Oskarżyli jego i Santor o zabójstwo gwiazdy PRL. Zamieszkał w zakonie

2 min. czytania
04.02.2025 15:11
Obserwuj nas na Google

To jedna z tych historii, która brzmi, jak scenariusz filmowy, ale niestety wydarzyła się naprawdę. Niestety, bo to opowieść o tym, jak zginęła wschodząca gwiazda muzyki okresu PRL, Ludmiła Jakubczak, o tym, jak jej partner został oskarżony o zabójstwo, załamał się i zamieszkał w zakonie, oraz o traumie Ireny Santor, która również pojawia się w tej historii. 

Irena Santor i Ludmiła Jakubczak
fot. Anita Walczewska/Dzien Dobry TVN/East News + Andrzej Wiernicki - Scanned from Muza Polskie Nagranie „Ludmiła Jakubczak” 1992/Wikimedia/domena publiczna
  • Ludmiła Jakubczak zginęła w 1961 roku mając niespełna 23 lata.
  • Podejrzewano, że wypadek, któremu uległa, był ukartowany przez jej męża i Irenę Santor. 
  • Mężczyzna nie mogąc odgonić się od oskarżeń, w końcu uciekł z kraju. 

Wypadek czy zabójstwo? Śmierć Ludmiły Jakubczak wstrząsnęła PRL

Ludmile Jakubczak wróżono naprawdę wielką karierę. Szybko udało się jej pokazać szerszej publiczności, ponieważ miała niecałe 20 lat. Nauki śpiewu pobierała u słynnej polskiej primadonny przedwojennego Teatru Wielkiego w Warszawie, Wandy Wermińskiej. Miała więc talent, warsztat, urodę, współpracowała ze znanymi orkiestrami i nie bez powodu wróżono jej karierę nie tylko w kraju, ale i za granicą.

Jednak Jakubczak nie zdążyła się zaprezentować na arenie międzynarodowej. Wschodząca gwiazda PRL zgasła zdecydowanie zbyt wcześnie - wokalistka zginęła w wypadku samochodowym mając zaledwie 22 lata. Kilka miesięcy wcześniej zaprezentowała się w pierwszym Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie, na którym zdobyła trzecią nagrodę za interpretację, co było nowym etapem jej kariery.

 

4 listopada wokalistka wzięła udział w nagraniach do programu telewizyjnego “Muzyka lekka, łatwa i przyjemna”, które odbywały się w Łodzi. Irena Santor opowiadała, że “Lusi”, bo tak nazywała koleżankę ze sceny, nie spodobała się sukienka, w której miała wystąpić, dlatego poprosiła męża, kompozytora Jerzego Abratowskiego, o przywiezienie innej. Dzień później cała trójka miała wrócić do Warszawy. 40 km przed miejscem docelowym auto, którym kierował Jerzy Abratowski wpadło w poślizg i uderzyło bokiem w drzewo.

Ludmiła Jakubczak zmarła w drodze do szpitala z powodu odniesionych obrażeń czaszki, a Santor i prowadzący auto Abratowski przeżyli doznając niegroźnych urazów. Takie zdarzenie jest traumą samą w sobie, jednak prawdziwe piekło dla obu ocalałych miało się zacząć później. 

 

Irena Santor i Jerzy Abratowski oskarżani o zabójstwo 

Kompozytor został oskarżony przez opinię publiczną o celowe spowodowanie wypadku. Pojawiła się plotka, że Jakubczak dowiedziała się o jego rzekomym romansie z Santor, dlatego postanowił ją zabić. Nawet podczas pogrzebu jedna z osób będących na miejscu miała wykrzyczeć głośno, że Abratowski to morderca. Irena Santor była z kolei prześladowana przez kobietę, która uwierzyła w plotkę. W rozmowie z “Twoim Stylem” opowiedziała o tym, że po miesiącach nękania zdecydowała się zgłosić sprawę do sądu. 

Jerzy Abratowski źle znosił śmierć żony oraz oskarżenia, które na niego spadły. Na jakiś czas zamieszkał w zakonie, by niedługo po tym podjąć decyzję o wyjeździe z kraju. Zamieszkał w USA. Zmarł w 1989 roku w Los Angeles w wyniku wypadku. Został przypadkowo postrzelony podczas napadu na bank, którego był świadkiem. 

Źródło: Radio ZET/Super Express/Twój Styl/Wikipedia