Za granicą ukrył polskie nazwisko. Nie chciał być "moralnie dwuznaczny"
Piotr Siwkiewicz w latach 80. był jedną z największych gwiazd polskiego kina. Odkryty przez Radosława Piwowarskiego, zagrał w wielu kultowych produkcjach reżysera, zbierając znakomite recenzje. Te komplementy, ale też chęć poznania świata i spróbowania swoich sił w zagranicznej branży, sprawiły, że artysta zdecydował się wyjechać do Paryża. Tam, by ułatwić sobie start, zaczął nawet występować pod pseudonimem, jednak nigdy nie udało mu się osiągnąć sukcesu… Co słychać u aktora dziś?
- Piotr Siwkiewicz to polski aktor teatralny, filmowy i telewizyjny.
- Artysta zaczynał karierę od jednej z głównych ról w filmie Radosława Piwowarskiego -„Yesterday”.
- W latach 90. wyemigrował do Francji, gdzie próbował swoich sił w tamtejszej branży.
- Na obczyźnie nie zdołał osiągnąć sukcesu.
Zasłynął dzięki filmom Radosława Piwowarskiego
Piotr Siwkiewicz urodził się 4 kwietnia 1962 roku w Warszawie, ale dorastał w Siedlcach, gdzie występował m.in. w zespole harcerskim „Chodowiacy”, którym kierowała jego matka Alicja. Po maturze zdecydował się zdawać na Wydział Aktorski PWST w Warszawie. Studia ukończył w połowie lat 80., choć nie bez problemów. Początkujący aktor został wydalony z uczelni, kiedy okazało się, że przyjął propozycję zagrania głównej roli w debiucie reżyserskim Radosława Piwowarskiego – „Yesterday”.
„Byłem studentem III roku szkoły teatralnej. Wtedy podczas studiów nie można było grać w filmach. Pan Piwowarski, po zdjęciach próbnych, które traktowałem trochę jak wygłup, zadzwonił do mnie i zaproponował mi główną rolę. Musiałem podjąć decyzję, bo władze szkoły kazały mi wybrać: albo film, albo studia. Wybrałem film. Na szczęście do szkoły po jakimś czasie udało mi się wrócić” - wspominał Piotr Siwkiewicz.
Rozwiąż quiz. Jesteś mistrzem, jeśli zdobędziesz 100 proc. punktów! Dalsza część artykułu pod quizem...
Quiz: Z tych kultowych polskich filmów możemy być dumni. Znasz choć połowę? [Quiz]
W „Yesterday” zagrał jednego z uczniów prowincjonalnego technikum, zafascynowanego życiem i twórczością Beatlesów. Za swoją rolę otrzymał nagrodę na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w San Sebastián. Film okazał się też dla niego przepustką do dalszej kariery. W latach 1986-1987, jako stypendysta Conservatoire National Supérieur D’art Dramatique (CNSAD), przebywał w Paryżu, a tuż po powrocie do kraju wystąpił w kolejnym przeboju Piwowarskiego – „Pociąg do Hollywood”. Postać Piotrusia, niedoszłego studenta wydziału operatorskiego, który musiał zrezygnować z kariery, przyniosła mu prestiżową nagrodę im. Zbigniewa Cybulskiego.
Nie zdołał zrobić kariery za granicą
Potem aktora można było jeszcze zobaczyć w filmach „Marcowe migdały” (znów u Piwowarskiego), „Zabić na końcu” Wojciecha Wójcika i „Kanalii” Tomasza Wiszniewskiego. W latach 90. artysta niemal zupełnie zniknął z ekranów. Okazało się, że zauważony na francuskim przeglądzie dzieł słynnego polskiego reżysera, zdecydował się przyjąć propozycję jednej z paryskich agentek i na stałe przeprowadził się do stolicy Francji. Tam, jako Piotr Shivak, wystąpił w wielu produkcjach telewizyjnych, jednak nie zdołał osiągnąć sukcesu na miarę tego, który przyniosły mu filmy Piwowarskiego. „W show-biznesie sukces kojarzony jest, niestety, z moralną dwuznacznością, z czym ja nie zamierzam się identyfikować” – mówił w jednym z wywiadów.
Do Polski powrócił w 2001 roku, niemal zupełnie zapomniany przez rodzimą branżę. Artysta nie mógł już liczyć na duże role w filmach, więc skupił się przede wszystkim na pracy w teatrze i gościnnych występach w serialach. Oglądaliśmy go m.in. w takich hitach, jak:
- „M jak miłość”
- „Prawo Agaty”
- „Hotel 52”
- „Komisarz Alex”
- „Czas honoru”
- „Usta usta”
- „Ojciec Mateusz”.
Źródło: Radio ZET/Interia Film