Miał polskie korzenie, nagrał wielki hit. Pod koniec życia nie było go stać na leki
W latach 60. Zasłynął dzięki przebojowi “Misirlou”, a drugie życie jego piosence dał Quentin Tarantino. Jego popularność nie przełożyła się jednak na wielkie pieniądze. Dick Dale pod koniec życia poważnie chorował i nie miał za co kupić leków.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dick Dale był autorem przeboju "Misirlou" i wielką gwiazdą lat 60.
- Quentin Tarantino dał piosence drugie życie w "Pulp Fiction"
- Koniec sławy i ogromne problemy finansowe. Dale przed śmiercią nie miał za co żyć.
Dick Dalej był królem surf rocka. Jego przebój poznały miliony
Urodzony jeszcze przed II wojną światową Dick Dale, a właściwie Richard Anthony Monsour, na świat przyszedł w Bostonie. Jego ojciec z pochodzenia był Libańczykiem, natomiast matka miała polsko-białoruskie korzenie i nazywała się Sophia Danksewicz.
Quiz: "Gdzie się podziały tamte prywatki". Pamiętasz, kto śpiewał te wielkie hity PRL?
Bliskowschodnie i wschodnioeuropejskie korzenie wpłynęły w późniejszych latach na twórczość Dale’a, który inspirując się muzyką z Libanu, stworzył nową technikę grania na gitarze elektrycznej i zachwycił słuchaczy oraz krytyków swoimi utworami. Nic więc dziwnego, że "król surf rocka" został w 2015 roku umieszczony w setce najlepszych gitarzystów wszech czasów i inspirował takich gigantów jak:
- The Beach Boys
- Jimi Hendrix
- Pete Townshend
- Brian May
- Eddie Van Halen.
Największą sławę w latach 60. Dale’owi przyniósł utwór “Misirlou”, chociaż w tym przypadku gitarzysta nie był jego oryginalnym twórcą. Piosenka pochodzi bowiem z Bliskiego Wschodu i związana jest z tamtejszą muzyką ludową. Przed Dale’em utwór wykonywał Jan August, który grał go na pianinie.
Jednak to właśnie dzięki rockmanowi i jego zespołowi Del-Tones numer stał się światowym fenomenem. W latach 60. Dick podbił Stany Zjednoczone za sprawą wspomnianej piosenki. Tak gitarzysta opowiadał o pierwszej reakcji publiki na singel w "The Ed Sullivan Show".
"Ludzie podnieśli się z miejsc, skandowali i tupali. Przypuszczam, że wtedy właśnie narodził się styl surferów"
Quentin Tarantino dał "Misirlou" nowe życie. To był znów hit
Dynamiczny rozwój surf rocka przerwała "brytyjska inwazja". Amerykańskie listy przebojów zaczęli podbijać Wyspiarze, czyli The Beatles, The Rolling Stones, The Who i inne kapele.
Sam Dale nie mógł podjąć rywalizacji z innymi zespołami, gdyż podupadł w tamtym czasie na zdrowiu. Zdiagnozowano u niego raka jelita grubego, przez co na kilka lat zawiesił karierę i wrócił dopiero w latach 80.
W latach 90. drugą młodość jego kompozycji dał Quentin Tarantino, który wykorzystał ją na początku filmu "Pulp Fiction". Charakterystyczny motyw gitarowy wpadał w ucho i świetnie dopełniał się ze sceną w restauracji. Reżyser wspomniany utwór opisywał następująco: "ta piosenka rzuca filmowi wyzwanie, któremu ten musi sprostać".
Smutny koniec Dicka Dale’a. Nie miał pieniędzy na życie
Niestety, Dick Dale nie zarobił takich pieniędzy na muzyce, które pozwoliłby mu dostatnio żyć, a coraz poważniejsze problemy zdrowotne drenowały jego kieszeń. Oprócz walki z nowotworem Dale chorował na cukrzycę oraz cierpiał na niewydolność nerek.
Nie mógł jednak przejść na emeryturę, gdyż nie było go stać na leki. Koncertował więc niemal do śmierci, ale i tak ledwo wiązał koniec z końcem. "Co miesiąc muszę płacić trzy tysiące dolarów za leki i specjalne akcesoria, które pozwalają mi żyć" - tłumaczył w 2016 roku. Dale zmarł trzy lata później w wieku 81 lat.
Źródło: Radio ZET/Wikipedia/Interia Muzyka/Rollingstone.com