Niezwykła adaptacja „Hamleta” w Katowicach. „Piyrsze literackie tumaczynie”
Ten spektakl każdy Ślązak powinien obejrzeć chociaż raz w życiu. Na deski Teatru Śląskiego trafiła niezwykła adaptacja arcydzieła Williama Szekspira. Aktorzy używają w niej języka, który formalnie nie istnieje.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie znaczenie ma przekład Hamleta na język śląski dla lokalnej kultury.
- Dlaczego przekład Hamleta na śląski był trudnym wyzwaniem.
- Co aktorzy czują, grając w sztuce Hamleta po śląsku.
- Które postacie odgrywają kluczowe role w śląskiej adaptacji Hamleta.
W jakim języku powstała nowa wersja "Hamleta"?
"Nie bądź skorym myśli wprowadzać w słowa, a zamiarów w czyny” - przestrzegał Szekspir całe wieki temu. Twórcy Teatru Śląskiego postanowili jednak pójść dokładnie odwrotną drogą. Myśli przełożyli na słowa - i to słowa śląskie - a zamiary przekuli w sceniczne działanie. Tak powstała "Tragedyjo Hamleta, ksiyncia Dynymarku”, czyli pierwszy literacki przekład jednego z najważniejszych dramatów świata na język śląski.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o lektury szkolne. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Zdałbyś maturę z polskiego. Powtórka z „Makbeta” Williama Szekspira
Na Dużej Scenie, zwanej tu przewrotnie Srogą Biną, widzowie usłyszą historię doskonale znaną, ale opowiedzianą na nowo. Hamlet przemówi godką, Ofelia będzie tropiona, a Poloniusz - jak przystało na klasyczną tragedię - znów odegra swoją rolę w ciągu zdarzeń prowadzących do nieuchronnego finału. Szekspirowska opowieść o władzy, zdradzie, szaleństwie i miłości zyska tym samym nowy wymiar, nie tracąc przy tym nic ze swojej uniwersalności.
Co o "Tragedyjo Hamleta, ksiyncia Dynymarku" mówią aktorzy?
Dla aktorów udział w tym projekcie ma również wymiar osobisty. "To jest mój pierwszy język. Bardziej organiczny. Darek Chojnacki kiedyś powiedział, że jak dostaje tekst po polsku, to musi się najpierw zastanowić, a potem mówić. Że to nie jest takie prosto z serca. Dla mnie po śląsku jest naturalnie, jest super” - podkreśla Paweł Kempa, odtwórca roli Hamleta. Jego słowa pokazują, że śląszczyzna nie jest jedynie środkiem wyrazu, lecz także nośnikiem autentycznych emocji.
Podobne odczucia towarzyszyły pracy nad spektaklem Ewelinie Adamskiej-Porczyk, która wciela się w Ofelię. "Pamiętam, jak Robert nagrał mi przetłumaczony fragment i mówi ‘Ewelinka, zobacz sobie, jak to brzmi, jak się z tym czujesz’ i ja mu wtedy odpisałam: ‘Robercie, to brzmi przepięknie, niczego się nie bój’” - wspomina aktorka. Jej reakcja najlepiej oddaje, jak naturalnie i poetycko może brzmieć śląski w zetknięciu z klasyką.
Dlaczego przekład arcydzieła Szekspira na śląski stanowił ogromny problem?
Za przekład odpowiada Mirosław Syniawa, który podjął się zadania wyjątkowo wymagającego. Szekspir słynął z językowej kreatywności - wprowadził do angielszczyzny około 1700 nowych słów i operował imponującym zasobem leksykalnym. Tym razem tłumaczenie powstało bezpośrednio z języka angielskiego na śląski, co dodatkowo podniosło poziom trudności. "Czasami było z tym trudno, jako że na przykład takie proste słowo, jak ‘fine’ w języku Szekspira ma 9 znaczeń rzeczownikowych i 3 przymiotnikowe. On się tym językiem bawi i trzeba było znaleźć słowa, którymi też można się bawić” - tłumaczy Syniawa.
Dlaczego "Tragedyjo Hamleta, ksiyncia Dynymarku” jest szczególnie ważna dla Śląska?
Reżyser spektaklu Robert Talarczyk podkreśla jednak, że przedsięwzięcie nie ma charakteru manifestu ani prowokacji. "Żeby państwo wiedzieli: to nie jest nic przeciwko nikomu. Ani to nie jest wielka chwała, ani wielki wstyd. To jest nasz obowiązek. Po prostu my od lat pracujemy w tak zwanej śląskości i przyszedł czas na Hamleta. I to robimy” - zaznacza. W podobnym tonie dodaje: "Nie jest to ani powód do szczególnej dumy, ani tym bardziej do wstydu (…) To nie manifest ani krzyk rozpaczy: to obowiązek, który spełniamy wobec ziemi, na której wyrośliśmy”.
Spektakl powstaje w szczególnym momencie - w czasie, gdy wciąż toczą się dyskusje na temat uznania śląskiego za język regionalny. W tym kontekście teatralna realizacja klasyki nabiera dodatkowego znaczenia. Staje się nie tyle deklaracją, ile naturalnym krokiem w budowaniu współczesnej kultury śląskiej - kultury świadomej swoich korzeni i pozbawionej kompleksów.
"Tragedyjo Hamleta, ksiyncia Dynymarku” to zatem nie tylko adaptacja dramatu, lecz także spotkanie tradycji z nowoczesnością. To próba odpowiedzi na pytanie, co może wyniknąć ze zderzenia "starego Śląska” z nowym językiem opowieści. Jedno jest pewne – historia o władzy, zemście i moralnych dylematach ma szansę wybrzmieć dziś jeszcze mocniej.
Światowa prapremiera spektaklu odbyła się 15 maja. Na scenie zobaczymy między innymi Pawła Kempę jako Hamleta, Ewelinę Adamską-Porczyk w roli Ofelii, Marcina Gawła jako Klaudiusza oraz Barbarę Lubos-Rokitę jako Gertrudę. W obsadzie znaleźli się także Dariusz Chojnacki, Grażyna Bułka, Piotr Bułka i wielu innych aktorów, którzy wspólnie tworzą wielowymiarowy, sceniczny świat tej niezwykłej adaptacji. Czy śląski Hamlet stanie się nowym rozdziałem w historii teatru? Odpowiedź poznamy już wkrótce.
Źródło: Radio ZET/Teatr Śląski/TVP 3 Katowice