Wystąpiła w ukochanym filmie Polaków. W nowym hicie TVP trudno ją rozpoznać

3 min. czytania
17.02.2025 12:56
Obserwuj nas na Google

Iwona Katarzyna Pawlak miała 23 lata, kiedy zagrała Justynę Orzelską w ekranizacji powieści Elizy Orzeszkowej – „Nad Niemnem”. Młoda aktorka z miejsca została wówczas okrzyknięta aktorskim objawieniem i nadzieją polskiego kina. Wielkiej kariery, przynajmniej w Polsce, nigdy nie udało jej się jednak zrobić. Jak potoczyły się jej losy?

Iwona Katarzyna Pawlak i Marta Lipińska
fot. "Nad Niemnem"
  • Iwona Katarzyna Pawlak podbiła serca widzów rolą Justyny Orzelskiej w „Nad Niemnem”.
  • Tuż po premierze produkcji wyemigrowała do Nowej Zelandii, gdzie kontynuowała karierę aktorską.
  • Po powrocie do Polski nie zdołała już odnieść sukcesu. Czym zajmuje się obecnie?

Kultowa produkcja uczyniła z niej gwiazdę

Na udział w castingu do „Nad Niemnem”, jak wspominała później, namówił ją mąż – Jacek Pawlak. Młodziutka studentka łódzkiej Szkoły Filmowej spróbowała swoich sił, choć wiedziała, że raczej nie ma szans w starciu ze starszymi i bardziej doświadczonymi aktorkami. Informacja o tym, że to właśnie ona dostała angaż, była więc dla niej ogromnym zaskoczeniem. „Wróciłam do szkoły, uczyłam się dalej. Po tygodniu do szkoły przyszła informacja, że zostałam wybrana do głównej roli. Grażyna Wolszczak z jakiegoś powodu jej nie przyjęła. Byłam przerażona, ale szczęśliwa" – zdradziła w wywiadzie dla „Tygodnika Sieci”.

Quiz: Najpiękniejsze kobiety z PRL-u. Młodzież nie ma szans z 5. pytaniem

Screen Filmpolski.pl
1/15 Ta piękna pani szybko skradła męskie serca. Mowa o

„Nad Niemnem” z Iwoną Katarzyną Pawlak w roli Justyny Orzelskiej i Adamem Marjańskim, wcielającym się w Jana Bohatyrowicza, okazało się wielkim hitem. Zrealizowano nie tylko film, ale także miniserial, a miliony Polaków do dziś uznają tę produkcję za jedną z najlepszych adaptacji polskiej literatury. Mimo ogromnej popularności, jaką cieszyli się odtwórcy głównych ról, tuż po premierze, zarówno Pawlak, jak i Marjański szybko zniknęli z ekranów.

Fot.

Podbiła… Nową Zelandię

Kiedy aktorka poleciała do Australii promować słynny film, nie spodziewała się, że życie szykuje dla niej prawdziwą rewolucję. To właśnie tam poznała agentkę, która obiecała poprowadzić jej karierę w Nowej Zelandii. „Przeniosłam się do Nowej Zelandii, szlifowałam swój angielski. Z czasem zaczęłam grać w serialach. Zasmakowałam takiego życia, jakie prowadzi się teraz w naszym show-biznesie. Bywałam nawet bardziej rozpoznawalna tam, niż w Polsce. Ale moja tęsknota za mężem i domem zwyciężyła” – wspomina Pawlak.

Gwiazda „Nad Niemnem” wróciła więc do Polski, gdzie odnowiła współpracę z Teatrem Narodowym. Dość szybko powróciła też na ekrany, jednak nie otrzymywała już tak ciekawych propozycji, jak przed wyjazdem. Zagrała m.in. w „Obywatelu świata”, „Dwóch księżycach”, „Nowy Jork, czwarta rano i drugiej części kultowych „Psów”. „Często słyszałam, że gdybym nie wyjechała, to moja tak zwana kariera inaczej by się potoczyła. Nigdy nie żałowałam ani że wyjechałam, ani że wróciłam” – zapewniała niedawno w rozmowie z „Tygodnikiem Sieci”.

 

Wciąż gra w serialach

Artystka nie kryje jednak, że w kraju musiała imać się różnych zajęć. Kiedy brakowało nowych aktorskich wyzwań, zdecydowała się na studia podyplomowe na wydziale zarządzania w mediach dla producentów filmowych i telewizyjnych w Akademii Koźmińskiego. Pracowała też m.in. w banku i urzędzie marszałkowskim. Wciąż od czasu do czasu można jednak podziwiać jej aktorski talent. Pawlak zagrała niedawno Gretę Zielarkę w serialu TVP – „Korona Królów. Jagiellonowie”, a obecnie występuje w kontynuacji serii – „Królowie”. Wielu widzów, za sprawą charakteryzacji, z pewnością nie rozpoznało jej w tej odsłonie.

Fot.

Źródło: Radio ZET/Świat Seriali/Pomponik