Zapomniany polski klasyk z lat 60. Film piękny, ale jego historia denerwuje

2 min. czytania
16.12.2025 14:38
Obserwuj nas na Google

Ten film jest dobry i warto go obejrzeć, ale nie wygląda tak, jak wymarzyli to sobie jego twórcy. Okej, życie często weryfikuje marzenia, a szczególnie robi to branża filmowa, ale to nie była weryfikacja losu, a ludzka, właściwie to komunistyczna, decyzja o zmianie wydźwięku dzieła. Dziś znając kulisy filmu, fanów kina może wziąć złość, bo gdyby ta produkcja mogła tylko wyglądać tak, jak wyglądała na początku…

Franciszek Pieczka i Zdzisław Maklakiewicz
fot. Kadr z filmu “Słońce wschodzi raz na dzień”

Z tego artykułu dowiesz się:

  • “Słońce wschodzi raz na dzień” - o czym jest film?
  • Kto za nim stoi i kto w nim występuje?
  • Jak miał naprawdę wyglądać?

O czym jest “Słońce wschodzi raz na dzień”?

Historii jak ta jest w polskim kinie cała masa, a są i nawet te bardziej “drastyczne”. Mowa oczywiście o cenzurze, która obowiązywała w PRL-u i która sukcesywnie wiązała twórcom ręce i usta. Mowa oczywiście nie tylko o twórcach filmowych, bo macki cenzorów sięgały również do prasy, literatury i innych dziedzin sztuki, jednak w tym tekście skupię się na kinematografii. A właściwe na jednym filmie - “Słońce wschodzi raz na dzień”.

Najważniejsze polskie filmy. Jak dobrze je znasz? Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem.

Quiz: Oto prawdziwe perły polskiej kinematografii. Połączysz tytuł filmu z reżyserem?

Screen Filmpolski.pl
1/15 "Miś"

“Słońce wschodzi raz na dzień” to produkcja w reżyserii Henryka Kluby, nakręcona na podstawie scenariusza Wiesława Dymnego. Występują w niej między innymi Franciszek Pieczka, Marian Kociniak, Zdzisław Maklakiewicz, Mieczysław Gajda czy Zbigniew Lesień. Akcja filmu toczy się w beskidzkiej wsi po II wojnie światowej. Utrzymany jest w klimacie ludowym i ma charakter ballady składającej się z trzech planów.

Poetycka produkcja z folklorem w tle opowiada o formowaniu się świadomości społecznej, o dążeniu do niezależności i przede wszystkim o konflikcie jednostek z władzą PRL. I jak się nietrudno domyśleć, cenzorom zamysł Kluby i Dymnego na “Słońce wschodzi raz na dzień” nieszczególnie się spodobał.

Cenzura w filmie w okresie PRL

Film powstał w 1967 roku, ale premierę miał w 1972. Został więc tak zwanym “półkownikiem”, czyli produkcją odłożoną w czeluści półek z powodu niezadowolenia cenzury. “Słońce wschodzi raz na dzień” i tak miało szczęście, bo pięcioletnia przerwa nie była aż tak długa (przypomnijmy, że rekordzista “siedział” 37 lat). Ba, niektóre produkcje później w ogóle nie zostały znalezione, także ta historia nie skończyła się najgorzej.

 

Jednak wydźwięk filmu jest inny niż ten, który początkowo zakładali twórcy. Reżyser i scenarzysta stanęli po stronie racji głównego bohatera, Haratyka (w tej roli Franciszek Pieczka). Choć jego losy nie potoczyły się najlepiej, twórcy chcieli pokazać, że walczył o to, co należy i był w stanie ponieść tego konsekwencje. Cenzorzy zmienili scenariusz i zacytowali, że Haratyk w filmie ugnie się komunistycznym wartościom.

Film z takim zakończeniem i taką “nauką” został świetnie przyjęty przez krytyków. Mimo tego, że dzieło nie wygląda tak, jak zakładali to jego twórcy i tak jest warte obejrzenia. Jest bardzo dobre pod względem technicznym i narracyjnym, nie wspominając już o świetnej obsadzie. Jeśli macie chwilę i okazję - warto spędzić chwilę z młodym Pieczką na tle beskidzkiej natury.

Źródło: Radio ZET/Film Polski/Wikipedia