`

Only The Poets: "Jeśli kochasz to, co robisz, i nad tym pracujesz, wszystko może się ułożyć" [WYWIAD]

6 min. czytania
30.01.2026 11:30
Obserwuj nas na Google

Fani grupy Only The Poets czekali na ten moment wiele lat. Już dzisiaj światło dzienne ujrzał debiutancki album brytyjskiego zespołu zatytułowany "And I'd Do It Again". Z tej okazji RadioZET.pl miało okazję porozmawiać z artystami, którzy mogą pochwalić się uznaniem Polaków. Muzycy zdradzili, jakie emocje towarzyszyły im na moment przed premierą oraz która piosenka powstała najszybciej. 

Only The Poets: "Jeśli kochasz to, co robisz, i nad tym pracujesz, wszystko może się ułożyć" [WYWIAD]
fot. Materiały prasowe Universal Music Polska

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak powstał zespół Only The Poets. 
  • Jakie emocje towarzyszyły muzykom przed premierą ich debiutanckiej płyty "And I'd Do It Again". 
  • Które polskie potrawy są ulubionymi brytyjskich artystów. 
Nie przegap

Kto tworzy zespół, który podbił serca polskich słuchaczy?

Brytyjscy muzycy wielokrotnie udowadniali, że należą do grona najlepszych na świecie. Muzycy zachwycają słuchaczy z całego świata, wyprzedając tysiące płyt oraz organizują koncerty, które wypełniają kluby, sale koncertowe, a nawet stadiony. Do tego grona bez wątpienia należy grupa Only The Poets. Zespół założony w 2017 roku ma na swoim koncie liczne sukcesy, a w piątek 30 stycznia ukazała się ich debiutancka płyta zatytułowana "And I'd Do It Again". 

Rozwiąż quiz, w którym pytamy o zespoły i ich hity. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...

Quiz: Który zespół stoi za tym hitem?

1/15 "Co mi Panie dasz"

Grupa Only The Poets powstała w Reading w Anglii. W skład zespołu wchodzą wokalista Tommy Longhurst, perkusista Marcus Yates, basista Andrew "Andy/Roo” Burge oraz gitarzysta Clem Cherry. W swojej dotychczasowej karierze muzycy występowali przed Bastille, Lewisem Capaldim czy Louisem Tomlinsonem. Przy okazji premiery swojej debiutanckiej płyty Only The Poets udzielili wywiadu portalowi RadioZET.pl. W rozmowie artyści zdradzili swoich faworytów z najnowszego wydawnictwa, opowiedzieli o swoich początkach oraz opisali swoją relację z polskimi fanami. 

Redakcja poleca

Jak wyglądały początki brytyjskiego zespołu Only The Poets?

Weronika Paliczka: - Zacznijmy od początku. Jak powstał zespół Only The Poets i skąd wzięła się nazwa?

Tommy Longhurst: - Wszyscy dorastaliśmy, chodząc na lokalne festiwale i koncerty. Myślę, że od momentu, gdy po raz pierwszy zobaczyliśmy zespoły grające na żywo, było jasne, że sami chcemy robić to samo. Muzyka zawsze była dla nas ogromną pasją. Chłopaki grali w zespołach jeszcze przede mną - ja wcześniej byłem solowym artystą. Only The Poets to w zasadzie pierwszy i jedyny zespół, w którym kiedykolwiek grałem.

Andrew Burge: - Wcześniej działaliśmy w lokalnych, szkolnych zespołach i w ten sposób się poznaliśmy - grając koncerty w okolicy. Marcusa i Clema, naszego gitarzystę, poznaliśmy przez lokalną scenę muzyczną. Od tamtej pory jesteśmy razem w tej podróży już od siedmiu, prawie ośmiu lat. A nazwa? Po prostu dobrze brzmiała.

Tommy: - Myśleliśmy nawet, że ktoś już jej używa, ale okazało się, że nie. Było też kilka naprawdę fatalnych propozycji… Ta była najlepsza z całej puli. Teraz już nie wyobrażamy sobie innej.

Jak opisalibyście się osobie, która nigdy wcześniej nie słuchała Waszej muzyki?

Andrew: - Energetyczny zespół indie pop.

Który artysta lub zespół, którego dotychczas supportowaliście, nauczył Was najwięcej?

Tommy: - Każdy z nich nauczył nas czegoś innego. Mieliśmy ogromne szczęście do ludzi, z którymi przyszło nam grać. Wszyscy byli niesamowicie mili, otwarci i gościnni. To było bardzo inspirujące zobaczyć, jak autentyczni potrafią być artyści na takim poziomie. Zawsze powtarzamy, że ludzie chcą, żeby “dobrzy goście wygrywali” - oni naprawdę robili wszystko, żebyśmy czuli się komfortowo, rozmawiali z nami i wspierali nas na każdym kroku. Najważniejsza rada, jaką od nich dostaliśmy, brzmiała: twórzcie muzykę, którą naprawdę kochacie, i trzymajcie się tego. Nie wydawajcie niczego, z czego nie jesteście w pełni dumni. Trzeba być szczerym, bo ludzie bardzo szybko wyczuwają fałsz w muzyce. Do dziś nosimy to w sobie - bardzo dbamy o proces twórczy, o teksty, produkcję i autentyczność. Te piosenki są zapisem naszego życia, pisanym w bardzo autobiograficzny sposób. Zawsze staramy się być wierni temu, w co wierzymy.

Które piosenki z debiutanckiego albumu zespołu Only The Poets są ulubionymi członków grupy?

Przejdźmy do albumu “And I’d Do It Again”. Która piosenka powstała najszybciej?

Tommy: - “Madeline”. Od strony tekstowej powstała w jakieś dziesięć minut, co było kompletnie szalone. To był trudny dzień - próbowałem pisać coś lżejszego, ale byłem w kiepskim stanie emocjonalnym po zakończeniu długiego związku. Czułem się, jakbym przechodził żałobę i tłumiłem te emocje. Pod koniec dnia, siedząc w studiu, musiałem to z siebie wyrzucić. I ta piosenka po prostu się wydarzyła.

Oglądaj

Który utwór zajął Wam najwięcej czasu?

Marcus Yates: - “You Hate That I’m In Love”. Sam pomysł pojawił się dość szybko, ale proces produkcji trwał bardzo długo. Utwór przechodził przez wiele wersji - akustyczną, bardziej zespołową, elektroniczną. Pracowaliśmy nad nim miesiącami. To nauczyło nas, że jeśli się nie poddajesz i nie idziesz na kompromisy, możesz stworzyć coś, z czego naprawdę jesteś dumny. Dziś to jeden z naszych ulubionych numerów.

Oglądaj

Która piosenka z nowego albumu jest Waszą ulubioną?

Tommy: - “God Knows Where You Are”. Podczas prób przed koncertami czuję przy niej ciarki. Mam wrażenie, że na żywo będzie jeszcze silniejsza. Ten utwór przybrał formę, której kompletnie się nie spodziewałem, i to jest w nim niesamowite.

Oglądaj

Andrew: - Szczerze mówiąc, jesteśmy dumni z całego albumu i nasze ulubione utwory ciągle się zmieniają. Ostatnio dużo gramy “Bad” - to bardziej rockowa, mroczniejsza piosenka, która świetnie sprawdza się na żywo.

Gdybyście mieli wybrać jeden wers z nowego albumu na tatuaż, który by to był?

Andrew: - Tommy już zrobił sobie tatuaż związany z albumem - wytatuował tytuł naszej debiutanckiej płyty. My pewnie zrobilibyśmy tak samo, więc odpowiedź właściwie jest oczywista.

Z kim na jednej scenie chcieliby wystąpić Only The Poets?

Wyobraźcie sobie, że możecie wystąpić na scenie z dowolnym artystą - żyjącym lub nie. Kto by to był?

Zespół: - Frank Ocean, Paul McCartney i Post Malone. Każdy z innego powodu. Frank za emocjonalność, Paul - bo jest absolutną legendą, a Post Malone nie tylko tworzy niesamowitą muzykę, ale wydaje się też świetnym człowiekiem i genialnym songwriterem. Najlepiej wszyscy trzej naraz.

Jak opisalibyście ten album w trzech słowach?

Marcus: - Filmowy.

Tommy: - Emocjonalny.

Andrew: - Nocny. 

Czym różniła się praca nad albumem “And I’d Do It Again” od pracy nad EP-kami?

Tommy: - Wcześniej pisaliśmy i nagrywaliśmy “pomiędzy trasami”, fragmentami. Tym razem mogliśmy zamknąć się razem w jednym miejscu we wschodnim Londynie i stworzyć album jako spójną całość. Myśleliśmy o motywach przewodnich, narracji, kolejności utworów. 

Marcus: - Debiutancki album robi się tylko raz - chcieliśmy, żeby był czymś, do czego wrócimy za 20 lat.

Czy były utwory, które początkowo miały znaleźć się na albumie, ale ostatecznie z nich zrezygnowaliście?

Marcus: - Napisaliśmy naprawdę bardzo dużo piosenek - setki. Kilka odpadło, ale nie było ich wiele. 

Tommy: - Co ciekawe, niektóre z naszych ulubionych, jak “Freeze” i “Bad”, trafiły na album jako jedne z ostatnich. Zaufaliśmy intuicji i to była dobra decyzja.

Oglądaj

Które piosenki Waszym zdaniem najbardziej przypadną do gustu fanom na koncertach?

Zespół: - “God Knows Where You Are” i “Bad”.

Oglądaj

Wolelibyście tydzień zwykłego kaca czy miesiąc kaca emocjonalnego?

Zespół: - Zdecydowanie tydzień zwykłego kaca, chociaż z biegiem lat przeżywamy go coraz słabiej. Miesiąc emocjonalnego kaca byłby zbyt ciężki.

Oglądaj

Co Only The Poets sądzą o swoich polskich fanach?

Jak opisalibyście swoją relację z polskimi fanami?

Marcus: - Jest wyjątkowa. Polska była jednym z pierwszych krajów, w których naprawdę poczuliśmy ogromne wsparcie. Polscy fani są zdecydowanie najgłośniejsi - dosłownie. Moja rodzina przyjechała kiedyś na nasz koncert w Polsce i musiała zakrywać uszy, bo po każdej piosence czuli, że pisk rani ich uszy. Energia, którą nam dajecie, jest niesamowita. Bardzo cieszymy się na powrót w kwietniu.

Czy macie ulubioną polską potrawę?

Tommy: - Pierogi. Marcus bardzo lubił też baton Grześki, ale okazało się, że w jego składzie znajdują się orzechy, na które jest uczulony. Lubimy też polskie piwo Tyskie. 

Czy planujecie letni koncert w Polsce?

Andrew: - Chcielibyśmy wracać tak często, jak tylko się da. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość.

Co czuli artyści przed samą premierą debiutanckiej płyty?

Jakie emocje towarzyszą Wam na kilka dni przed premierą albumu?

Tommy: - Jest trochę nerwów, ale przede wszystkim ekscytacja. Czekaliśmy na ten moment bardzo długo. To wszystko jest dość surrealistyczne i nie możemy się doczekać, aż ludzie w końcu usłyszą ten album. Premiera będzie dla nas wyjątkowym momentem - usiądziemy wszyscy razem, posłuchamy kilku piosenek i sprawdzimy pierwsze reakcje na nasz debiutancki album. 

Jakie są Wasze plany na przyszłość?

Tommy: - Chcemy dalej nagrywać i koncertować. Drugi album nie będzie powstawał siedem lat - raczej około 18 miesięcy. To bardzo nas ekscytuje.

Na koniec: jaką radę dalibyście artystom, którzy dopiero zaczynają?

Marcus: - Róbcie to z miłości. My nigdy nie zakładaliśmy, że zajdziemy tak daleko. Po prostu robiliśmy swoje, dzień po dniu. Jeśli kochasz to, co robisz, i konsekwentnie nad tym pracujesz, wszystko może się ułożyć. 

Źródło: Radio ZET