Amerykański epizod „Krystofa” Krawczyka. Wydał w USA zapomniany rockowy album
Krzysztof Krawczyk w pewnym momencie swojego życia wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Nagrał tam nawet pewien album z muzyką rockową pod pseudonimem „Krystof”.
Krzysztofa Krawczyka z pewnością nie trzeba długo przedstawiać. Nieodżałowany piosenkarz do dziś pozostaje ikoną polskiej sceny muzycznej, a jego fani cały czas wspominają jego twórczość. Kiedy w latach 80. Krawczyk wyjechał do Ameryki, nawiązał współpracę z wytwórnią płytową i nagrał album „From a Different Place”. Co ciekawe, na krążku widnieje jego pseudonim „Krystof”.
Zapomniany album Krzysztofa Krawczyka
W 1979 roku Krzysztof Krawczyk postanowił wyemigrować do Stanów Zjednoczonych. Stało się to po tym, jak padł ofiarą cenzury PRL, a Telewizja Polska i Polskie Radio przestały grać jego piosenki. Choć w 1980 Krawczyk wrócił na kilka tygodni do ojczyzny, aby dokończyć nagrania piosenek do filmu dokumentalnego o warszawskim Ursynowie. Wtedy też podpisał kontrakt z firmą fonograficzną Fuji Productions, po czym znów wyjechał do USA.
Piosenkarz zaczął występować w różnych klubach dla amerykańskiej Polonii, m.in. w Chicago i Indianapolis. Dzięki tym występom doskonalił swoje ruchy na scenie. W 1982 roku podpisał kontrakt z wytwórnią płytową TRC Records i nagrał rockowy album „From a Different Place”. Przybrał tam także pseudonim „Krystof”. Na krążku znalazły się utwory takie jak „Solidarity”, „Blind Endless Love”, „Fourteen Milion Angels” i „I’m Gonna Make It Home”.
Krzysztof Krawczyk musiał dorabiać jako majster w USA
Krzysztof Krawczyk nagrał również inne piosenki z myślą o Polsce. W 1982 roku z okazji Mundialu stworzył utwór „Piłka w grze”. Oprócz tego nagrał następujące pozycje: „Pośpieszny pociąg ósma dwie”, „Maj i ty” oraz „Powiedz kilka słów”. Wszystkie te utwory Krawczyk nagrał w USA, a później były one wysyłane do Polski. Dzięki pomocy Andrzeja Kosmali piosenki były promowane w stacjach radiowych.
Legendarny piosenkarz nie miał łatwego życia w USA. Jego „amerykański sen” brutalnie zderzył się z rzeczywistością, kiedy zaczął grać coraz mniej koncertów. Musiał dorabiać w różnych zawodach – był majstrem, taksówkarzem i barmanem. Potem jednak los się znów uśmiechnął do Krawczyka i gdy piosenkarz wrócił do Las Vegas, grał nawet kilka koncertów dziennie. Później już w Chicago występował dla Polonii i był kierownikiem muzycznego polonijnego klubu nocnego „Cisza Leśna”. Ostatecznie w 1985 roku Krzysztof Krawczyk wrócił do ojczyzny.
Źródło: Radio ZET/Wikipedia