Legendarna polska aktorka „poddała się eutanazji”. „Odeszła tak, jak żyła”
„Odeszła tak, jak żyła - na własnych warunkach" – te słowa zostały zapisane na nekrologu Barbary Nawratowicz-Stuart. Krakowska aktorka była kobietą, która przez życie szła odważnie. Odważnie też podeszła do tematu śmierci. Nawratowicz-Stuart „poddała się eutanazji”. Pogrzeb artystki odbył się w połowie października 2024 roku.
Kim była Barbara Nawratowicz-Stuart?
Barbara Nawratowicz-Stuart urodziła się 10 listopada 1932 roku w Poznaniu. Była wybitną artystką. Aktorka, współzałożycielka kultowej Piwnicy pod Baranami oraz dziennikarką Radia Wolna Europa. Była także współzałożycielką kabaretu „Remiza” w krakowskim klubie „Pod Jaszczurkami”. Występowała na deskach teatru m.in. w Teatrze Lalki i Aktora „Groteska” w Krakowie czy w Teatrze im. Stefana Żeromskiego w Kielcach i Radomiu.
Przez życie szła odważnie. Na własnych zasadach. Podobnie było z jej śmiercią. To ona wybrała czas. Aktorka poddała się eutanazji. Swoje ostatnie lata życie spędziła w Australii, zmarła w wieku 91 lat w Szwajcarii, gdzie według tamtejszego prawa dozwolone jest tzw. wspomagane samobójstwo.
Aktorka sama zadecydowała o własnej śmierci
Aktorka zdecydowała się na ten krok ze względu na pogarszający się stan zdrowia. Jak relacjonował w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, przyjaciel aktorki Bogdan Micek, Nawratowicz-Stuart miała tracić wzrok, co przekładało się na to, że nie była w stanie już rozpoznawać bliskich osób oraz odpowiadać na maile. W ostatnich chwilach życia towarzyszyła jej zaprzyjaźniona lekarka oraz ksiądz. Ci mieli ją jednak przekonywać, aby zrezygnowała z pomysłu. Artystka jednak pozostawała nieugięta.
Basia zadzwoniła do mnie w kwietniu. Zapytała, czy mocno siedzę w fotelu. Powiedziała, że wyśle mi swoje prochy i się roześmiała. Dla niej życie straciło sens. Już wtedy słabła, straciła wzrok. Dobijało ją, że nie widziała twarzy innych i nie mogła odpisywać na maile. Zawsze była osobą odważną. Przez ostatnie lata mieszkała w Australii, a tam eutanazja jest zakazana.
Jak zaznaczył, Nawratowicz-Stuart wszystko zorganizowała i za wszystko zapłaciła. Wybrała nawet konkretną datę, która nie była przypadkowa.
Była nieugięta. Sama wszystko zorganizowała i opłaciła. Pamiętam, że kremacja kosztowała prawie 9 tys. dolarów. W tej ostatniej chwili była ze swoimi przyjaciółmi. Na ten dzień wybrała 10 maja, bo to dzień jej urodzin. Odeszła dokładnie tak, jak chciała. Miała do tego prawo
Artystka zmarła 10 maja 2024 roku, jednak pogrzeb w Polsce odbył się dopiero 15 października 2024 roku. Uroczystość miała miejsce w bazylice Mariackiej w Krakowie. Urna spoczęła na cmentarzu Rakowickim. Aby upamiętnić niezwykły charakter aktorki, na nekrologu pojawiło się wyjątkowe zdanie.
10 maja 2024 w Szwajcarii odeszła tak, jak żyła – na własnych warunkach
Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza/Wikipedia/Kultura.onet.pl