Gwiazdor PRL nie stronił od romansów. Cały majątek zapisał konkubinie
Roman Wilhelmi słynął nie tylko z wybitnych ról filmowo-serialowych, ale także… zamiłowania do kobiet. Artysta, choć na ślubnym kobiercu stawał dwukrotnie, żadnej z partnerek nie pozostawał wierny. Plotkowano, że w relacjach jest bardzo czuły, jednak szybko się nudzi… „Podrywał młode dziewczęta i obiecywał im... małżeństwo, a potem w popłochu chował się przed nimi” – opowiadała jego druga żona Marika Kollar, z którą doczekał się jedynego syna, Rafała.
Bardzo kochał kobiety
Wilhelmi to artysta, którego nikomu nie trzeba przedstawiać. Niezapomniany Olgierd Jarosz z „Czterech pancernych…”, tytułowy Nikodem Dyzma z kultowego serialu Jana Rybkowskiego „Kariera Nikodema Dyzmy”, czy wreszcie Stanisław Anioł, gospodarz domu z serialu „Alternatywy 4” Stanisława Barei. Znakomitych ról w swoim dorobku miał jednak o wiele więcej. Dziś uznawany jest za jednego z najwybitniejszych aktorów w historii polskiego kina i artystę, który charyzmą i niesamowitym talentem zachwycał nawet w tych mniej udanych produkcjach.
Choć przez całą swoją karierę był niezwykle zapracowany (zagrał w ponad 170 serialach i filmach), prowadził bujne życie towarzyskie. Koledzy z branży dobrze wiedzieli, że był kobieciarzem i żadnej z pięknych pań, które stanęły na jego drodze, „nie przepuścił”. „Bardzo kochał kobiety. Na początku naszej znajomości też mnie trochę podrywał. Gdy zobaczył, że ze mną tak łatwo mu nie pójdzie, zaprzyjaźniliśmy się i zyskałam w nim bratnią duszę” - wspominała na kartach książki „Trojanowska” Izabela Trojanowska, która zagrała u boku Wilhelmiego w „Karierze Nikodema Dyzmy”.
Quiz: Musisz mieć wielką wiedzę, aby zdobyć w naszym quizie filmowym 100%
Nie wszystkie aktorki potrafiły się jednak oprzeć jego urokowi. Głośno było m.in. o romansie gwiazdora z młodziutką studentką krakowskiej PWST – Iwoną Bielską. Wilhelmi, by ją zdobyć, posunął się nawet do gróźb i szantażu. „Gdy rozpoczęłam studia, wydzwaniał do mnie do Krakowa i błagał o spotkanie. Szantażował mnie. Groził, że się zabije! Chciał skakać z balkonu... Wsiadałam więc do taksówki i jechałam z Krakowa do Warszawy. Bałam się, że naprawdę zrobi sobie krzywdę” - opowiadała „Wyborczej.pl”.
W końcu mu uległa, jednak po dwóch latach emocjonalnej huśtawki, zdecydowała, że ich związek nie ma przyszłości. Wilhelmi był bawidamkiem, romansował z nią, będąc mężem i ojcem. Uwielbiał imprezy, nocne eskapady i nie stronił od alkoholu. „Był entuzjastą życia. Wszystko robił ekstremalnie, zachłannie, bez samokontroli, ponad miarę i wbrew tak zwanemu zdrowemu rozsądkowi. Tak kochał i nienawidził, tak pracował, jadł, pił i palił, uprawiał sport, śmiał się i rozpaczał. Dziś myślę, że był wzruszający” – wyznała Bielska w książce „Roman Wilhelmi. Biografia”.
Choć aktorka była jedną z największych miłości Wilhelmiego, ją także zdradzał. Wiele mówiło się na temat jego zauroczenia inną gwiazdą kina i teatru – Grażyną Barszczewską. Podobno kiedy aktor po raz pierwszy ją zobaczył, zagwizdał i powiedział: „O! Niezła d**a z twarzy”. Z biegiem lat narodziło się między nimi uczucie. Aktorzy zostali parą, ale ich związek nie przetrwał próby czasu. Plotkowano, że Barszczewska zerwała z aktorem bo nie wydawał się jej dobrym kandydatem na... ojczyma dla jej syna.
Cały spadek zapisał swojej ostatniej miłości
I coś w tym musiało być, bo jak się okazało, z własnym synem też nie dogadywał się najlepiej. Tylko raz został ojcem. Razem ze swoją drugą żoną, węgierską tłumaczką Mariką Kollar, w 1970 roku powitał na świecie syna Rafała. Relacja pary, choć trwała kilka lat, zakończyła się ostatecznie bolesnym rozwodem. „Notorycznie miał jakieś miłostki. Nawet kiedy byliśmy małżeństwem, podrywał młode dziewczęta i obiecywał im... małżeństwo, a potem w popłochu chował się przed nimi” - wspominała po latach Marika Kollar.
Ostatecznie w 1981 roku, kilka lat po rozstaniu, kobieta zabrała syna i przeprowadziła się do Austrii. Aktor nigdy jej tego nie wybaczył, nigdy też nie zdołał zacieśnić więzi z synem. Rafał Wilhelmi w książce Małgorzaty Puczyłowskiej „Być dzieckiem legendy” wyznał, że ojciec cały majątek zapisał nie jemu, a swojej ostatniej partnerce – Liliannie Elżanowskiej-Kęszyckiej. To ona opiekowała się nim, kiedy zachorował, aż do jego śmierci w 1991 roku.
Źródło: Radio ZET/Pomponik/Super Express