Zagrał w hicie PRL, mając 11 lat. Polacy nie wiedzą, czyim jest synem
Juliusz Wyrzykowski miał tylko 11 lat, gdy stał się największą dziecięcą gwiazdą filmową. W czasach PRL-u niemal każde dziecko oglądało „Króla Maciusia I”, a wszyscy wierzyli, że przed młodym aktorem rysuje się świetlana przyszłość. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Mało kto wie, że jego rodzice to też aktorzy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Kim jest Juliusz Wyrzykowski.
- Jak potoczyła się jego kariera.
- Jak nazywają się jego rodzice.
Był dziecięcą gwiazdą filmową. Karierę zapisali mu rodzice
Juliusz Wyrzykowski przyszedł na świat 6 czerwca 1946 roku w Warszawie jako syn dwojga aktorów – Mariana Wyrzykowskiego i Elżbiety Barszczewskiej. Swoją przygodę z aktorstwem rozpoczął w 1957 roku, wcielając się w główną postać w filmie „Król Maciuś I”, mając zaledwie 11 lat. W 1971 roku ukończył studia na Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie, a całe swoje życie zawodowe związał z Teatrem Polskim.
Rozwiąż filmowy quiz. Tylko mistrz zdobędzie komplet punktów! Dalszą część artykułu znajdziesz pod quizem…
Quiz: Poznasz kultowy serial PRL po tylko jednym kadrze? Celem 15/15 [Quiz]
Po młodzieńczym debiucie w produkcji „Król Maciuś I”, który okazał się jego największym sukcesem, następna rola pojawiła się dopiero po ukończeniu warszawskiej Szkoły Teatralnej. W ciągu kariery nie występował zbyt często – zagrał w kilku filmach i serialach, pojawiał się też sporadycznie w Teatrze Telewizji. Choć rodzice widzieli w nim przyszłą gwiazdę wielkiego formatu, taki sukces nigdy nie nadszedł. Nawet imię dostał na cześć Słowackiego, a dodatkowo mama i tata owijali go w kotarę teatralną, kiedy miał zaledwie kilka tygodni. To miała być dobra wróżba.
Rodzice Juliusza Wyrzykowskiego to sławni aktorzy
Elżbieta Barszczewska była niekwestionowaną gwiazdą kina, która przyciągała do siebie mężczyzn. W pewnym momencie Maria Dąbrowska usłyszała od niej, że zakochała się w dwóch aktorach i nie potrafi podjąć decyzji. Miała dylemat, którego z nich wybrać. Ostatecznie jej wybór padł na starszego Mariana Wyrzykowskiego, który wówczas był żonaty. Powstanie warszawskie rozdzieliło ich na dłuższy czas – oboje trafili do obozów przejściowych, z których udało im się uciec, choć osobno. Po zakończeniu wojny odnaleźli się na nowo. Barszczewska wróciła do Warszawy z Łodzi, a Wyrzykowski rozwiódł się z dotychczasową żoną, by być z ukochaną, z którą od dawna łączyło go uczucie. Niedługo później na świat przyszedł ich syn.
Elżbieta Barszczewska i Marian Wyrzykowski traktowali swój zawód z najwyższym szacunkiem i pełnym zaangażowaniem. Nie akceptowali kompromisów i sami nigdy ich nie podejmowali. Bez wahania potrafili zatrzymać kariery młodych adeptów Szkoły Teatralnej, jeśli dostrzegli brak pełnego poświęcenia. Barszczewska miała być wymagającym recenzentem aktorskich dokonań własnego syna, co z pewnością nie było dla niego łatwe. Mimo to Juliusz Wyrzykowski wspominał ją jako wielką artystkę.
- Kiedy mama wchodzi na scenę, to jest tak, jakby się w niej zapalała jakaś lampka. Ona pali się przez cały czas spektaklu i zmienia ją tak właściwie prawie że nie do poznania! Teatr bowiem traktowała jak inny, ważniejszy świat - mówił na antenie Polskiego Radia.
Źródło: Radio ZET/Wikipedia/gazeta.pl