`

Dobry początek, jeszcze lepszy finał. Mało kto dotrwa jednak do końca serialu

3 min. czytania
29.05.2025 11:05
Obserwuj nas na Google

Zbrodnia, śledztwo i wychodzące na wierzch rodzinne tajemnice – schemat dobrze znany i nieco już oklepany, ale wciąż dający ogromne pole do popisu. Jak z tym wyzwaniem poradzili sobie twórcy „Lepszej siostry”, nowości, która właśnie debiutuje na Prime Video?

"Lepsza siostra"
fot. Materiały prasowe/IMDB
  • „Lepsza siostra” to 8-odcinkowy serial Prime Video, który debiutuje na ekranach 29 maja.
  • Produkcja jest ekranizacją bestsellerowej powieści Alafair Burke.
  • W rolach głównych oglądamy Jessicę Biel i Elizabeth Banks.

„Lepsza siostra” to, zrealizowana przez Prime Video, adaptacja powieści Alafair Burke o tym samym tytule. Produkcja, jak zapowiadali twórcy, miała być połączeniem pełnego zwrotów akcji dreszczowca z kryminałem i dramatem rodzinnym. Niestety, co trzeba zaznaczyć już na wstępie, w żadnym z tych aspektów nie wypada wystarczająco wiarygodnie i przekonująco, a przebrnięcie przez 8, trwających ponad 50 minut odcinków, to ogromne wyzwanie, nawet dla prawdziwych fanów mieszanki tych gatunków… Co zatem poszło nie tak?

Quiz: Te seriale kiedyś oglądali wszyscy Polacy, ale dziś nikt nie pamięta. Ile rozpoznasz?

Kadr z serialu
1/13 Jak na nazwisko miała słynna serialowa rodzina ze zdjęcia?

Intrygujący początek i… długo nic

Historia zaczyna się tak jak tysiące innych opowieści – od zwłok, rodzinnej tragedii i mnóstwa pytań bez odpowiedzi. Oto bowiem Chloe Taylor (Jessica Biel), redaktorka poczytnego magazynu dla kobiet, odnajduje ciało swojego męża – wziętego prawnika Adama Macintosha. Mężczyzna został zamordowany w ich wspólnym domu, co jest ogromną tragedią zarówno dla niej, jak i ich dorastającego syna Ethana. Krewni zmarłego nie mają jednak zbyt wiele czasu na opłakiwanie bliskiego. Kiedy rozpoczyna się śledztwo, na celowniku detektywów najpierw znajduje się żona zamordowanego, a później… pociecha pary. Dochodzenie do prawdy wyciąga na światło dzienne wiele tajemnic tej z pozoru idealnej rodziny. Tylko najbliżsi znajomi Macintoshów wiedzieli, że Chloe nie jest biologiczną matką Ethana, a jego… ciotką. Kobieta poślubiła przed laty byłego męża swojej siostry Nicki i wychowała jej syna, gdy ta zmagała się z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków.

Sama Nicole (grana przez Elizabeth Banks) po latach nieobecności, na wieść o śmierci byłego męża, zjawia się w Nowym Jorku, nie tylko by wesprzeć siostrę i odnowić relacje z synem, ale przede wszystkim uchronić go przed więzieniem. Akcja zawiązuje się na dobre, gdy siostry – pomimo trwających latami animozji – łączą siły i walczą o sprawiedliwość dla ukochanej osoby.

 

Sama fabuła, ale i pierwszy odcinek serialu zwiastowały, że możemy mieć do czynienia z naprawdę solidną produkcją. Serial jest bowiem zrealizowany na wysokim poziomie – mroczny klimat, atmosfera tajemnicy, podbijająca nastrój muzyka i znakomita Jessica Biel w roli zagubionej żony i matki to elementy, które z pewnością mogą się podobać i prowokować do zagłębienia się w tę historię. Twórcy „Lepszej siostry” mieli jednak ogromne problemy z utrzymaniem dobrego tempa. Po intrygującym początku, akcja serialu mocno zwalnia. Główne bohaterki niemal zupełnie zapominają o stawce, o jaką grają, zajmując się własnymi problemami, skrupulatnie dobierając stylizacje na kolejne rozprawy sądowe, czy wreszcie romansując. Trudno w tym momencie wczuć się w ich dramat i z nimi empatyzować, zwłaszcza, że twórcy wrzucają w tej części kilka sekwencji komediowych, które wypadają blado i zupełnie nie licują z sytuacją, w jakiej znalazły się protagonistki.

Serial w środkowej fazie jest przeładowany nie tylko kolejnymi postaciami, które na dobrą sprawę, nie wnoszą nic do fabuły i mają jedynie mylić tropy, ale i nietrafionymi pomysłami. Irytować mogą przede wszystkim liczne retrospekcje z dzieciństwa sióstr, czy rozmowy Chloe z nieżyjącym mężem. Żaden z tych zabiegów nie posuwa akcji naprzód i nie pomaga w odkrywaniu traumatycznej przeszłości, pozostając jedynie nieudaną próbą uatrakcyjnienia kolejnych wątków. Twórcy, zamiast skupiać się na pobocznych relacjach (Chloe i jej mentorki Katherine, czy Nicole i jej nowego partnera), zdecydowanie więcej czasu powinni poświęcić samym głównym bohaterkom. Choć Biel i Banks stworzyły na ekranie wiarygodne kreacje, a chemia między aktorkami wręcz wylewa się z ekranów, ich skomplikowana relacja stanowi jedynie szkic pełnego obrazu.

Dobry finał to za mało

Dopiero dwa ostatnie odcinki produkcji dają widzom to, czego oczekuje się od udanych produkcji kryminalnych. Akcja nabiera tempa, skutecznie myląc tropy, buzując emocjami i trzymając w napięciu niemal do ostatniej chwili. Trudno nie odnieść wrażenia, że „Lepsza siostra” stanowiłaby o wiele bardziej satysfakcjonujący seans, gdyby zrealizowano ją w formie 2,5-godzinnego filmu, a nie trwającego blisko 8 godzin serialu. Jeśli jednak jesteście cierpliwi i zdołacie przymknąć oko na niedostatki środkowej części opowiadanej historii, powinniście dać szansę tej produkcji. Finał sporo wynagradza, podobnie jak przepiękne stylówki Chloe/Biel. Wiele scen z jej udziałem to prawdziwa uczta dla oka.

Oglądaj

Źródło: Radio ZET