Śmieszne, że cenzorzy PRL zakazali tej piosenki. Doczekała się zagranicznej wersji
Dziś Polacy doskonale znają tekst tej piosenki. Trudno uwierzyć, że w minionej epoce cenzorzy zakazali jej wykonywania. To jednak nie przeszkodziło uwielbianemu utworowi w doczekaniu się zagranicznej wersji językowej.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co zainspirowało Magdalenę Czapińską do napisania muzycznego hitu z czasów PRL-u.
- Dla kogo od początku było napisane muzyczne arcydzieło z minionej epoki.
- Która polska poetka dopisała dwie zwrotki do utworu Magdaleny Czapińskiej.
W jakich okolicznościach powstał "Święty spokój" Maryli Rodowicz?
W czasach minionej epoki artyści dwoili się i troili, aby zapewnić Polakom rozrywkę mimo utrudnień szykowanych im przez Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. Czasem hity powstawały dzięki długofalowej współpracy, innym razem utwory, które podbijały serca słuchaczy, rodziły się zupełnym przypadkiem. Jeden z największych hitów Maryli Rodowicz, zatytułowany "Święty spokój", powstał dzięki zbiegowi okoliczności. Tę historię zna jedynie garstka Polaków.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o twórczość Maryli Rodowicz i Anny Jantar. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: To Maryla Rodowicz czy Anna Jantar? Przypisz utwór do ikony PRL
Wiosną 1980 roku redaktor Anna Barcikowska przygotowywała dla telewizji program z wakacyjnymi piosenkami - lekkimi, pogodnymi, w klimacie country. Dziś nikt już nie pamięta, jaki miał nosić tytuł, bo nigdy nie trafił na antenę. Powodem była piosenka "Leżę pod gruszą”. W teledysku Maryla Rodowicz w lnianej koszuli beztrosko odpoczywała, a w tle pasł się koń - idylliczny obrazek. Jednak ktoś "nadgorliwie” dopatrzył się w tekście nawoływania do porzucania pracy, czyli do strajków.
Co o oskarżeniach cenzorów mówiła twórczyni tekstu hitu Maryli Rodowicz?
Poetka Magdalena Czapińska, twórczyni słów do piosenki "Święty spokój", w jednym z wywiadów stwierdziła, że cenzorzy byli w wielkim błędzie: - To jedna wielka bzdura. Rozochocona sukcesem "Remedium” pomyślałam: "a może ja naprawdę umiem pisać teksty”. Ale co napisać? Pomysł, jak poprzednio, dostałam "z Góry”. Nagle spłynęły na mnie słowa: "a tymczasem leżę pod gruszą na dowolnie wybranym boku i mam to, co na świecie najświętsze. Święty spokój”.
Inspiracją były prawdziwe grusze z życia autorki. - Jedną, dziką, mijałam codziennie na ulicy Podczaszyńskiego, gdy wychodziłam z psem. Drugą widziałam z okna - rosła u sąsiada, a ja słyszałam, jak spadają z niej owoce. Powstał więc bardzo osobisty tekst - wspomina.
Kto naniósł poprawki na tekst Magdaleny Czapińskiej?
Naturalnym wyborem wykonawczyni "Świętego spokoju" była Maryla Rodowicz. Czapińska nie lubi konfrontować artysty z tekstem od razu, więc wysłała go pocztą na Ursynów z adnotacją, że jeśli piosenka się spodoba, muzykę napisze Seweryn Krajewski. Kompozytor pracował długo, a Maryla, znana z niecierpliwości, nieustannie ponaglała. - Nie była to piosenka o niej, bo Maryla nigdy nie zaznaje "świętego spokoju” - śmieje się Magda Czapińska. W końcu zadzwonił telefon. - Dzwoniła Maryla. Powiedziała, że Agnieszka Osiecka dopisała dwie zwrotki i trzeba nanieść poprawki. Spytałam: "kiedy?”, a ona: "Zaraz. Mam studio, dziś nagrywam”.
Autorka wspomina, że po raz pierwszy trafiła wtedy do dwupoziomowego mieszkania w bloku: - Na górze Maryla próbowała z Gangiem Marcela, na dole spał jej kilkumiesięczny Jaś. A ja miałam w takich warunkach poprawiać tekst - natychmiast!
Poprawki nie były proste, bo Agnieszka Osiecka wprowadziła wersy w stylu: "na palcu zabłysną rubiny”, "czy przypomną się dawne Ikary”. - Nie za bardzo mieściły się w mojej poetyce - przyznaje Czapińska. - Oczywiście byłam bardzo wdzięczna Agnieszce, ale poprawiłam tekst po swojemu, zostawiając tylko dwie linijki od niej: "Czy przypomni się kamyk zielony, stare szkiełko…”. Sama bym na to nie wpadła. Zaoferowałam nawet, że dopiszę ją jako współautorkę, ale tylko machnęła ręką: "Daj spokój” - powiedziała. - "Bardzo mi się podobało, więc troszkę chciałam się przysłużyć”.
Z Ursynowa cała ekipa ruszyła prosto do studia Polskiego Radia na Myśliwieckiej. Autorka była obecna podczas nagrania - na wypadek, gdyby trzeba było coś jeszcze poprawić. W sesji uczestniczył też sam Seweryn Krajewski. - To była pierwsza okazja, by go poznać. Napisaliśmy razem "Remedium”, więc spodziewałam się miłego spotkania. Jakież było moje zdziwienie, gdy prawie się do mnie nie odezwał. Dopiero później wyjaśnił, że po prostu taki ma sposób bycia. Ale wtedy byłam zawiedziona - bardziej onieśmielał mnie niż Maryla - wspomina Czapińska.
Choć piosenka została usunięta z telewizyjnego programu, paradoksalnie zaprezentowano ją milionom widzów podczas Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu. - Moim sukcesem była reakcja publiczności. Odbiór był fantastyczny, a ja poczułam ogromną satysfakcję. Sprawdziłam się - mówi autorka.
"Leżę pod gruszą” zdobyło nagrodę festiwalową, powstała nawet wersja rosyjska, która zdobyła popularność w ZSRR. Niedługo później pojawiła się jednak ironiczna odpowiedź - Wały Jagiellońskie nagrały pastisz zatytułowany „Grusza a sprawa polska”. - Nie rozumiem tego do dziś. Przecież to był Hymn Sybarytów! - komentuje Czapińska. Na koniec dodaje z przymrużeniem oka: - Sybaryci wszystkich krajów, wylegujmy się więc do oporu. Na dowolnie wybranym boku.
Choć piosenka "Leżę pod gruszą" została usunięta z telewizyjnego programu, zdobyła ogromną popularność w Polsce i ZSRR, a jej wykonanie na Festiwalu w Opolu spotkało się z fantastycznym odbiorem publiczności.
Źródło: Radio ZET/Cyfrowa Biblioteka Polskiej Piosenki