Polacy pokochali go w tej produkcji. Mało kto wie, że ktoś inny miał grać tę postać
Trudno byłoby sobie wyobrazić "Powrót do przyszłości" bez Michaela J. Foxa. Niewiele osób wie jednak, że początkowo to nie aktor miał wystąpić w hollywoodzkim hicie. W najnowszym wywiadzie artysta opowiedział o tamtych chwilach.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak początki swojej kariery w branży rozrywkowej wspomina Michael J. Fox.
- Jakie uczucia towarzyszyły aktorowi, gdy dostał rolę w "Powrocie do przyszłości".
- W jaki sposób artysta czuł się, gdy znalazł się w centrum zamieszania związanego z filmem.
Jak rozpoczęła się kariera aktorska Michaela J. Foxa?
Polacy doskonale znają tego kanadyjskiego aktora, który pod koniec ubiegłego wieku podbijał Hollywood aż do usłyszenia druzgocącej diagnozy choroby Parkinsona w 2000 roku. Michael J. Fox, pochodzący z Kanady, postanowił przenieść się do Los Angeles, by rozwijać karierę aktorską. Przełomem okazała się dla niego rola Alexa P. Keatona w serialu "Rodzinne więzy”, do którego dołączył w wieku zaledwie 21 lat. Popularność produkcji otworzyła mu drzwi do wielkiego kina. Wkrótce otrzymał propozycję zagrania Marty’ego McFly’a w kultowym "Powrocie do przyszłości” z 1985 roku. W tym samym czasie wystąpił również w młodzieżowym hicie "Nastoletni wilkołak”, a jego kariera nabrała zawrotnego tempa.
Rozwiąż quiz, w którym pytamy o amerykańskie produkcje. Jesteś mistrzem, jeśli zgarniesz 100 proc. punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem...
Quiz: Kochasz kino? Ten quiz z amerykańskich filmów to będzie dla ciebie pestka
Choć dziś uchodzi za jedną z ikon kina lat 80., Michael J. Fox przyznaje, że początki w branży rozrywkowej były dla niego wyjątkowo trudne. W rozmowie z Entertainment Weekly, udzielonej z okazji 40. rocznicy "Powrotu do przyszłości” oraz premiery autobiografii "Future Boy”, wspominał swoje pierwsze doświadczenia w Hollywood.
Kto początkowo miał wcielić się w postać Marty’ego McFly’a?
Niewiele osób wie, że początkowo to nie Michael J. Fox miał zagrać Marty’ego. W rolę wcielono Erica Stoltza, z którym nawet nakręcono część scen. Jednak twórcy uznali, że potrzebują więcej lekkości i humoru - dlatego zdecydowano się na zmianę obsady. Fox przyznał, że nagła zamiana ról była dla niego ogromnym zaskoczeniem. - Nie miałem pojęcia, co ktokolwiek o tym myśli. Byłem aktorem, przyzwyczajonym do traktowania jak g****, do tego, że mówią mi, że jestem za niski, że się nie nadaję. Po prostu przez to przechodzimy - wspominał.
Aktor dodał, mimo trudnych początków, podszedł do roli w "Powrocie do przyszłości" z pełnym zaangażowaniem: - Wchodzisz w sytuację, w której wszystko stawiasz na jedną kartę i po prostu grasz tym, co masz. Byłem wtedy pięć lat w zawodzie, trochę sukcesu przyniosły mi "Rodzinne więzy”, ale wcześniej miałem dwa lata dosłownie "grzebania po śmietnikach” i upokarzających warunków. Byłem gotowy na swój przełom - powiedział Michael J. Fox.
W autobiografii aktor wrócił też do swoich pierwszych ról i wspominał m.in. plan "Nastoletniego wilkołaka”. Opisał sytuację, która pokazuje, jak mało poważnie traktowano młodych aktorów: "Pewnego dnia na planie tego filmu rekwizytor kazał mi zrobić kilka zdjęć z tabliczką czekolady, żeby można było pokazać cukiernikowi, który dostarczył słodycze, że faktycznie użyliśmy ich produktu w filmie. Obładowany jakimiś włosami jaka, powiedziałem mu, że czuję się jak dzi***, robiąc to. Rekwizytor odparł: ‘Cóż, jesteś dzi***’” – napisał.
Dziś Michael J. Fox wspomina tamte doświadczenia z dystansem, podkreślając, że właśnie one nauczyły go pokory i determinacji, które towarzyszyły mu przez całą karierę.
Michael J. Fox opowiada, jak z dnia na dzień stał się gwiazdą dzięki hicie 'Powrót do przyszłości', choć na planie 'Nastoletniego wilkołaka' traktowano go niepoważnie i musiał walczyć o swoje miejsce w branży.
Źródło: Radio ZET/Film WP