Mec.
Przez lata uchodził za przypadkowego wykonawcę
Publiczna premiera piosenki odbyła się w programie „Studio 13”, gdzie piosenka od razu odniosła sukces. Recenzenci byli zachwyceni, a utwór trafił do Opola, gdzie zdobył nagrodę. Mimo to Bogusław Mec czuł się pominięty, świętowano głównie twórców, Koftę i Nahornego. - Po ogłoszeniu wyników urządzono bankiet, na którym głównie fetowano Koftę i Nahornego. Wykonawca się nie liczył. Najważniejsi byli twórcy - wspominał z żalem piosenkarz.
Przez pewien czas Bogusław Mec był postrzegany jako wykonawca „z przypadku”. Wkrótce po jego debiucie „Jej portret” nagrał Andrzej Dąbrowski, który nie zaprzeczał pogłoskom, jakoby to właśnie jemu pierwotnie miał być przeznaczony utwór. Niedługo potem pojawiła się także stonowana interpretacja Łucji Prus, o której mówiło się, że to jej kompozytor dedykował piosenkę z racji dawnego uczucia. Dziś jednak wszyscy pamiętaj tylko o wersji Bogusława Meca, który stworzył ponadczasowe arcydzieło.
Źródło: Radio ZET/Cyfrowa Biblioteka Polskiej Piosenki