Dziś ten hit PRL zna każdy Polak. Mało kto wie, że dekadę czekał na swój czas
Zbigniew Wodecki był jednym z najbardziej utalentowanych polskich artystów. Pozostawił po sobie ponadczasowe utwory, które wciąż zachwycają kolejne pokolenia Polaków. Do najpopularniejszych z nich należy piosenka „Lubię wracać tam, gdzie byłem”. Piosenka, choć jest piękna i ma wyjątkową historię, światło dzienne ujrzała dopiero 10 lat po stworzeniu.
- Zbigniew Wodecki to jeden z najwybitniejszych polskich muzyków.
- Artysta pozostawił po sobie mnóstwo ponadczasowych hitów.
- „Lubię wracać tam, gdzie byłem” to wieli hit, który niesie ze sobą ciekawą historię.
Zbigniew Wodecki to jeden z najwybitniejszych polskich artystów
Wielu artystów, którzy tworzyli w czasach PRL, pozostawili po sobie mnóstwo ponadczasowych hitów, które mimo upływu czasu od premiery cieszą się popularnością. Trudno zapomnieć o takich utworach jak m.in. „Lubię wracać tam, gdzie byłem”. Piosenka pochodzi z repertuaru Zbigniewa Wodeckiego i niesie ze sobą bardzo ciekawą historię. Z pewnością nie wszyscy wiedzą, ale zanim piosenka ujrzała światło dzienne, aż 10 lat czekała na swój moment w… szufladzie. Co skłoniło artystę do tego, aby podzielić się dziełem ze światem?
Quiz: Polskie hity lat 80. - pamiętasz choć 10/15? Quiz na umysł doskonały
Zbigniewa Wodeckiego nikomu przedstawiać nie trzeba. Był nie tylko piosenkarzem, ale także multiinstrumentalistą, kompozytorem czy aranżerem. Odszedł w 2017 roku, mając 67 lat. Swoją karierę rozpoczynał w latach 60., a talentem oczarował wielu Polaków. Pozostawił po sobie takie przeboje jak m.in. „Zacznij od Bacha”, „Z tobą chcę oglądać świat”, czy „Lubię wracać tam, gdzie byłem”. Ten ostatni hit niesie ze sobą bardzo ciekawą historię. Niewiele osób wie, że utwór, zanim stał się popularny, aż przez dekadę czekał na swój moment.
Słynny utwór Zbigniewa Wodeckiego czekał na swój moment aż 10 lat
Zbigniew Wodecki na początku lat 70. rozpoczął pracę nad utworami, które miały znaleźć się na jego debiutanckim albumie. Wśród piosenek, które wówczas stworzył, był wspomniany utwór „Lubię wracać tam, gdzie byłem”. Piosenka jednak nie znalazła się na krążku. Powstała w krakowskim mieszkaniu artysty – melodię do niej stworzył na starym fortepianie. Utwór dotyczył relacji piosenkarza z jego żoną Krystyną, którą poślubił w 1971 roku.
Ta piosenka jest częścią historii moich rodziców i ich legendarnej miłości od pierwszego wejrzenia, kiedy zobaczyli się w Piwnicy pod Baranami.
Na późniejszym etapie prac nad utworem, Wodecki poprosił Wojciecha Młynarskiego o pomoc. Ten napisał tekst, który idealnie odzwierciedlał jego emocje. Choć piosenka była gotowa i dopracowana do perfekcji, to sam Wodecki długo zwlekał z zaprezentowaniem go światu. Utwór światło dzienne ujrzał dopiero na początku lat 80., a popularność zyskał po Festiwalu w Opolu, gdzie została zaśpiewana aż dwa razy.
Troszkę się bałem, bo wydawało mi się, że to nie jest materiał na przebój, taki co to wszyscy do taktu klaszczą albo kiwają się w rzędach.
Piosenka stała się prawdziwym hitem, szybko zdobyła uznanie wśród Polaków i zdobyła liczne nagrody i nominacje.
Źródło: Radio ZET/Kultura.gazeta.pl/Angora/Cykl „Piosenki na wagę złota”