Był nazywany „polskim Lennonem”. W USA dorabiał jako taksówkarz

3 min. czytania
10.03.2025 12:31
Obserwuj nas na Google

Krzysztof Klenczon był jednym z najbardziej znanych i cenionych polskich muzyków przełomu lat 60. i 70. W pamięci słuchaczy zapisał się jako wszechstronnie uzdolniony artysta – wokalista, gitarzysta, kompozytor, a przede wszystkim współzałożyciel Czerwonych Gitar i autor ponadczasowych przebojów. Gdyby nie jego przedwczesna, tragiczna śmierć, do tych osiągnięć można by pewnie dopisać wiele innych sukcesów. Muzyk zmarł wskutek obrażeń, jakich doznał podczas wypadku samochodowego w 1981 roku. Miał zaledwie 39 lat.

Krzysztof Klenczon
fot. Beata Zawrzel/REPORTER/KRZYSZTOF ORESMUS/East News
  • Krzysztof Klenczon był polskim wokalistą, gitarzystą i kompozytorem.
  • Przez lata współtworzył słynny zespół Czerwone Gitary, z którym wydał wiele przebojów.
  • W latach 70. wyemigrował do USA, gdzie kontynuował karierę.
  • Zmarł 7 kwietnia 1981 roku, czterdzieści dni po tragicznym wypadku samochodowym.

Urodzony w 1942 roku Klenczon od dziecka przejawiał zainteresowanie światem artystycznym. Jedna z anegdot mówi, że chcąc zaoszczędzić na swoją pierwszą gitarę odżywiał się samym… cukrem. Był wszechstronnie uzdolniony – nie tylko grał na wspomnianym instrumencie, ale i śpiewał. W międzyczasie zaś zdobywał wykształcenie w innych dziedzinach - kształcił się w Gdańsku-Oliwie na Studium Wychowania Fizycznego/ Studium Nauczycielskim. Kiedy jednak pojawiła się szansa, by w pełni poświęcić się muzyce, bez wahania ją wykorzystał.

Quiz: Muzyka w czasach PRL. Rozpoznasz artystę po fragmencie utworu?

1/15 Kto wykonywał tę piosenkę: "Dzień - wspomnienie lata. Dzień - słoneczne ćmy. Nagle w tłumie w samym środku miasta Ty, po prostu ty"?

Krzysztof Klenczon i Czerwone Gitary

Wielka kariera Krzysztofa Klenczona rozpoczęła się w 1962 roku, od występu na Ogólnopolskim Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie. Młody muzyk, samouk, wypadł tak doskonale, że krótko po swoim występie otrzymał zaproszenie do współpracy od zespołu Niebiesko-Czarni. Do grupy dołączył jako gitarzysta i przez kilka miesięcy koncertował z nią nie tylko w Polsce, ale i w Paryżu. Choć słynny band odnosił wielkie sukcesy, Klenczon w 1964 roku postanowił opuścić skład. Chciał tworzyć własną muzykę i wyjść z cienia wielkich artystów z Niebiesko-Czarnych – Czesława Niemena i Wojciecha Kordy.

Okazja przydarzyła się już w lutym 1964 roku. Muzyk dołączył do zespołu Pięciolinie, który przekształcił się później w Czerwone Gitary i wreszcie mógł podzielić się pełnią swojego talentu. To on, obok Seweryna Krajewskiego, był głównym kompozytorem zespołu. Stworzył takie hity, jak: „Biały krzyż”, „Jesień idzie przez park”, „Historia jednej znajomości”, „Nikt na świecie nie wie”, „Wróćmy na jeziora”, „Gdy kiedyś znów zawołam cię”, „Kwiaty we włosach”, czy „Powiedz stary gdzieś ty był”. Dzięki tym przebojom Klenczon wspiął się na wyżyny popularności i zyskał rzesze fanów, którzy z miejsca okrzyknęli go „polskim Lennonem”.

 

Jego przygoda z zespołem Czerwone Gitary trwała do 1970 roku. Klenczon, ze względu na konflikt z Krajewskim i chęć tworzenia nieco innego repertuaru, odszedł z grupy i założył nowy zespół – Trzy Korony. Band, inspirowany brzmieniami Black Sabbath, Led Zeppelin i Deep Purple, wydał kilka przebojów, w tym słynne „10 w skali Beauforta”. Nie zdołał jednak powtórzyć sukcesu Czerwonych gitar, co sprowokowało muzyka do wyjazdu z Polski.

Oglądaj

Nieudana kariera za oceanem

Krzysztof Klenczon na początku lat 70., wraz z żoną i córkami, wyprowadził się do Stanów Zjednoczonych. Tam komponował, nagrywał i występował w małych klubach polonijnych. Jego jedyny wydany za oceanem album „The Show Never Ends” przeszedł jednak właściwie bez echa, co zmusiło go do podjęcia dorywczych prac. Słynny polski muzyk dorabiał m.in. jako taksówkarz i dozorca domu. Mówi się, że pod koniec lat 70., rozczarowany niepowodzeniami w Stanach, rozważał powrót do Czerwonych gitar i wznowienie kariery w Polsce.

Jego plany niespodziewanie przerwał jednak tragiczny wypadek samochodowy. Do zdarzenia doszło 26 lutego 1981 roku, podczas drogi powrotnej z koncertu charytatywnego w klubie Milford w Avondale (Chicago). Artysta, który podróżował wówczas z żoną, został ciężko ranny. Mimo kilku operacji ratujących życie, zmarł po 40 dniach (7 kwietnia 1981) w Szpitalu św. Józefa (Saint Joseph Hospital) w Chicago. Bezpośrednią przyczyną zgonu było zapalenie płuc. Urna z jego prochami, kilka tygodni później, została przetransportowana do Polski i złożona na cmentarzu komunalnym przy ulicy Mazurskiej w Szczytnie.

Źródło: Radio ZET/Wikipedia/dzieje.pl