„Słuchajcie, to jest świetny pomysł na piosenkę”. Śmieszne, że tak powstał hit lat 70.
Czasem zbieg okoliczności sprawia, że artyści otrzymują inspirację niezbędną do stworzenia dzieła, które na zawsze zapisuje się na kartach historii. Taki los przytrafił się piosence, którą śpiewała cała Polska w czasach PRL-u. Niewiele osób wie, w jakich okolicznościach powstał utwór "Co ja w tobie widziałam".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak doszło do zapoznania Jarosława Kukulskiego i Anny Jantar?
- Co było inspiracją do powstania hitu PRL-u?
- Z jakimi trudnościami spotkał się Jarosław Kukulski?
Uwielbiana artystyczna para poznała się dzięki przypadkowi
Czasem miłość pojawia się w najbardziej niespodziewanych okolicznościach. Tak wyglądała historia Jarosława Kukulskiego i Anny Szmeterling, Polakom znanej jako Anna Jantar. Para poznała się, gdy dyrekcja Estrady Zielonogórskiej, która otoczyła opieką zespół Waganci, zasugerowała, aby grupa znalazła wokalistkę, nieco zmieniając wizerunek muzyków. Poszukiwana piosenkarka miała być nie tylko zdolna, ale także ładna. W 1969 roku w Poznaniu przeprowadzono casting, na którym stawiło się wiele artystek. Jedną z nich była Anna Szmeterling.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o twórczość Maryli Rodowicz i Anny Jantar. Tylko mistrz zdobędzie komplet punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Quiz: To Maryla Rodowicz czy Anna Jantar? Przypisz utwór do ikony PRL
Jarosław Kukulski wspominał po latach w rozmowie z Cyfrową Biblioteką Polskiej Piosenki: "Przyszło wiele dziewcząt, ale jedna z nich zwróciła moją szczególną uwagę. Jeszcze zanim zaśpiewała. Była bardzo atrakcyjna. Szczupła, zgrabna, wysoka. I choć były i inne nie mniej ładne, to jakoś tak mi się wydało, że ta by nam się nadała. Ale choć byłem kierownikiem zespołu, nie chciałem chłopakom niczego narzucać. Okazało się jednak, już po przesłuchaniu, że nie mają wątpliwości. Solistką zostanie Ania". Kompozytor wspominał, że wokalistka nie miała łatwego zadania: "Zadania nie miała łatwego, pisałem wtedy ostre, może i trochę udziwnione kawałki, w których 'czadu' było dużo, ale melodii mało".
Babcia Anny Jantar wpłynęła na przyszłość wnuczki
Według anegdoty, gdy dziewiętnastoletnia Ania wyruszała w swoją pierwszą trasę koncertową, na dworzec odprowadziła ją babcia. Spośród muzyków wybrała jednego, który wydawał jej się najbardziej odpowiedzialny, i poprosiła go, by zaopiekował się wnuczką. Przypadek sprawił, że tym młodzieńcem był Jarosław Kukulski, który tak poważnie potraktował prośbę babci, że wkrótce zamieszkał z Anną Jantar. W ich poznańskim mieszkaniu panowała radość, a także serdeczna atmosfera, która przyciągała znajomych i przyjaciół, bo dom zawsze stał dla nich otworem.
Hit PRL-u powstał dzięki przypadkowi
Gościnna atmosfera mieszkania Kukulskich przyciągnęła do niego dziennikarza oraz poetę Lecha Konopińskiego. Mężczyzna, zauroczony urodą Anny Jantar, zaczął przekomarzać się z artystką. W pewnym momencie zapytał, co piosenkarka widziała w Jarosławie Kukulskim. Rozbawiona Jantar zapytała ze śmiechem: "No właśnie, co ja w tobie widziałam?". Jej słowa były zainspirowały poetę, który stwierdził: "Słuchajcie, to jest świetny pomysł na piosenkę". Jak głosi opowieść, Kukulski i Konopiński natychmiast zabrali się do pracy. Kompozytor zagrał kilka akordów, które od razu zainspirowały poetę do rozwinięcia tematu - w zaledwie kilkanaście minut powstał refren piosenki.
W tym momencie Jarosław Kukulski uświadomił sobie, że potrafi napisać prawdziwy przebój. "Wiedziałem, że dla Ani trzeba stworzyć coś melodyjnego. Coś, co podkreśli jej naturalną kobiecość i delikatność. Nigdy wcześniej nie pisałem takich utworów, bo nie miałem ku temu okazji. Tamtego wieczoru nastąpił przełom - dziewczyna, miłość i szczęście wydobyły ze mnie ukryty potencjał". Tak powstał utwór niezwykle eklektyczny - postbeatlesowska harmonia spotykała się w nim z ostrym brzmieniem rockowej gitary, by po chwili ustąpić miejsca słodkiemu głosowi wokalistki splecionemu z miękkim dźwiękiem oboju, na którym grał Kukulski. Całość uzupełniała soulowa sekcja dęta. Efekt? Jak określił to sam autor - "melodyjny czad”.
Nagrany w radiowym "Studiu Rytm” utwór "Co ja w tobie widziałam" stał się sensacją - w niektóre dni emitowano go nawet kilkanaście razy dziennie. Zdobył wszystkie możliwe nagrody: od plebiscytu 17 rozgłośni, przez listę przebojów "Studia Rytm”, po tytuł "Piosenki roku 1970”.
Jednak gwałtowny sukces, z jakim prowincjonalny w gruncie rzeczy zespół Waganci podbił całą Polskę, oznaczał też początek jego końca. Melodyjne przeboje odbiegały od muzycznych upodobań większości członków grupy, a Kukulski, odkrywszy w sobie talent do pisania chwytliwych piosenek i mając u boku idealną wykonawczynię, stracił zainteresowanie działalnością beatowego składu. Coś się skończyło, ale jednocześnie rozpoczęło nowy rozdział - wielką karierę Anny Jantar i Jarosława Kukulskiego.
Źródło: Radio ZET/Cyfrowa Biblioteka Polskiej Piosenki/ Wikipedia