`

Legendarna polska aktorka „poddała się eutanazji”. „Odeszła tak, jak żyła”

2 min. czytania
04.11.2024 12:46
Obserwuj nas na Google

„Odeszła tak, jak żyła - na własnych warunkach" – te słowa zostały zapisane na nekrologu Barbary Nawratowicz-Stuart. Krakowska aktorka była kobietą, która przez życie szła odważnie. Odważnie też podeszła do tematu śmierci. Nawratowicz-Stuart „poddała się eutanazji”. Pogrzeb artystki odbył się w połowie października 2024 roku.

Barbara Nawratowicz-Stuart
fot. Archiwum rodziny Augustyńskich, Public Domain, commons.wikimedia.org, Screen Tadeusz Oratowski/YouTube

Kim była Barbara Nawratowicz-Stuart?

Barbara Nawratowicz-Stuart urodziła się 10 listopada 1932 roku w Poznaniu. Była wybitną artystką. Aktorka, współzałożycielka kultowej Piwnicy pod Baranami oraz dziennikarką Radia Wolna Europa. Była także współzałożycielką kabaretu „Remiza” w krakowskim klubie „Pod Jaszczurkami”. Występowała na deskach teatru m.in. w Teatrze Lalki i Aktora „Groteska” w Krakowie czy w Teatrze im. Stefana Żeromskiego w Kielcach i Radomiu.

Przez życie szła odważnie. Na własnych zasadach. Podobnie było z jej śmiercią. To ona wybrała czas. Aktorka poddała się eutanazji. Swoje ostatnie lata życie spędziła w Australii, zmarła w wieku 91 lat w Szwajcarii, gdzie według tamtejszego prawa dozwolone jest tzw. wspomagane samobójstwo.

 

Aktorka sama zadecydowała o własnej śmierci

Aktorka zdecydowała się na ten krok ze względu na pogarszający się stan zdrowia. Jak relacjonował w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, przyjaciel aktorki Bogdan Micek, Nawratowicz-Stuart miała tracić wzrok, co przekładało się na to, że nie była w stanie już rozpoznawać bliskich osób oraz odpowiadać na maile. W ostatnich chwilach życia towarzyszyła jej zaprzyjaźniona lekarka oraz ksiądz. Ci mieli ją jednak przekonywać, aby zrezygnowała z pomysłu. Artystka jednak pozostawała nieugięta.

Basia zadzwoniła do mnie w kwietniu. Zapytała, czy mocno siedzę w fotelu. Powiedziała, że wyśle mi swoje prochy i się roześmiała. Dla niej życie straciło sens. Już wtedy słabła, straciła wzrok. Dobijało ją, że nie widziała twarzy innych i nie mogła odpisywać na maile. Zawsze była osobą odważną. Przez ostatnie lata mieszkała w Australii, a tam eutanazja jest zakazana. - mówił podczas rozmowy z „Gazetą Wyborczą” Micek, który zorganizował pogrzeb artystki w Polsce.

Jak zaznaczył, Nawratowicz-Stuart wszystko zorganizowała i za wszystko zapłaciła. Wybrała nawet konkretną datę, która nie była przypadkowa.

Była nieugięta. Sama wszystko zorganizowała i opłaciła. Pamiętam, że kremacja kosztowała prawie 9 tys. dolarów. W tej ostatniej chwili była ze swoimi przyjaciółmi. Na ten dzień wybrała 10 maja, bo to dzień jej urodzin. Odeszła dokładnie tak, jak chciała. Miała do tego prawo  - wyjaśniał przyjaciel aktorki.

Artystka zmarła 10 maja 2024 roku, jednak pogrzeb w Polsce odbył się dopiero 15 października 2024 roku. Uroczystość miała miejsce w bazylice Mariackiej w Krakowie. Urna spoczęła na cmentarzu Rakowickim. Aby upamiętnić niezwykły charakter aktorki, na nekrologu pojawiło się wyjątkowe zdanie.

10 maja 2024 w Szwajcarii odeszła tak, jak żyła – na własnych warunkach - brzmiało jedno ze zdań na nekrologu.

Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza/Wikipedia/Kultura.onet.pl