Ta piosenka była uważana za żart. Stał się jednym z jego największych przebojów

3 min. czytania
14.06.2026 15:12
Obserwuj nas na Google

"Mamona", piosenką będąca komentarzem Grzegorza Ciechowskiego na temat pogonią za pieniądzem we współczesnej muzyce, była traktowana jako żart kultowej Republiki. Stała się ich jednym z największych przebojów w karierze. Jaka była historia jego powstania? 

Mężczyzna przy fortepianie, śpiewający z zamkniętymi oczyma i uśmiechem na twarzy.
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • "Mamona" to piosenka promująca siódmy album Republiki "Masakra". 
  • Piosenka była komentarzem Ciechowskiego na temat tego, co widział w branży muzycznej. 
  • Utwór początkowo traktowany jako żart stał się ogromnym przebojem.
Redakcja poleca

"Mamona" na ostatniej płycie Republiki

W 1998 roku ukazała się siódma płyta Republiki pt. "Masakra". Wydano ją listopadzie, a nagrana została zaledwie dwa miesiące wcześniej między 2 a 9 września. Sam Ciechowski w wywiadach mówił, że "Masakra" to właściwie dla niego trzeci album Republiki  po "Nowych sytuacjach" i "Nieustannym tangu". Klimatem płyta nawiązywała do klasycznych nagrań zespołu i jego działalności z lat 80., zarówno tekstowo, jak i muzycznie. Ciechowski skomponował utwory na płytę razem ze Zbigniewem Krzywańskim, był też producentem nagrań. Była to ostatnia pełnoprawną płyta Republiki nagrana przed śmiercią Ciechowskiego w 2001 roku. Do promocji wybrano numer "Mamona". 

Jak dobrze znasz rocka lat 90.? Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalsza część artykułu znajduje się pod quizem.  

Quiz: Quiz. Rock lat 90. Nie nazywaj się fanem, jeśli nie zdobędziesz 15/20

1/20 "Smells Like Teen Spirit" to jeden z najsłynniejszych hymnów lat 90. Czyja to piosenka?

"Mamona" odważnym komentarzem Ciechowskiego 

Ciechowski pomysł na utwór "Mamona" nosił w sobie od pewnego czasu, a numer był częściowo nagrany jeszcze przed sesją z września 1998 roku. Swoim odważnym pomysłem i manifestem zaniepokoił nieco kolegów. "Grzesiek postawił, z pełną premedytacją, zrobić numer, który będzie się odwoływał do starej Republiki. Lekko się tego tekstu wystraszyłem. Grzesiek była bardzo odważny w swoich deklaracjach" - mówił Leszek Biolik w "Słucham: Wolność". 

Nie przegap

Sam Ciechowski z premedytacją postawił na prowokację, gdyż zależało mu na pokazaniu pewnego schematu, który zaobserwowała na polskiej scenie. "Ja chcę prowokować. Bo cały czas dostrzegam w naszym rockowym otoczeniu takie podejście: byłoby fajnie, żeby piosenka stała się wielkim hitem, a żeby przy okazji udało się zachować pewien rys progresywnosci-undegroundowości. I właśnie dlatego złożyłem jedną piosenkę na ołtarzu nowego boga, którego mamy wszyscy od kilku lat i który ma na imię Mamona" - tłumaczył w "Tylko Rocku". Ciechowski przyznał, że wręcz chciał, aby jego wyznanie w "Mamonie" odbierane było dwuznacznie. Krytykował też twórców, którzy, mimo iż wykonują własnymi utworami skok na kasę, tłumaczą się, że napisali numer o miłości. 

"Tyle razy słyszałem, że ludzie śpiewali o miłości, a nie wierzyłem im, bo wiem, że robią to dla pieniędzy" - - komentował.

"Mamona" wielkim hitem Republiki 

"Mamona", będąca odważnym komentarzem na temat branży muzycznej w Polsce i drapieżnego kapitalizmu lat 90., zyskała poklask i ogromną popularność. Obecnie jest to jeden z największych przebojów Republiki w ich dorobku. Utwór przez wielu dziennikarzy traktowany był jak żart, ale Piotr Baron uważał, że sam Ciechowski traktował go poważnie. Być może na wydźwięk numeru wpływał też teledysk do "Mamony", w którym zespół obspawany jest pieniędzmi, a wokół niech tańczy nowy zloty bożek. Autorem klipu był Ryszard Czernow, a na jego potrzeby wydrukowano  fałszywe banknoty, których prawdziwa wartość wynosiłaby 16 mln dolarów. Członkowie zespołu żartowali, że tym sposobem stworzono "najdroższy teledysk na świecie". 

Oglądaj

5 najbardziej wciągających kryminałów, których nie czytaliście. Kup jeszcze dziś
5 Zobacz galerię
fot. Shutterstock

Źródło: Radio ZET/ Wikipedia/Dziennik.pl/Muzem Polskiej Piosenki