Zobaczyłam perskiego kandydata do Oscara. Oto, dlaczego nie możesz przegapić tego w kinach
Czy warto pójść na “Nasienie świętej figi”? Polska premiera irańskiego kandydata do Oscara ma miejsce już w ten piątek. Zobaczyłam ten film wcześniej i powiem ci, czy warto na niego iść.
- “Nasienie świętej figi” to irański film w reżyserii Mohammada Rasoulofa, który był tegorocznym kandydatem do Oscara w kategorii “Najlepszy film międzynarodowy”.
- Produkcja opowiadająca o rodzinnym dramacie i moralnych rozterkach podbiła serca krytyków filmowych z całego świata.
- “Nasienie świętej figi” w polskich kinach od 7 marca.
- Recenzja filmu “Nasienie świętej figi” bez spojlerów.
To musisz wiedzieć przed seansem “Nasienia świętej figi”
Iran, rok 2022, wrzesień. 22-letnia Mahsa Amini zostaje zatrzymana przez policję ds. moralności religijnej za rzekome niezgodne z rządowymi standardami noszenie hidżabu. Niedługo potem Mahsa z aresztu zostaje przewieziona do szpitala, z którego nigdy nie wychodzi. Umiera w tajemniczych okolicznościach, ale policja jako oficjalną przyczynę śmierci podaje atak serca. 22-latka miała zasłabnąć na komisariacie, zostać przewieziona do szpitala w Teheranie, gdzie lekarzom nie udało się uratować jej życia.
Jednak naoczni świadkowie twierdzą, że młoda kobieta wcale nie zasłabła z powodu ataku serca. Miała być skatowana przez funkcjonariuszy. Rząd zaprzeczał temu scenariuszowi, ale wyciek danych medycznych Mahsy Amini wskazywał na to, że 22-latka miała krwotok mózgu lub udar z powodu obrażeń głowy odniesionych po aresztowaniu.
Nie, to nie jest fabuła filmu “Nasienie świętej figi”,to prawdziwa historia, która była tłem produkcji Mohammada Rasoulofa. Śmierć Mahsy Amini wywołała w 2022 roku masowe demonstracje przeciwko irańskiemu reżimowi i brutalności władzy. Znając te wydarzenia, możemy przejść do analizy “Nasienia świętej figi”.
O czym jest “Nasienie świętej figi”?
W Teheranie wybuchają protesty - oficjalne media podają, że 22-letnia Mahsa Amini miała atak serca, jednak obywatele Iranu nie muszą daleko szukać, by znaleźć dowody na to, że rządowe komunikaty są kłamstwem. Część wychodzi na ulice, część buntuje się przeciwko reżimowi w domowym zaciszu, a część jest przekonana, że Mahsa naprawdę miała atak, policja jej nie skrzywdziła a ci, którzy wychodzą na ulice, mają nie po kolei w głowie.
Iman i Najmeh, rodzice Rezvan i Sany, zdecydowanie należą do tej ostatniej grupy. Ba, Iman po 20 latach pracy otrzymuje wymarzony awans - zostaje sędzią. Szybko jednak dowiaduje się, że dlaczego jego poprzednik zrezygnował z posady i na czym właściwie ona polega. Bo na pewno nie na sprawiedliwych wyrokach.
Iman musi podpisywać kolejne wyroki skazujące na karę śmierci. W związku z trwającymi protestami i licznymi aresztowaniami świeżo upieczony sędzia skazuje dziesiątki osób na śmierć. Czuje się z tym źle, jednak wie, że nowa posada jest w stanie zapewnić jego rodzinie znacznie lepszy byt. Wymarzony dostatek wiąże się z moralnymi rozterkami i ogromnym niebezpieczeństwem. Obywatele niezgadzający się z reżimem, a tych w Iranie nie brakuje, nie potrafią wybaczyć osobom takim jak Iman. Mogą próbować wymierzyć sprawiedliwość. Rodzinie nie uda się uciec przed brutalną rzeczywistością.
“Nasienie świętej figi” czy warto obejrzeć ten film?
Film Mohammada Rasoulofa to dramat o tyle wstrząsający, że opiera się na wydarzeniach, które naprawdę miały miejsce i opowiada historię, która naprawdę mogła się wydarzyć. Sceny filmu przeplatane są prawdziwymi nagraniami z protestów w Iranie z 2022 roku, a Mahsa Amini naprawdę nie żyje. To prawdziwe kino zaangażowane.
Ale to nie tylko film polityczny, ale też artystyczny. Większość kadrów jest nagrana w półzbliżeniu, co pozwala nam przyjrzeć się emocjom budującym się na twarzach bohaterów. A te z każdą minutą coraz bardziej buzują, nawet w pozornie spokojnych scenach. Nie sposób też nie zauważyć, że Rasoulof zdecydował się na dość ciemną kolorystykę obrazu, co sprzyja budowaniu niepokoju. Ten film ma po prostu swój klimat, który przyciąga oko w stronę ekranu.
Nie mogę nie wspomnieć o Najmeh, która również przyciągała moją uwagę przez cały czas trwania filmu. To kobieta konserwatywna, oddana mężowi, dzieciom i zasadom islamu. Stara się wierzyć w rządowy przekaz nadawany w telewizji, nawet gdy staje oko w oko z brutalną rzeczywistością, a niebezpieczeństwo wokół zaczyna narastać. Mimo tego, że żyje w zgodzie z patriarchatem i to jest system, w który wierzy, to tak naprawdę ona jest tą głową rodziny. Dba o męża i jego samopoczucie, dba o dzieci i gasi pożary, o których jej mąż nawet nie ma pojęcia. Najmeh nie chce dodawać mu stresu. Zaciska zęby i robi swoje.
Odnoszę wrażenie, że każdy członek rodziny, o której opowiada “Nasienie świętej figi”, jest w pewien sposób archetypiczny, a przedstawiona na ekranie historia to gra emocji i moralności na miarę greckiego mitu. Iman i Najmeh próbują przekonać samych siebie, że są w drodze na Olimp, podczas gdy w rzeczywistości spotykają Flegetona u brzegu Styksu.
“Nasienie świętej figi” to produkcja dość długa (2 godziny i 48 minut), która, przyznaję bez bicia, momentami mnie przynudzała, ale mimo wszystko uważam, że jest warta uwagi. To nie tylko dobry film, w którym główne skrzypce gra moralność bawiąca się emocjami, ale również obraz trudnej sytuacji politycznej Iranu, obraz tamtejszej kultury i postrzegania świata, dla których tłem jest prawdziwa, dramatyczna historia 22-letniej Mahsy Amini, która wywołała rewolucję. Daję mocne 7/10.
Źródło: RadioZET